Autorytet u dziecka – na czym go budować?

Zastanawiasz się, jak zbudować autorytet w oczach swojego dziecka? Jak go nie stracić i jak się zachowywać, żeby utrzymać to, co już sobie wypracowałeś? Bycie autorytetem to trudna sztuka. I wcale nie jest tak, że poważanie i szacunek należą ci się „domyślnie”, z samego faktu, że jesteś ojcem swego dziecka. Na to trzeba zapracować.

Poważanie i szacunek w oczach dzieci dostajemy niejako na kredyt. Od pierwszych dni życia maluch z  zachwytem patrzy na swoich rodziców. Dla niego są to potężne, wszechmocne i wszechwiedzące istoty. Gdy trochę podrośnie, dziecko naśladuje, zadaje pytania, uważnie słucha Twoich mądrych wypowiedzi i cały czas podziwia cię właśnie dlatego, że jesteś jego tatą. Nic więcej mu nie potrzeba. TATA – to słowo mówi samo za siebie! Pozycję autorytetu w oczach dziecka masz od początku, jeszcze zanim zdążysz udowodnić, że zasługujesz na ten przywilej.

Jak się w tej pozycji utrzymać i jak nie stracić autorytetu w ciągu wielu lat wychowania?

To, że zasługujemy na szacunek, udowadniamy na co dzień. Postępując uczciwie i sprawiedliwie wobec naszych dzieci. Co to oznacza? Na przykład to, że nigdy ich nie okłamujemy. Zawsze staramy się mówić im prawdę, a jeśli z jakichś powodów nie możemy tego zrobić, mówimy, że nie możemy. Bo na przykład nie znamy prawdy. Albo pokłóciliśmy się z partnerką/partnerem o coś, co absolutnie nie powinno dotyczyć dzieci. Mówimy wtedy, że to są sprawy dorosłych i nie możemy powiedzieć, o co naprawdę poszło. Jesteśmy uczciwi wobec naszych dzieci.

A jeśli popełnimy jakiś błąd?

Czasem krzyczymy bez powodu, bo mamy zły dzień – każdemu się zdarza. Innym razem dajemy karę niewspółmierną do winy, a refleksja przychodzi po czasie. W takich sytuacjach powinniśmy przyznać się do błędu. To nieprawda, że autorytet nigdy się nie myli. Nie jest też prawdą, że rodzic, który przyznał się do błędu lub porażki, traci szacunek w oczach dziecka. Jest dokładnie odwrotnie: przyznanie się to dla dziecka sygnał, że traktujesz je poważnie i z szacunkiem. I że jesteś odpowiedzialnym ojcem. Przyznawanie się do błędów sprawi też, że w przyszłości dziecko będzie postępowało tak samo. Gdy zrobi coś, czego nie powinno, nie będzie wypierać się i kłamać. Ponadto maluch będzie zadowolony z Ciebie – wszystkie dzieci pragną bowiem mieć rodziców postępujących moralnie i odpowiedzialne. To daje im poczucie dumy z rodzica i poczucie bezpieczeństwa wynikające stąd, że jest w ich życiu „wyższa instancja”, na której mogą się oprzeć. To ty nią jesteś.

„Przepraszam”

Pamiętaj też, że w wychowaniu powinno się znaleźć miejsce na  słowo przepraszam. To nieprawda, że przepraszać mogą tylko dorośli dorosłych, lub dzieci dorosłych. Rodzice również powinni mówić dzieciom przepraszam. To słowo wzbudza szacunek i wzmacnia autorytet. Świadczy też o sile i odwadze przepraszającego.

„Nie mam pojęcia”

Pułapką dla rodziców chcących cieszyć się poważaniem u swoich dzieci bywają momenty, gdy pociechy zadają pytania, a  rodzice nie znają na nie odpowiedzi. Łatwo wtedy o lęk przed utratą pozycji: co on o mnie pomyśli, jak powiem, że nie wiem? Rodzice zaczynają więc kręcić, lawirować, wymijać pytanie lub nawet mówić nieprawdę. To błąd! Dziecko przeżyje tragedię, gdy odkryje, że kłamałeś. A prędzej czy później odkryje. I będzie to znacznie większa tragedia, niż dowiedzenie się, że tatuś jednak nie wie wszystkiego. Dziecko poczuje się oszukane. A jeśli będziesz próbował kręcić, ono instynktownie wyczuje fałsz i poczuje się zagubione. Wypowiedzi nie wiem lub nie mam pojęcia są wypowiedziami uczciwymi i nie ma w nich nic, co mogłoby zagrażać dziecku lub twojej pozycji w jego oczach.

„Obiecuję!”

W umacnianiu rodzicielskiego autorytetu bardzo ważne jest też dotrzymywanie słowa. Jeśli obiecałeś, że poczytasz dziecku bajkę na dobranoc albo że pójdziesz z nim w sobotę na basen, musisz tę obietnicę spełnić. Nie myśl, że dziecko nie będzie pamiętać albo że to nieważne i że nie musisz się z niczego tłumaczyć. Jeśli chcesz, żeby dziecko cię szanowało, pokaż mu, że twoje słowo coś znaczy. I że szanujesz swoje dziecko. Niedotrzymywanie obietnic to sygnał, że nie można na ciebie liczyć, a to, co mówisz to puste słowa, którymi można się nie przejmować.

Jeśli  zdarzy ci się zwyczajnie zapomnieć o danej obietnicy, przeczytaj ten tekst jeszcze raz. Przypomnij sobie, że spokojnie możesz powiedzieć dziecku: przepraszam, miałem dziś ciężki dzień, wyleciało mi z głowy. Może przełożymy to na jutro? A jutro dotrzymaj tej obietnicy.

Tak właśnie dzień po dniu możesz udowadniać dziecku, że jesteś ojcem godnym szacunku. Na koniec dodam jeszcze jedną rzecz: wszystkie te zasady odnoszą się do dzieci w każdym wieku. Dwulatek nie różni się tu niczym od nastolatka, a nastolatek od czterdziestolatka.

Małgorzata Stoch

psycholog