Bug tester – czyli testujemy nasze najważniejsze oprogramowanie / opowiada Tato z tatablog.pl

Mam poważne zastrzeżenia do oprogramowania w jakim napisano nasze życie.

Co więcej dziwi mnie to, że nikt nie zgłosił podstawowych błędów jakie w nim występują. Mówię tu o podstawowych funkcjach.
A mamy przecież ogólnodostępnych przedstawicieli twórcy tego oprogramowania.

Korzystając z popularnego systemu operacyjnego mojego komputera, mniej więcej co tydzień dostaję powiadomienia o tuzinie nowych ‚aktualizacji zabezpieczeń systemu’, ‚poprawek systemu’ i ogólnie ‚aktualizacji systemu’. Rozumiem, że trudno napisać od razu super sprawne oprogramowanie, kiedy czasu jest mało, a strategia firmy głosi, że co dwa, trzy lata trzeba wydać na świat zupełnie nowy system operacyjny.

Tymczasem minęło… hmm, parę milionów lat i nie otrzymaliśmy do tej pory żadnej poważnej ‚łatki’ kodu źródłowego. Ktoś może powiedzieć, że sprawę załatwia ‚ewolucja’. Ok, jest ewolucja i dopasowywanie się do nowych warunków, ciągły rozwój itd. Nie doczekaliśmy się za to podstawowych poprawek systemu. Ktoś wydał wersję beta i olał wersję rozwojową.

Codziennie znajduję sporo takich niedoróbek. Myślę, że część z nich powstała jeszcze na etapie programowania. Oto podstawowe z nich:

Ból przy porodzie.

Niektórzy uważają, że narodziny to cud. Dlaczego narodzinom nowego życia musi towarzyszyć tak wielki fizyczny ból? Nie znajduję racjonalnego wytłumaczenia. Wg, mnie jest to zwyczajne niedopracowanie systemu, które łatwo można by naprawić wydając ‚Aktualizację Systemu (000001)’.

Ból przy ząbkowaniu.
Tego nie rozumiem jeszcze bardziej niż poprzedniego. Nie boli żaden inny rosnący narząd czy organ. Prawidłowo rosnące kości też nie bolą. Dlaczego więc wyżynające się zęby tak bardzo bolą te biedne bobaski? Małe, paromiesięczne dziecko nie rozumie dlaczego tak cierpi. Będąc rodzicem również nie rozumiem, dlaczego ono dostaje gorączki przy rosnących zębach? Jest to ewidentne niedopatrzenie, na które nikt nie zwrócił uwagi, ponieważ inwestorzy nieprawdopodobnie cisnęli z terminami.
Dali zaledwie 6 dni…

Idąc dalej tym tropem, na co komu:

Zęby mleczne?
Tu programista ewidentnie coś poplątał. Zaczął pisać linijki kodu kiedy zadzwonili znajomi i zaprosili go na imprezę. Rano trzeba było szybko oddać gotowy software ale po całej nocy ciężko było połapać się co zostało już napisane a co nie. Dowodem na to jest fakt, że nie wszystkie zęby są mleczne. Niektóre z trzonowców docelowo są docelowe. Nie zauważyłem, żeby ludziom rosły tymczasowe uszy, oczy czy kończyny.
Do poprawki!

Takich błędów jest więcej. Pomijam podstawowe aktualizacje zabezpieczeń, jak wrażliwość na wirusy, bakterie, grzyby i toksyny. Na upartego można je podciągnąć pod przystosowywanie się, naukę, i ogólnie pojętą ewolucję.

Na koniec ironia. ‚Software bug’ to z angielskiego błąd oprogramowania. ‚Bug’ to także robak, pluskwa czy owad. Otóż przy projektowaniu naszego otoczenia postanowiono zrobić nam złośliwy dowcip wdrażając te cholerne komary. Ich nie powinno w ogóle być!

Na południu Europy na przykład nie ma komarów! Są cykady które romantycznie cykają w ciepły, letni wieczór, do uświetnionej wytrawnym Chianti kolacji we dwoje. Cykają a nie rzucają się po kilkaset sztuk na moją nogę, żeby wyssać ze mnie krew i pozostawić swędzące rany.

Co za chory żart!

red. Tato
tatablog.pl