Dlaczego cesarskie cięcie?

„A jak rodziła twoja Ania? – Przez cesarskie cięcie. – A! To się nie namęczyła jak moja Marta…”. Rozmów na temat cesarskiego cięcia jest wiele. W każdej z nich widoczne jest przekonanie niedoświadczonych rodziców, że ta alternatywna metoda przyjścia dziecka na świat wiąże się z mniejszym bólem i brakiem komplikacji. Jak jest naprawdę?

Cesarskie cięcie jest poważnym zabiegiem operacyjnym, w trakcie którego dziecko wydobywane jest przez powłoki brzuszne. CC może być zalecone w trakcie wizyt kontrolnych przez ginekologa prowadzącego ciążę na długo przed planowanym terminem porodu. Przyczyn takiego zalecenia lekarza może być wiele. Jednymi z nich są:

  • możliwe komplikacje: zagrożenie zdrowia matki, lub dziecka,
  • niewspółmierność porodowa,
  • pośladkowe lub inne niż główkowe ułożenie dziecka,
  • przeciwwskazania zdrowotne matki,
  • ciąża mnoga.

Bywa jednak i tak, że w trakcie trwania porodu naturalnego, nagle występujące komplikacje decydują o tym, by poród zakończony był poprzez cesarskie cięcie. W takich chwilach, nawet mimo wyraźnych chęci kobiety do kontynuowania porodu siłami natury,, należy zaufać lekarzom, mając na względzie zdrowie nie tylko mamy, ale przede wszystkim maleństwa.

Dawniej zabieg ten wykonywano w znieczuleniu ogólnym. Dziś kobieta otrzymuje znieczulenie zewnątrzoponowe, podpajęczynówkowe (w kręgosłup), dzięki któremu może być przytomna podczas całego zabiegu.

– Sam zabieg jest bardzo szybki – opowiada młody tata z województwa łódzkiego – nie zdążyłem nawet założyć szpitalnego okrycia, a moje dziecko już krzyczało na porodówce!

Co jednak dzieje się z mamą od momentu kiedy trafi na salę przedporodową?

– Najpierw prosimy pacjentkę o to by przebrała się w specjalną koszulę do operacji. Później działamy już my – położne. Zakładamy mamie cewnik, wenflon, czasem podajemy coś na uspokojenie. Kilka chwil po tym, pacjentka może już przejść na stół operacyjny, gdzie anestezjolog poda jej znieczulenie miejscowe. Potem czuje się ciepło i drętwienie nóg. Podczas operacji kobieta jest przytomna, ale nie odczuwa bólu. Czuje natomiast dotyk i chłód narzędzi. – relacjonuje położna oddziału położniczego w jednym z łódzkich szpitali.

Cała seria czynności związanych z przecinaniem skóry, powłoki brzusznej i dolnego odcinka macicy, potem przebicia pęcherza płodowego i w końcu wyciągnięcia dziecka, trwa dosłownie kilka minut. Zdarza się i tak, że nieświadome całego zajścia maleństwo … śpi! Dziecko trafia na wstępne oględziny (takie jak po porodzie naturalnym), po których, jeśli jego stan na to pozwala, może zobaczyć się z mamą. W tym czasie lekarz musi wyjąć łożysko i zszyć wszystkie rozcięte warstwy: macicę, otrzewną, mięśnie, powięź, tkankę podskórną i skórę. Cała operacja trwa przeważnie 30–40 minut.

Czytaj dalej: Rekonwalescencja po cesarskim cięciu – survival mamy i taty oraz Cesarskie cięcie – ucieczka od bólu?

red. DRG