Cięcie cesarskie „na życzenie”?

Żyjemy w czasach, w których pośpiech wkrada się do wielu dziedzin naszego życia. Tendencja ta nie ominęła także położnictwa. Współczesne kobiety chcą rodzić szybko, wygodnie i bezboleśnie, dlatego od kilku lat obserwuje się znaczny wzrost liczby wykonywanych cięć cesarskich „na życzenie”.

Dawniej cięcie cesarskie wykonywane było ze ściśle określonych wskazań. Zazwyczaj było to ratowanie życia matki i/lub dziecka lub inne, oczywiste wskazanie. Życzenie ciężarnej nie było w ogóle brane pod uwagę. Obecnie trend ten się zmienia. Czy są to zmiany na korzyść?

Kobiety decydują się na ten sposób ukończenia ciąży z obawy przed bólem i długim porodem, często nie mając świadomości jak poważna jest to operacja – obarczona dużym ryzykiem powikłań zarówno dla matki jak i dla dziecka.

Ból

Oprócz tego występuje też ból, którego nie sposób uniknąć zarówno przy porodzie naturalnym, jak i przy cesarskim cięciu. W prawdzie nie jest to ból porodowy, ale pooperacyjny, który znacznie opóźnia zdolność swobodnego poruszania się i samodzielnej opieki nad dzieckiem. Zmusza też do przyjmowania leków przeciwbólowych, które mogą mieć wpływ na dziecko. Choć podawane po operacji leki są całkowicie bezpieczne to przecież nasz zupełnie zdrowy Maluch nie musi przyjmować ich wraz z pokarmem Mamy.

Jak cięcie cesarskie wpływa na dziecko?

Z punktu widzenia dziecka, cięcie cesarskie „na życzenie”, to takie gwałtowne wyrwanie go ze środowiska matczynego, gdzie przez niemal 40 tygodni czuło się całkowicie bezpiecznie.

Poród fizjologiczny w naturalny sposób przygotowuje dziecko do zmiany i życia pozałonowego. W trakcie porodu zachodzi cały szereg procesów, które korzystnie wpływają na noworodka i przygotowują go do życia „na własny rachunek”. Skurcze porodowe i poród są sygnałem dla niego, że coś się zmieni.

Przy okazji cięcia cesarskiego na życzenie cały ten proces zostaje pominięty. Dziecko ma mniej czasu na adaptację do zmian. Zazwyczaj cięcie cesarskie na życzenie wykonuje się planowo, nie czekając na naturalne wystąpienie czynności skurczowej czy odpłynięcie płynu owodniowego. Nie pozostaje to bez wpływu na dziecko i późniejsze obkurczanie się mięśnia macicy.

Dlaczego jeszcze kobiety decydują się na cięcie cesarskie?

Znam z własnej praktyki przypadki, gdzie termin porodu ustalało się z grafikiem ciężarnej, bo nie miały czasu na urodzenie własnego dziecka. To chyba sprzeczne z ideą macierzyństwa. Wobec rozpowszechniającego się trendu warto zastanowić się nad możliwie najlepszym rozwiązaniem problemu oraz pamiętać o naszym prawie do otrzymania rzetelnych informacji o plusach i minusach operacji. Wtedy Wasza decyzja będzie świadoma, a nie podyktowana modą czy wygodą (bo koleżanka tak rodziła i było super).

W swojej praktyce spotykam kobiety, które bardzo żałowały, że wybrały takie rozwiązanie ciąży. Są takie, które mają porównanie i mówią, że zdecydowanie lepiej czuły się po porodzie naturalnym, ale i takie, które mówiły nigdy więcej nie podejmą wyzwania jakim jest poród naturalny.

Problem jest dużo szerszy i dyskusje mogłyby trwać bardzo długo. Chodzi jednak o to, żeby decyzja co do sposobu rozwiązania porodu nie była podejmowana pochopnie, a zainteresowani mieli dokładną informację. Wiele kobiet mówi, że cięcie cesarskie to zabieg, a tymczasem jest to poważna operacja w dodatku: dotycząca dwóch osób!

Cięcie cesarskie jest bardzo potrzebną operacją, jednak dla dobra wszystkich zainteresowanych nie powinna być wykorzystywana jako wygodna forma porodu.

Marta Piątkowska

położna

logo