Czego wymaga od mężczyzn XXI wiek?

Oddany ojciec dzieci, kochający mąż, wierny przyjaciel, spontaniczny kochanek, stanowcza głowa rodziny, wrażliwy towarzysz, empatyczny partner, zaradna „złota rączka”, doradca zawodowy, oddany pracy entuzjasta swoich zainteresowań, pomysłowy opiekun i pedagog, poetycki romantyk skłonny do wzruszeń przy ekranizacjach Jane Eyre – każde z tych określeń nie niosłoby ze sobą negatywnych skojarzeń gdyby … nie wymagano ich od mężczyzny razem, w pakiecie.

Mężczyzna z wózkiem (na ulicy!)

Widok faceta z wózkiem na spacerze jest coraz częstszy. Niewielu z nas wie jednak, że to domena raczej większych miejscowości. Jest to znak, że postrzeganie ojcostwa zmienia się, tego, że rodzicielstwo przestaje być tylko „babską sprawą”. Zmianie ulega także postawa kobiet, które coraz częściej chcą wrócić do swojego życia zawodowego, a od mężczyzn oczekują większego zaangażowania w byciu rodzicem. Słowo „pomoc” nie jest odpowiednie, ponieważ jak można „pomagać” przy swoim dziecku?

Urlopy tacierzyńskie …

są odzwierciedleniem nie tylko tego, że wzrasta społeczna akceptacja permanentnej ojcowskiej opieki (koledzy z pracy już aż tak bardzo się nie wyśmiewają, w koleżankach budzi to podziw), ale też niestabilnej sytuacji na rynku pracy. Jeśli praca Mamy jest niepewna, a pójście na urlop wychowawczy, zaraz po kończącym się urlopie macierzyńskim grozi pogorszeniem kontaktów z pracodawcą (nie ukrywajmy, że takie sytuacje, szczególnie w korporacjach są na porządku dziennym, macierzyństwo nie jest dla pracodawcy atutem), a w efekcie tego utratą umowy po jej wygaśnięciu, koniecznością jest taka „zamiana ról”, która może wyjść każdemu na dobre: dziecku, tacie i mamie.

Opieka nad noworodkiem i niemowlęciem, a opieka nad dzieckiem starszym

Opieka ojca nad dzieckiem bardzo często ogranicza się do większej pomocy przy noworodku, ciągłej, ale mniej natężonej przy niemowlęciu, w końcu do przerywanej i sporadycznej przy dziecku starszym.

Przyjście dziecka na świat jest dla każdej rodziny nowością. Nowe obowiązki pielęgnacyjne, zaniepokojenie niektórymi stanami malucha, troska o rozwój, nocne wstawanie to coś co trzeba „ogarnąć razem”. Ci, którzy zostają z tym sami zazwyczaj są wycieńczeni. Czy później coś się zmienia?

Nic się nie zmienia. Dziecko potrzebuje takiej samej opieki, jeśli nawet nie większej. Maluch staje się coraz bardziej ruchliwy, nie śpi już tyle w ciągu dnia. Można powiedzieć, że „trzeba mieć oczy dookoła głowy”. Dlatego zaangażowanie w rozwój własnego tacierzyństwa nie powinno ograniczać się do pierwszych 12 miesięcy życia naszego potomka – nie jest to jeszcze „dziecko odchowane”, choć na pewno wielu rodzicom odchodzącym od tej opieki na drogę zawodową i do niej się ograniczających, właśnie tak się wydaje.

Najgorsze jest jednak postrzeganie „siedzenia w domu z dzieckiem” jako wakacji. Takie pojęcia o urlopach macierzyńskich, wychowawczych i tacierzyńskich mają często ludzie bezdzietni, lub Ci, którzy nie rozwinęli swoich skrzydeł w zakresie opieki nad dzieckiem. Pamiętając okres noworodkowy i niemowlęcy (np. to, że dziecko przesypia większość dnia, jest statyczne – nie przemieszcza się) nie rozumieją zmęczenia rodzica, który przebywa na takim urlopie z dzieckiem starszym. Wszyscy, którzy tego doświadczyli wiedzą, że jest to „normalna” praca.

Sprzeczne oczekiwania kobiet wobec ich mężów

Do niedawna często w kryzysowych sytuacjach mawiało się: „chłopaki nie płaczą”. Teraz nagle okazuje się, że mają płakać! Aby utrudnić to zadanie nie jest oczywiście tak, że mają płakać wtedy, kiedy im źle. Nie. Wtedy mają być silni i twardzi – „radzić sobie z problemem”. Mężczyźni mają potrafić się wzruszać, być poetami, romantykami, spontanicznymi kochankami (o charakterze zależnym od nastroju kobiety) … ale tylko wtedy kiedy trzeba (czytaj: kiedy chce tego żona). Facet ma szanować niezależność kobiety i akceptować jej aspiracje, jednocześnie nie zaniedbując swoich, ale być w gotowości by je porzucić dla JEJ dobra. Być delikatny i uczuciowy, ale też stanowczy i dający kobiecie poczucie bezpieczeństwa …

Obecna młodzież dorasta w trochę innych realiach, dlatego możliwe jest, że będzie miała z tą „elastycznością” mniej problemów. Starsi faceci mogą niestety cierpieć na zawrót głowy i rozdwojenie jaźni… Nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Kobieta tęsknić będzie za wrażliwością swojego mężczyzny jednocześnie irytując się jego słabościami. Jest to główna przyczyna tego, że mężczyźni w związku małżeńskim nie rozmawiają na temat swoich problemów. Kiedy się do nich przyznają, spotykają się z reakcją kobiety, która odzwierciedla jej zdenerwowanie, lub lęk (skoro on trzyma wszystko „w kupie”, a teraz on ma problem, to co z nami będzie?)

Co może zrobić kobieta?

Jeśli kobieta oczekuje od mężczyzny wrażliwości na dziecko, zaangażowania w bycie ojcem, powinna włączać go do opieki nad Maluchem już w ciąży, a także zaraz po urodzeniu. Najgorsze co kobieta może zrobić to odsunąć ojca od dziecka przejmując wszystkie obowiązki nad Maluchem wraz ze swoją matką, lub teściową (bo chłopy na dzieciach się przecież nie znają…). Mężczyzna jest w takim samym stopniu rodzicem jak Matka. Co prawda Mama przez 9 miesięcy dojrzewa do macierzyństwa, a facet dopiero w chwili narodzin „namacalnie staje się Ojcem (raaany … to tam w środku naprawdę był mój syn!). Warto uświadamiać mężczyznę o tym, że jest ojcem już w chwili poczęcia, i jego rola w 9 miesiącach oczekiwania nie musi ograniczać się do bierności, lub płacenia za wyprawkę. Chodźcie razem na USG, do szkoły rodzenia, wyczekujcie kolejnych kopnięć, puszczajcie Maluchowi muzykę, mówcie do niego.

Czym zaagażowanie zaprocentuje?

Zaangażowany w opiekę nad dzieckiem ojciec, faktycznie nim będzie. Nie tylko z nazwy i w papierach, ale będzie faktycznym i aktywnym opiekunem, przyjacielem, towarzyszem (…) dziecka. Co więcej z czasem może się stać przeciwwagą dla nadopiekuńczej Mamy (tak, my – kobiety mamy do tego skłonność, czyż nie?). W przeciwieństwie do wszechobecnej, wszechpomagającej i wyręczającej Matki, może okazać się kimś, kto nauczy syna, lub córkę samodzielności, uświadomi, że „sam” też sobie poradzi. A to z kolei będzie miało wpływ na oczekiwania dzieci wobec ich partnerów w dorosłości.

Rzeczywistość medialna i pozamedialna

Mimo tego, że wizerunek Ojca „delikatnieje” w mediach i przedstawia się go jako osobę zaangażowaną, ciepłą, czułą … w rzeczywistości nie jest jeszcze tak różowo.

Wspominając porodówkę nie przypominam sobie, żeby ojcowie byli przy swoich kobietach i dzieciach, ale raczej „dochodzili” do nich, od czasu do czasu, na krótko. Personel na oddziale patrzył ze zdziwieniem na ojca, który chciał być przy swojej żonie i nowonarodzonym dziecku cały czas, do wieczora. Traktowano to trochę z ironią, trochę ze zdziwieniem (pewnie go zmusza!). Nie było mowy o tym, żeby mąż mógł być na obchodzie dotyczącym dziecka w sali razem z Mamą (dlaczego – niewiadomo).  Te i wiele innych absurdów zdarzają się każdego dnia. Wierzę jednak, że wszystko jest na najlepszej drodze do zmiany, że nie we wszystkich szpitalach takie sytuacje są na porządku dziennym.

Kreowany przez media wizerunek ojca to obraz faceta, który wie jaki proszek do prania kupić, jak zrobić „dobieranego” córce, jest bohaterem, który „nie idzie na chorobowe”, ponieważ czeka go coś ważniejszego – zabawa z dzieckiem, na zdenerwowanie swojej żony, która „kłuje go” kolcami wyrzutów wyciąga magiczne tabletki …

W rzeczywistości pozamedialnej są jednak sfery, z których mężczyzna jest wykluczony, a o swoje prawa nie walczy, dlatego, że tak mu wygodniej. Temat aborcji, niechcianych dzieci to nadal sfery, w których nie słychać znaczącego głosu mężczyzn. Dlaczego? Odpowiedź należy do każdego z Was.

fot. źródło: publicdomainpictures.net; Petr Kratochvil

red. tatawtarapatach