Czy ktoś zajmie się dzieckiem lepiej niż mama – co mówią na ten temat badania?

Od od ponad trzech wieków w systemie społeczno – kulturowym panowało przekonanie o wyższości opieki Matki nad innymi formami opieki, które są wynalazkiem kulturowym (niania, żłobek, przedszkole itp.). Sytuacja materialno – ekonomiczna zmusza nas jednak do podjęcia często trudnych decyzji, w których to nie Rodzice, ale osoby trzecie muszą zająć się „naszym oczkiem w głowie”.

Kobiecie przez długi czas przypisywało się „niezbędność” w opiece nad dzieckiem, szczególnie w okresie noworodkowym. Wiele teorii tylko i wyłącznie kobiecie przypisywało rolę właściwej opiekunki ze względu na rzekome posiadanie instynktu macierzyńskiego. Wraz ze wzrostem znaczenia opieki matki konsekwentnie malała rola ojca, który jako osobnik pozbawiony odpowiedniego instynktu nie ma umiejętności pozwalających mu na zniżenie się do poziomu dziecka.

Na szczęście wiek XX i XXI rekompensują ten brak równowagi w statusie prawnym rodziców, a ojcowie sukcesywnie zbliżają się do dziecka. 

Czy jednak na pewno? Choć w powszechnym przekonaniu obowiązuje zasada, że do prawidłowego rozwoju dziecko potrzebuje obecności  obojga rodziców, bardzo często w praktyce nadal jest to tylko matka. Rola ojca jak zwykle ogranicza się do samej tylko obecności.

Szczególnie widoczne jest to w pierwszych miesiącach życia dziecka. Kobieta porównywana do samic innych ssaków postrzegana jest jako jedyna, przez wyposażenie biologiczne, hormonalne i psychologiczne do opieki nad dzieckiem.

A przecież kobieta, która rodzi swoje pierwsze dziecko i nie ma  wcześniejszych doświadczeń związanych z opieką nad dziećmi doświadcza po porodzie wielkich trudności i musi opanować dokładnie te same umiejętności co tata (może oprócz karmienia piersią…). Większość kobiet doskonale radzi sobie z tą rolą, ponieważ … czuje taką powinność. Wielu badaczy podkreśla, że tego typu determinacja wynika z głębokiego przekonania o wyższości znaczenia opieki macierzyńskiej dla rozwoju dziecka.

Badania przeprowadzone prze Kazimierza Pospiszyla, autora „Psychologii kobiety”, dotyczyły znaczenia dla rozwoju dziecka opieki macierzyńskiej. Badacz wziął pod uwagę kilka możliwych sytuacji:

  1. sytuację, w której dziecko przebywa w instytucji opiekuńczej,
  2. opiekę innych osób niż matka,
  3. brak zainteresowania matki dzieckiem,
  4. nadmierna opiekuńczość matki.

Ich wyniki wykazały, że pozytywny wpływ na rozwój dziecka ma taka sytuacja, w której otaczane jest opieką macierzyńską z zastrzeżeniem, że matka musi być dojrzała psychicznie.

Inny badacz, Rochelle Paul Wortis wymienia natomiast czynniki sprzyjające zdrowiu i rozwojowi dziecka:

  • stałość tej opieki,
  • wrażliwość osoby, lub osób, które sprawują opiekę nad dzieckiem,
  • stabilne środowisko,
  • ciągłość doświadczenia w środowisku dziecka,
  • stymulacja fizyczna i intelektualna,
  • miłość,
  • czułość.

Odrzucenie, lub „przerzucenie” macierzyńskich obowiązków spotyka się z bardzo surową oceną. Każdy inny niż opieka matki, wariant opieki spotyka się z krytyką, traktowany jest jako coś wyjątkowego, jest odstępstwem od normy w naszej kulturze.  W społecznym przeświadczeniu funkcjonuje mocno zakorzeniony ideał dobrej, czułej, bezwarunkowo kochającej, akceptującej, wyrozumiałej „Matki  – Anioła”, który w ogóle nie myśli o sobie. Jeżeli cokolwiek układa się niepomyślnie przyczyn upatruje się w złym postępowaniu matki.

Społeczeństwo przeoczyło chyba wpływy niedoboru opieki ojcowskiej na rozwój osobowości dziecka. Badania przytaczane przez Marię Ziemską ukazują, że dzieci, których ojcowie od chwili urodzenia i we wczesnym okresie życia byli nieobecni, słabiej przystosowane są do sytuacji pozarodzinnych, bardziej zależne od dorosłych, bardziej lękliwe, czasem nawet wrogo nastawione wobec innych dzieci.

Z drugiej strony wybiórczą analizą problemu byłoby nie wspomnienie o tym, że wielu ojców idzie za tym „wygodnym” przeświadczeniem o wyższości matczynej opieki często usprawiedliwiając swoją bezczynność: „teraz małe potrzebuje tylko być z mamą”, „nie wolno im przeszkadzać, bo teraz synek jest z mamusią”, „muszę teraz dużo pracować, bo ona i tak zajęta jest dzieckiem”, „jak mam pomóc przecież nie nakarmię dziecka piersią”, „na razie Marysia jest zajęta, ale jak tylko upora się z małą to ogarnie ten cały bałagan”.

Warto potrząsnąć swoim światopoglądem jeśli w którąkolwiek ze stron zagalopujemy się z oczekiwaniami wobec Matki. Mimo tego przecież, że obecna sytuacja kobiet całkowicie się zmienia, oczekuje się przecież od nich pracy zawodowej, one same często chcą powrócić do realizacji swoich marzeń i aspiracji, nie odejmuje im się tych dobrze utrwalonych w historii macierzyństwa obowiązków. Początkowe próby pogodzenia tych dwóch ról: macierzyństwa i kariery zawodowej są natomiast dla matki bardzo trudne. Obie role są bardzo absorbujące. Jeśli matka całkowicie poświęci się życiu domowemu i rodzinie bardzo prawdopodobne jest, że „zawali” coś w swojej pracy, jeśli zbytnio poświęci się pracy „ucierpi” na tym rodzina. Którą opcję Wy byście wybrali?

Wyniki badań pokazują, że ok. 83% matek niepracujących zawodowo zajmuje się takimi czynnościamijak karmienie, pomoc przy wstawaniu, myciu, ubieraniu dziecka. W przypadku matek pracujących jest to nadal duża liczba, bo 65%!

W przypadku ojców stwierdzenia takie jak „pomaga w wychowywaniu dzieci” przeważają nad „wspólnie z żoną wychowuje dzieci”. Jeśli żona jest niepracująca od 3% do 19% ojców wykonuje czynności związane z pielęgnacją i wychowaniem dziecka. Jeśli mama pracuje – jest to „aż” 4% do 28% ojców …

Wysiłki kobiety zmierzające do podzielenia się z mężem pracą domową i pieką nad dzieckiem tradycyjnie kończa się przez nią samą lwiej części roboty – K. Mills „Mamusiu gdzie jesteś”, s. 56

Działa to mniej więcej na takiej zasadzie:

TATA zawiezie córeczkę do dentysty, ale to MAMA będzie pamiętać, że trzeba ją umówić do dentysty, zawieźć do dentysty, przypomnieć o tym tacie, napisać usprawiedliwienie do szkoły i przypomnieć, żeby to usprawiedliwienie zaniosła pani wychowawczyni, następnie przypomniała córeczce żeby umyła przed dentystą zęby, przypomniała tacie o wizycie i o tym, że trzeba za nią zapłacić … (i tak w nieskończoność) – (źródło: Curtis za: :. Genevie, E. Margolies, The Motherhood Report, How Women Deel About Being Mothers, McGraw – Hill Publishing Company, NY, 1989, s. 352.)

Warto więc pamiętać, że niezależnie od tego kto sprawuje opiekę nad dzieckiem przede wszystkim, potrzebna jest jedna, główna osoba, z którą w pierwszych miesiącach swojego życia dziecko połączy się silną więzią emocjonalną i nie zostanie od tej osoby oddzielone w pierwszych, bardzo ważnych dla jego rozwoju, latach swojego życia. 

Literatura:

  1. Ziemska M. – „Postawy rodzicielskie”
  2. Ziemska M. – „Rodzina a osobowość”
  3. Budrowska B. – „Macierzyństwo jako punkt zwrotny w życiu kobiety”
  4. Pospiszyl K. – „Psychologia kobiety”

tatawtarapatach.com / fot. źródło: publicdomainpictures.net, George Hodan.