Czy warto brać ślub tylko z powodu ciąży?

Priorytetem dla większości ludzi w bliższej lub dalszej perspektywie jest założenie rodziny. Czasem jednak pod wpływem chwili, namiętności, pożądania czy używek, dochodzi do spontanicznego zbliżenia. Wynikiem takiej sytuacji może być nieplanowana ciąża.

Mężczyzna chce wziąć odpowiedzialność za swoje dziecko, które kocha całym sercem, ale które zostało poczęte niekoniecznie wskutek przemyślanej decyzji. Pragnie być z małą istotą, stworzoną dzięki niemu, ale czuje, że nie kocha jego matki. Konwenanse i tradycje wymagają od niego, żeby wbrew swoim uczuciom wziął ślub z matką dziecka.  Nie pomaga rodzina, zwłaszcza starsze pokolenie, które zazwyczaj kieruje się poglądem, że „dziecko równa się ślub”.

Mężczyzna natomiast może przecież kochać swoje dziecko, a niekoniecznie matkę, z którą znajomość była tylko przelotnym doświadczeniem. Tymczasem niektóre tendencje w społeczeństwie utożsamiają bycie odpowiedzialnym za dziecko z wzięciem ślubu z jego matką. Tutaj rodzi się problem, bo presja społeczna, rodzinna wymuszają decyzje, które mogą wydawać się rozsądne, ale niosą ze sobą głębokie konsekwencje. Tata może po prostu nie kochać mamy,  być z nią nieszczęśliwym, co za tym idzie również ona z nim. Wiadomo, że małżeństwo bez miłości jest złym pomysłem, ale ile razy dziennie robimy coś tylko dla „świętego spokoju”?

Łatwo jest też wywnioskować, że właśnie takie zjawiska są przyczyną statystyk mówiących, że średnio w ciągu roku na cztery nowe małżeństwa przypada jeden rozwód. A będzie jeszcze więcej. W 2000 roku w Polsce dochodziło do około 40 tysięcy rozwodów rocznie, ale w 2010 jest to już ponad 60 tysięcy. Jak donosi Główny Urząd Statystyczny, najczęściej rozpadają się małżeństwa mające staż od 5 do 10 lat. A z tego ponad 80% wychowywała wspólnie dziecko.

Rodzice jednak nie zawsze decydują się na rozwód. Czasem decydują się poświęcić swoje szczęście dla „dobra rodziny”. Zapominają o tym, że dzieci, nawet te najmłodsze doskonale wyczuwają atmosferę panującą w domu. Co więcej – młode umysły chłoną emocje, jakie wiszą w domowym powietrzu i na ich podstawie tworzą scenariusz życia, jaki najprawdopodobniej powtórzą w przyszłości.

Jeśli 80 % rozwiedzionych małżeństw wychowywało dziecko, które było świadkiem rozwodu, to łatwo zgadnąć, że regres wartości rodziny z biegiem lat będzie się tylko pogłębiać, bo dzieci tych małżeństw wpojone mają negatywne wzorce. Rodzice mogli zupełnie nieświadomie przyczynić się do nieszczęścia swojego dziecka w przyszłości.

Odpowiedź na pytanie czy warto brać ślub, jeśli jego jedynym powodem ma być dziecko, każdy musi znaleźć sam. Jeśli między dwojgiem ludzi nie ma uczucia, nie decydują się także na ślub z wyższych pobudek na przykład: zasad wiary, którą wyznają ponieważ chcieliby w tej wierze wychować również dziecko, to związek budowany na innych fundamentach zebranych w jedną klamrę pod tytułem „co powiedzą inni” może nie mieć świetlanej przyszłości. Maluchowi natomiast w taki sposób zafundować można parę lat życia w cieniu codziennych kłótni. Zawsze też można spróbować stworzyć rodzinę bez zakładania obrączki na palec. W razie czego ominiemy długi okres separacji czy czekania na rozwód.  Zaoszczędzimy także sporo stresu całej rodzinie.

Paulina Krupska