Czytanie zbliża!

Świadomość potrzeby czytania najmłodszym jest w społeczeństwie powszechna. Akcje takie jak: „Cała Polska czyta dzieciom”, „Czytaj dzieciom, bo warto”, „Złote Listy” (listy najlepszych i najciekawszych książek dla dzieci) oraz zaangażowanie w te wydarzenia wielu polskich autorytetów, uświadomiły rodzicom w naszym kraju, że czytanie dla rozwoju maluchów jest bardzo istotne. 

Czytanie w przypadku ojców ma pewną subtelną cechę. Dziecko, które często utożsamia mamę z drobną, kochaną osobą przeciwstawia jej ojca, który jest wysoki, postawny i ma donośny głos. „Górujący” nad wszystkimi, potężny tata może wywoływać, nawet nieświadomie, strach w maleńkiej córeczce, synku. Jednakże kiedy klęknie przy ich łóżeczku i zacznie, z delikatnym uśmiechem, czytać ciekawe historyjki, stanie się bohaterem, obrońcą, przestaje  być tylko olbrzymem, którego wszyscy się boją. Fakt, że ta najsilniejsza w domu osoba, poświęca czas dziecku, działa też stymulująco na jego samoocenę.

Co więcej, bajki pomagają przezwyciężyć lęk. Typowe strachy, jak duchy czy potwór z szafy bledną przy Kacperku czy Alicji w krainie czarów. Czytanie ułatwia zasypianie, zwłaszcza, gdy bajkę czyta ojciec. Mężczyźni z natury mają dużo niższy tembr głosu od kobiet. Taki głos, o ile jest spokojny, cichy i przyjazny, działa relaksująco na zmęczone po aktywnym dniu dzieci.  Świadomość bezpieczeństwa, gdy dziecko wie, że silny, dobry tata jest w drugim pokoju i chroni go przed złem, ułatwia starania o emocjonalną stabilizację dziecka.

Czytanie i często towarzyszące mu przytulanie, zwłaszcza przed snem, działa nie tylko relaksująco, ale zauważalnie obniża poziom stresu. Gdy dziecko się przewróci, wejdzie w kłótnię z kolegami lub zgubi ulubioną zabawkę – płacze. Wtedy często je przytulamy, ponieważ to pomaga im uporać się z emocjami. Na co dzień, kiedy wszystko jest w porządku, czynność tulenia może zostać pominięta przez zabieganych rodziców. A szkoda, bo przecież większość naukowych badań w tej kwestii potwierdza, że duża część dzieci, które są często przytulane, ma dużo mniej problemów ze zdrowiem i społeczną asymilacją. Grupa ta wykazuje także mniejszą skłonność do agresji.

Podobną „moc” posiada czytanie. Pomimo tego, że nie wiąże się ono z kontaktem fizycznym, dziecko słuchając głosu taty, a także wsłuchując się w opowiadaną przez niego historię zbliża się do niego. Łamie tym samym żelazny stereotyp, że tata jest gdzieś „ponad” codziennym życiem dziecka, że taty nie ma, „bo zarabia pieniążki”, że tata jest zmęczony, że nie ma czasu i szybko się denerwuje, więc lepiej nie wchodzić mu w drogę. Nagle tata staje się podobny do mamy. Nawet jeśli faktycznie większość dnia spędził w pracy, wieczorne czytanie będzie dla dziecka doskonałą rekompensatą. Nie znając nawet szczegółów „kłótni z Asią”, tego że miś Tadek stracił lewe ucho, czy że noga boli, bo Stasiek przewrócił się o wystający korzeń, nadal będzie w bliskim kontakcie z dzieckiem, któremu poprzez czytanie – poświęci swoją uwagę.

To wszystko sprawia, że warto przekonywać mężów, braci i przyjaciół, którzy są również ojcami, aby nauczyli się rytuału wieczornego spędzania z dzieckiem czasu. Dzięki temu wytworzą z nimi mocniejsze i trwalsze więzi. Przyczynią się do intensywniejszego rozwoju swoich podopiecznych, ale i w końcu staną się przykładem dla innych, którzy jak na razie marnują tę szansę zbliżenia się do dziecka.

Paulina Krupska