Dlaczego Marta boi się kota, a Maja boi się smoka?

Lęk najczęściej związany jest z naszymi wcześniejszymi, negatywnymi doświadczeniami. Kilkulatki mają dodatkowo trudny orzech do zgryzienia, gdyż posiadają szeroko rozwiniętą wyobraźnię i wiarę w magię. Każdego dnia przybywa im wrażeń, wchodzą w nieznane miejsca i sytuacje. Ich świat jest coraz bogatszy i ciekawszy, jednakże często niełatwy do wytłumaczenia, a wtedy do gry wkracza fantazja. Dzieci boją się nie tylko bezpośredniego, a zarazem prawdziwego zagrożenia. Dla czterolatka spotkanie ze smokiem jest tak samo realne jak spotkanie kota.

Zanim przystąpiłam do napisania artykułu, zanim sięgnęłam do fachowych książek i wszelkich zakamarków mojej pamięci, postanowiłam zacząć od najważniejszego – zapytania o faktyczny stan rzeczy prawdziwych ekspertów:

  • Amelka (4): „Boję się niemiłego człowieka i boję się potworów, bo nas mogą ugryźć i zjeść. Potwory nie lubią małych motylków, a ja lubię. Boję się być sama.”
  • Bartek (5,5): „Potworów się boję i bandytów się boję. Bandytów, bo mogą zabrać pieniążki, a ja mam pieniążki. A potworów, bo one mogą się skryć i mogą wyskoczyć, i przestraszyć dziecko.”
  • Zosia (4): „Lwa!”  Po namyśle: „Grzmotów, ale błyski lubię”.
  • Julka (3,5) podczas modlitwy, nauki znaku krzyża: „Ducha nie, ducha się boję.”
  • Michał (3) jak był mniejszy bał się piosenki „Stary niedźwiedź mocno śpi”, ale teraz nie boi się już niczego.
  • Anusia (3,5): „Boję się hałasu i krzyku obcych ludzi. Z tobą mamo niczego się nie boję. Nigdy, bo wiem, ze mnie obronisz! Zawsze! A od niemiłych ludzi zawsze będę uciekać. Hałasu, bo szkodzi na uszy, a krzyczą ludzie źli i dlatego.”
  • Teresa (5): „Boję się w nocy, jak jest ciemno, że jakieś Baby Jagi przyjdą przez okno. I jak spacerujemy po lesie to boję się, że zabłądzimy, i przyjdzie jakiś wilk i nas zje. A na Wigilii to boję się, że renifery przyjdą i zjedzą nam choinkę. „

Fakt istnienia lęku tkwi w naturze ludzkiej. Jest uczuciem, które pozwoliło przetrwać homo sapiens jako gatunkowi. Czy jaskiniowcy przeżyliby, gdyby nie ich strach przed ciemnością i niektórymi zwierzętami? Te biologiczne podstawy zachowań człowieka zakorzeniły się tak głęboko w psychice naszego gatunku, że ten odruch ujawnia się od pierwszych dni życia.

Już półroczne dziecko odczuwa tzw. strach odruchowy. Boi się nagłych zmian pozycji ciała, gwałtownych ruchów i hałasu. Reaguje wtedy najzupełniej prawidłowym odruchem „Moro”: rozkłada rączki, napręża wszystkie paluszki, zaciska piąstki, przyciąga kończyny do tułowia i wpada w płacz.  U ośmiomiesięcznych maluszków pojawia się lęk przed obcymi. Niemowlęta boją się głównie mężczyzn, a wujek posiadający wąsy czy brodę, pomimo swojego miłego usposobienia, ma raczej zerowe szanse na przyjazne nawiązanie relacji.  Tuż przed roczkiem pojawia się też lęk separacyjny. Maleństwo obawia się rozstania z rodzicami, przy czym zniknięcie matki z pola widzenia może doprowadzić do płaczu.

Rozwojowe lęki przedszkolaków

Dzieci roczne i dwuletnie boją się:

  • głośnych i nagłych dźwięków, np. trzaśnięcia drzwiami,
  • sprzętów elektrycznych i urządzeń mechanicznych, np. wiertarki, miksera, suszarki do włosów, odkurzacza,
  • odgłosów natury, np. burzy, wiatru, ulewy, szumu liści,
  • niektórych odgłosów ludzkich, np. kaszlu,
  • zmiany położenia mebli i znanych mu przedmiotów w najbliższym otoczeniu,
  • nieznanych miejsc, przeprowadzek, spania w innym pomieszczeniu,
  • ciemności,
  • zwierząt i ich odgłosów, zwłaszcza tych widzianych po raz pierwszy i nieznanych z bezpośredniego kontaktu
  • rozstania z rodzicami, nieobecności bliskich osób.

Trzylatki:

  • czarownic, potworów i strachów,
  • nieznanych, dziwnie wyglądających dorosłych, np. księży, zakonnic, kominiarza, świętego Mikołaja, ludzi w uniformach,
  • fryzjera z nożyczkami,
  • starych , pomarszczonych ludzi,
  • samotności i ciemności,
  • zwierząt.

Czterolatki:

  • ciemności – mogą pojawić się nocne lęki, koszmary, budzenie się w nocy z płaczem,
  • tajemniczych odgłosów, np. zza ściany.

Pięciolatki (u których coraz bardziej rozwija się myślenie przyczynowo – skutkowe i  przewidywanie wydarzeń):

  • „źli ludzie” – złodzieje, bandyci, głośni, krzyczący, pijani i agresywni (coraz częściej zauważani przez dziecko na ulicy),
  • „krzywd, które mogą zrobić im zwierzęta tj. ugryzień, kopnięcia, pobrudzenia,
  • obawa przez zranieniem i bólem,
  • może utrzymywać się lęk przed ciemnością.

Jak reagować na lęki przedszkolaka?                                                                 

Nie bagatelizuj problemu, nie wyśmiewaj jego obaw, okazuj zrozumienie!

Dla ciebie to tylko błahostka, dla twojego dziecka wielka sprawa. Zamiast powiedzieć: „Taka duża dziewczynka, a boi się ciemności!” zaproponuj córce wspólny spacer po ciemnym pokoju. Możesz powiedzieć również: „Widzę, że bardzo się boisz. Nie przejmuj się, dużo dzieci boi się ciemności.” Okazanie, że rozumiemy obawy, ale nie podzielamy ich, prawdopodobnie nie pomoże od razu. Jednak przy ciągłym zapewnianiu go w owym przekonaniu, możemy spodziewać się pozytywnych rezultatów.

Nie zmuszaj go do stawania  oko w oko ze źródłem lęku.

Dziecka, które boi się wody, nie można wrzucać do jeziora. Najlepsze rezultaty daje metoda małych kroczków. Najpierw należy wspólnie posiedzieć przy dmuchanym basenie napełnionym wodą, następnie spędzić trochę czasu wybierając w sklepie koło ratunkowe, a dopiero po jakimś czasie zamoczyć małe stópki.

Oswajaj.

Jeżeli twoja pociecha obawia się kontaktu z kotem, zabierz go do kuzynki, która ma w domu taką przyjazną, puszystą kuleczkę.

Nie szantażuj i nie wykorzystuj jego słabostki …

mówiąc: „Bo cię zostawię w tej ciemnej piwnicy”, „Bo przestanę cię kochać”, „Bo znajdę sobie lepsze dziecko”. Może dla niektórych czytelników powyższe zdania mogą wydawać się absurdalne, jednak przypomnijmy sobie szczerze, co w chwilach bezradności zdarza nam się powiedzieć czy pomyśleć.

Nie strasz.

„Jak będziesz niegrzeczny, to przyjdzie ta stara sąsiadka i cię zabierze!”, „Jak nie posprzątasz lalek, przyjdzie lis i ci je weźmie!”. W niektórych przypadkach po prostu możemy pozbyć się źródła lęku. Rzeźba na parapecie, czy obraz w przedpokoju z czarnym aniołem, tylko w rodzicach może wzbudzić przyjemne skojarzenia.

Doceniaj.

Chwal za odważne zachowania – za pierwsze samodzielne zaśnięcie w pokoju, za pierwsze pogłaskanie krowy i za „dzień dobry” wypowiedziane do „sąsiadki-czarownicy”.

Nie dokładaj obaw

Przede wszystkim nie należy być przewrażliwionym i zbyt zapobiegliwym. Oczywiste jest to, że pragniemy chronić najbliższych. Jednak, żeby nauczyć się chodzić, trzeba kilka razy upaść.  Jeżeli od kołyski straszymy dziecko psem, możemy u niego wywołać lęk przed tym zwierzęciem. W sytuacji, gdy ciągle słyszy „Nie dotykaj go, nie podchodź, bo cię ugryzie”, prawdopodobnie już za kilka miesięcy będzie uciekało, gdy tylko zobaczy Yorka sąsiadki. Naszym celem jest pokazanie dziecku, że niektóre psy są przyjazne, a niektóre groźne. Uzmysłowienie, że najpierw należy zapytać właściciela, czy można podejść do jego pupila i go pogłaskać, a kiedy na płocie wisi tabliczka z narysowanym „strażnikiem domu”, lepiej się odsunąć.

Ładujemy akumulatory odwagi

Ola spotyka w centrum handlowym św. Mikołaja.  Boi się go, ale wie, że to on przynosi prezenty. Podchodzi do pana z białą brodą bardzo niepewnym krokiem. Zbliża się do niego i ucieka do mamy. Ta głaszcze córkę i mówi „Mikołaj bardzo lubi dzieci”. Dziecko zbiera się na odwagę i małymi kroczkami znów kieruje się do niego. Mikołaj daje dziewczynce lizaka. Mała odwraca się do mamy, szukając potwierdzenia, czy może przyjąć prezent. Rodzicielka daje przyzwolenie kiwając głową. Ola dziękuję za słodkości i biegnie w ramiona rodziców.

Powinniśmy być dla dzieci strefą bezpieczeństwa, przyjazną przystanią. Pozwólmy, żeby nasza pociecha się od nas oddalała i wracała, odwracała się w naszym kierunku szukając wsparcia.

Kiedy udać się do psychologa?

Lęki są zjawiskiem nieuniknionym. Przeżywają je zarówno dzieci jak i dorośli. Problem zaczyna się wtedy, gdy utrudniają normalne funkcjonowanie. Stają się patologiczne, kiedy przejmują dominację nad zachowaniem i nie pozwalają na swobodę zabawy. Sprawę należy potraktować bardzo poważnie, kiedy brakuje nam już pomysłów na radzenie sobie z obawami, a pojawiają się poważne problemy psychosomatyczne tj. w sytuacji, gdy występują uporczywe bóle brzucha, mdłości, wymioty, moczenie, jąkanie, zaburzenia snu, regres w zachowaniu.

W gabinecie specjalista porozmawia z dzieckiem o tym, czego konkretnie dotyczą jego obawy. Razem poznają lęk, próbują zrozumieć, oswoić go, zmierzyć. „Subiektywny termometru lęku” oraz różne narzędzia radzenia sobie dają maluchowi poczucie kontroli nad zagrażającą sytuacją.

Bajkoterapia

Jeżeli czujesz, że Twoje dziecko czegoś za bardzo się boi, zachęcam do wspólnej bajkoterapii. Jest to jedna z metod pozwalających radzić sobie dziecku z trudnymi emocjami i wydarzeniami. Są to opowiadania metaforycznie, odnoszące się do problemów, z którymi spotykają się najmłodsi. Każda historyjka przedstawia inną sytuację, ma inny cel terapeutyczny. Dzięki temu dziecko może utożsamić się z wybranym bohaterem i przezwyciężyć problem razem z nim.

Możemy również wybrać zabawkę do zadań specjalnych. Dzielny pluszowy kot posiadający magiczne moce potrafi wiele zdziałać. Postawiony przy łóżku może uchronić dziecko przed czarownicami, potworami i duchami. 

Oto kilka przykładów książek, po które warto sięgnąć:

  1. Nocne straszydła. Dlaczego dzieci boją się zasypiać?,  Wineman Marcus Irene, Marcus Paul; GWP (2002)
  2. Joasia i wilk. Opowiadania dla dzieci, które mają złe sny, Ted Lobby; GWP (2008)
  3. Bajki, które leczą, Bret Doris, GWP (2011)
  4. Bajki terapeutyczne, Molicka Maria; Media Rodzina (1999)

Dobra wiadomość dla rodziców leniuchów: większość książek można dostać w wersji audiobooków.

Jak tu ciemno – Danuta Wawiłow

Jak tu ciemno!
Jak tu ciemno!
Mama, mama,
Posiedź ze mną !
   Za firanką ktoś się chowa,
   czarne skrzydła ma jak sowa.
   Popatrz, popatrz, tam wysoko
   świeci w mroku jego oko!
   Czy on tutaj nie przyleci?
   Czy on nie je małych dzieci?
   Mama powiedz mu: „A kysz!”
   Mama, śpisz?
Jak tu ciemno!
Jak tu ciemno!
Tata, tata,
Posiedź ze mną !
   Tam za oknem wiatr się gniewa, 
   krzyczy, gwiżdże, szarpie drzewa.
   A jak ścicha, zaraz słychać, 
   jak coś w rurze głośno wzdycha.
   Czy to coś, co mieszka w rurze, 
   to jest małe? Albo duże? 
   Tata może to jest mysz? 
   Tata, śpisz?
Jak tu ciemno!
Jak tu ciemno!
Kto posiedzi 
teraz ze mną?
   Wiem! Pod kołdrę głowę schowam!
   Będę dziuplę miał jak sowa, 
   będę norkę miał jak chomik,
   będę miał swój własny domek!
   Będę domek miał malutki 
   i cieplutki, i mięciutki… 
   Jak tu ciemno! 
   Jak tu fajnie!
   Śpię…

Marika Żyrek

psycholog