Dziecko nie chce spotkać się z rodzicem w ustalonym przez sąd terminie kontaktów?

W swoim doświad­cze­niu kura­tora zawo­do­wego wie­lo­krot­nie spo­ty­ka­łem się z sytu­acją, gdy dziecko nie chciało spo­ty­kać się z upraw­nio­nym do kon­tak­tów rodzi­cem. Czę­sto reak­cją mało­let­niego był płacz, ucieczka do innego pokoju, stwier­dza­nie nie­chęci wobec rodzica, bądź inne zacho­wa­nia wska­zu­jące na dez­apro­batę dziecka dla takiego spo­tka­nia.

W takich przy­pad­kach nie­wąt­pli­wie konieczna jest sta­now­czość zarówno upraw­nio­nego, jak i zobo­wią­za­nego, a w szcze­gól­no­ści wska­za­nie dziecku zasad­no­ści spo­tka­nia z upraw­nio­nym. Nie­kiedy konieczne może się oka­zać pozba­wie­nie mało­let­niego okre­ślo­nego pro­fitu w sytu­acji utrzy­my­wa­nia się takiej nie­chęci, jeśli oczy­wi­ście jest to wyni­kiem tylko i wyłącz­nie kaprysu dziecka. Nie­mniej jed­nak zazwy­czaj taka postawa ma dru­gie dno i czę­sto wynika z nie­pra­wi­dło­wych postaw wobec mało­let­niego lub napię­cia pomię­dzy rodzi­cami. Dzieci odczu­wają bowiem kon­flikt pomię­dzy nimi, czę­sto sta­rają się przy­po­do­bać jed­nemu z rodzi­ców kosz­tem dru­giego, wie­dząc, iż taka postawa może zyskać apro­batę mamy lub taty.

Wie­lo­krot­nie obser­wo­wa­łem podobne zacho­wa­nia u dzieci i nie­jed­no­krot­nie były one, nie­stety, wyni­kiem celo­wych dzia­łań i zabie­gów zobo­wią­za­nego, który poprzez mani­pu­la­cję zmie­rzał do utrud­nie­nia reali­za­cji kon­tak­tów. Dziecku obie­cy­wano na przy­kład wyj­ście do kina, czy też kupno wyma­rzo­nej zabawki, o ile powie (naj­le­piej przy kura­to­rze sądo­wym lub innej oso­bie obec­nej przy kon­tak­tach), że nie chce spo­tkać się z upraw­nio­nym. Taka prak­tyka zobo­wią­za­nego bywała jed­nak bar­dzo szybko ujaw­niana i czę­sto koń­czyła się postę­po­wa­niem sądo­wym, w któ­rym taki rodzic był trak­to­wany, jako osoba utrud­nia­jąca kon­takty z dziec­kiem.

Należy oczy­wi­ście pamię­tać, że każdy przy­pa­dek musi być roz­pa­try­wany indy­wi­du­al­nie, i wymaga bar­dzo dokład­nej ana­lizy, tak, by w żaden spo­sób nie ucier­piało dobro dziecka.W sytu­acji, gdy nie­chęć dziecka do spo­tkań z rodzi­cem nasila się i nie jest wyni­kiem nie­pra­wi­dło­wych postaw rodzica upraw­nio­nego do kon­tak­tów, warto w przy­padku wsz­czę­cia postę­po­wa­nia np. o zmianę formy kon­tak­tów, bądź egze­ku­cję kon­tak­tów, roz­wa­żyć zło­że­nie wnio­sku o dopusz­cze­nie dowodu z opi­nii bie­głych z Rodzin­nego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego na oko­licz­ność ist­nie­nia bądź wyklu­cze­nia ist­nie­nia mani­pu­la­cji dziec­kiem.

Ponadto, w sytu­acji gdy usta­no­wiony jest nad­zór kura­tora nad kon­tak­tami, warto na bie­żąco współ­pra­co­wać z osobą spra­wu­jącą taki nad­zór, infor­mo­wać ją o ist­nie­niu zaob­ser­wo­wa­nych nie­pra­wi­dło­wo­ści, dziw­nych zacho­wa­niach dziecka, czy też wyra­ża­nych przez niego opi­niach, które mogą być wyni­kiem mani­pu­la­cji dru­giego z rodzi­ców. W wyko­ny­wa­niu obo­wiąz­ków kura­tora rodzin­nego czę­sto spo­ty­ka­łem się z sytu­acją, gdy nie mogłem nawią­zać kon­taktu z rodzi­cem, któ­remu przy­znano kon­takty z dziec­kiem, a całą swoją wie­dzę czer­pa­łem od rodzica, u któ­rego dziecko prze­bywa. Stała współ­praca w takich oko­licz­no­ściach pozwala na szyb­szą reak­cję i może utrud­nić ewen­tu­alne mani­pu­lo­wa­nie dzieckiem.

Zda­rzają się rów­nież sytu­acje, w któ­rych dziecko nie chce się spo­tkać z rodzi­cem upraw­nio­nym do kon­tak­tów i nie jest to wyni­kiem umyśl­nego dzia­ła­nia rodzica, u któ­rego mało­letni na stałe prze­bywa. Wów­czas warto rów­nież poznać przy­czynę takiej postawy. Może to bowiem wyni­kać z braku zapew­nie­nia przez upraw­nio­nego opty­mal­nego spo­sobu spę­dze­nia czasu przez dziecko pod­czas kon­tak­tów np. dziecko cały dzień spę­dza oglą­da­jąc tele­wi­zję lub też zaj­muje się nim inna osoba niż upraw­niony do kon­tak­tów rodzic. Ponadto dziecko może rów­nież źle zno­sić postawy wycho­waw­cze takiego rodzica np. jest zmu­szane do robie­nia rze­czy, na które nie ma ochoty, rodzic czę­sto krzy­czy na dziecko lub w dra­stycz­niej­szych sytu­acjach sto­suje kary cie­le­sne.

W pierw­szej kolej­no­ści należy poznać przy­czynę takiej nie­chęci i poroz­ma­wiać spo­koj­nie z dru­gim rodzi­cem o zaob­ser­wo­wa­nych spo­strze­że­niach, ewen­tu­al­nie popro­sić kura­tora, o ile jest usta­no­wiony, o pomoc w roz­wią­za­niu tej sytu­acji, jak rów­nież skon­sul­to­wać się z psy­cho­lo­giem. Jeżeli jed­nak nie­chęć dziecka jest jedy­nie kapry­sem, który nie wynika z żadnych nie­pra­wi­dło­wo­ści, to należy pozo­stać kon­se­kwent­nym i wska­zać zalety takiego spo­tka­nia, nawet jeśli wska­za­nie zalet dziecku, jest dla osoby zobo­wią­za­nej wyjąt­kowo trudne.

Marcin Zaborek

prawnik