Jaki ojciec taki syn, czyli „czy daleko pada jabłko od jabłoni”?

Wiesz ile ostatnio podobieństw zobaczyłam w naszej rodzinie? – przyjaciółka zdaje mi relacje przez telefon –  Ale wiesz, nie tych fizycznych, tylko w zachowaniu. Mój Dawid jest zupełnie jak mój mąż. Nawet buty zdejmują w identyczny sposób. Maja trzyma filiżankę tak samo jak moja babcia. Tak wiesz, uszko podtrzymuje kciukiem i palcem wskazującym, a mały palec jest wyprostowany. Jakbyś to zobaczyła to byś się dopiero uśmiała. Marcela za to, to istna ja. Kiedy bawi się lalkami czasem słyszę jak karci dzieci lalki Barbie: „Dzieciaki, uspokójcie się! Głowa mi pęka. Pracować nie mogę, a na jutro muszę skończyć projekt.” Przecież to moje słowa!

Rozwój każdego człowieka wyznaczają cztery podstawowe czynniki:

Uwarunkowania genetyczne  

Jest to predyspozycja jednostki. Jej genotyp, wyposażenie genetyczne, temperament i cechy wrodzone, na które nie mamy wpływu.

„Niebieskie oczy po tatusiu, skłonności do alergii do mamusi, a rysuje tak pięknie jak dziadek Roman.” Dziecko dziedziczy cechy po obojgu rodziców, a kombinacja genów jest dla nas nieprzewidywalna.

Środowisko

Czyli wszystko co nas otacza. Środowisko, w którym żyjemy – fizyczne, materialne i społeczne, a także stymulacja, którą otrzymujemy z zewnątrz.

Znaczenie ma sposób w jaki żyje rodzina tzn., jak ważna jest dla niej religia, czy woli soboty spędzać na kanapie przede telewizorem czy na wycieczce rowerowej, jaki jest jej status materialny i stosunek do pieniędzy.

Wychowanie

Są to wpływy intencjonalne, cały proces socjalizacji i szeroko pojętej edukacji.

Pamiętajmy, że to nie tylko kształcenie i nauczanie, lecz również modelowanie zachowań.

Dziecko obserwuje rodziców na co dzień. Widzi jak się do siebie zwracają, czy się kłócą czy przytulają. Przypatrują się ich sposobie bycia na ulicy, w sklepie, w kolejce banku i uroczystości rodzinnej. Poznają ich życie powszednie, czy mają jakieś zainteresowania, pasje, w jaki sposób się relaksują.

Nie może nas dziwić fakt, że córka sąsiadki na schodach nawet nie burknie pod nosem „Dzień dobry” skoro jej matka mija nas obojętnie, a własny syn kłóci się w kolejce w sklepiku szkolnym, skoro ja robię dokładnie to samo w supermarkecie.

Własna aktywność

Spontaniczne działanie, wewnętrzna motywacja i chęć do podejmowania aktywności.

Często zapominamy jak ważny jest ten punkt. Któż z  nas nie zna przypadku nad wyraz bystrej osoby, która otrzymała od rodziców wsparcie zarówno emocjonalne jak i finansowe, i mimo, że niczego jej w życiu nie zabrakło, nie potrafiła wykorzystać swojej szansy na udane życie?

Naturalną tendencją jest przypisywanie dziecku cech, które są bliskie rodzicom. Gdy mama od przedszkola była bardzo nieśmiała obawia się, że jej dziecko będzie takie samo. Każdy odruch wycofania z grupy odbiera jako potwierdzenie swych obaw. W tej sytuacji może złościć się na dziecko lub próbować robić wszystko, aby jej pociecha brylowała w towarzystwie. Jeśli natomiast akceptuje swoją nieśmiałość nie będzie ciągnęła wystraszonego  dziecka w sam środek grupy rówieśniczej i nie będzie kazała mu śpiewać piosenek przed wszystkimi ciociami i wujkami.

W psychologii zjawisko przypisaniu dziecku określonych cech nosi nazwę projekcji. Jest to coś zupełnie naturalnego, gdyż nie chcemy mieć nijakiego dziecka. Chcemy za to, żeby było już „nasze”, widzieć pewną spójność międzypokoleniową. Wszystko zaczyna się już w okresie prenatalnym. Od momentu, kiedy matka zaczyna odczuwać ruchy dziecka, rodzice przypisują mu cechy: leniwy, niespokojny, towarzyski i inne. Ojciec, który jest zagorzałym fanem piłki nożnej, nawet jeśli humorystycznie, to i tak podczas badania ultrasonograficznego doszukuje się ruchów nogami, które będą świadczyły o tym, że syn będzie piłkarzem.

Zaraz po urodzeniu sami określamy cechy dziecka, głównie w zależności od płci. W przypadku chłopców mamy tendencję do opowiadania o ich silnym zaciskaniu piąstek, chęci podnoszenia główki i umiejętności walki o swoje. Dziewczynki o takiej samej budowie ciała określają jako spokojne, delikatne i kruche. 

Jak pomóc dziecku wykorzystać własny potencjał?

Dostrzegaj mocne strony i prawidłowe zachowania. Niestety mamy tendencję do zauważania tylko złych rzeczy. Dobre zachowanie z racji tego, że jest pożądane postrzegane jest jako naturalne, bo „tak właśnie trzeba”. Pomyślmy jednak na chwilę o swojej pracy. Czy lubimy być doceniani przez szefa tylko za wielkie osiągnięcia? Czy miłe słowo dotyczące codziennych obowiązków za każdym przyjmujemy z uśmiechem? Przy najbliższej okazji nie nagradzaj materialnie, ale pochwal dziecko za dobre zachowanie: „Uwielbiam, kiedy bez marudzenia sprzątasz swoje zabawki.”, „To bardzo miło z twojej strony, że zaniosłaś Kasi zeszyty, kiedy była chora.”

Nie uciekajmy jednak zupełnie od dostrzegania słabych stron. Należy tu jednak rozróżnić złe zachowania od słabości i braku umiejętności. Tych powinniśmy być świadomi i w razie potrzeby rozwijać się lub ukierunkować je w dobry sposób np. jeśli dziecko jest ogólnie kiepskie w sportach, szukać dyscypliny, w której się spełni. To, że nie lubi grać tak jak większość dzieci w piłkę nożną i koszykówkę, nie oznacza, że na basenie lub stadninie koni też mu pójdzie źle.

Nie oceniaj go i nie oskarżaj za cechy charakteru. Marzyłaś o dziewczynce w warkoczykach spędzającą całe dnie w bibliotece, a masz córeczkę, która jest fanką FC Barcelona?  Nie podcinaj skrzydeł nawet jeśli kierunek lotu wydaje Ci się pozbawiony sensu. Zainteresujcie się swoimi światami. Dzielcie pasjami. Ty jej pokaż, że istnieją książki poza kanonem lektur, a ona wytłumaczy Ci, który to Ronaldo, a który Ronaldinho.

Ucz samokrytyki. Nie wstydź się dziękowania, przepraszania i przyznawania się do winy. Pokazuj, że rodzice też są ludźmi, mogą się mylić, popełniać błędy, mieć gorsze dni.

Codziennie obserwuj swoją pociechę. Rozmawiaj, poznawaj co lubi, a czego nie znosi.

Rodzicu pamiętaj!

To właśnie Ty jesteś dla swojego dziecka najbardziej znaczącą osobą. Przedszkole, książki czy media mogą pomóc w kształtowaniu prawidłowych zachowań, ale to od poprzez obserwację Ciebie  maluch uczy się, że po każdym skorzystaniu z toalety trzeba umyć ręce, że w dniu urodzin przychodzimy do jubilata z kwiatami, że na poczcie nie rozmawiamy przez komórkę i nie jemy słodyczy przed obiadem.

My – dorośli jesteśmy wzorem dla dzieci, niezależnie od sposobu naszego postępowania.
Złotym środkiem w tym wypadku jest kształtowanie prawidłowych zachowań zachęcając przy tym do indywidualizmu.

Marika Żyrek

psycholog