Królowa Matka Karmiąca

To nie są żartydwie matki po dwóch stronach barykady. Jedna dumnie wypinająca pierś, druga dzierżąca w dłoni butlę z mlekiem. Szykują się do walki niczym matki pszczele, obie są zdeterminowane i zrobią wszystko by zostać Królową.

Karmienie piersią kontra mlekiem modyfikowanym to przedmiot odwiecznych dyskusji i sporów, który najbardziej widoczny jest właśnie  między matkami. Kiedy brak odwagi by powiedzieć coś wprost, najłatwiej wykrzyczeć to w sieci, można obrzucić kogoś błotem i przy tym nawet nie pobrudzić sobie klawiatury.

I tak w pierś karmiącej trafiają rzucane epitety “dojnej krowy” pełniącej rolę “mleczarni”, której to natura odpłaci w postaci “wiszących wymion”. Z kolei matka karmiąca mlekiem modyfikowanym okrzyknięta zostaje “egoistyczną, wygodną pseudomatką” czy“inkubatorem”. Pozwolę sobie odstąpić od cytowania, gdyż im dłużej się to czyta, tym o większą słabość przyprawia.

Jako matka karmiąca naturalnie, przyglądająca się tylko walce na ringu, zadaje sobie pytanie w czym tkwi problem? Bo na pewno nie chodzi o dziecko. Dochodzę do wniosku, że każda z tych walczących matek chce być idealną, wspomnianą na początku Królową Matek, którą wszyscy będą podziwiać i jej się w pas kłaniać. Chce się dowartościować ichyba nie jest do końca spełniona.

Dwa bobasy przyglądają się walce matek jeden pyta drugiego:

–  Jesteś głodny?
–  Nie, a Ty?
–  Ja też nie, więc o co tyle krzyku…. ?
–  Nie wiem, chciałbym się do niej przytulić …

Zdaje się, że sposób karmienia jawi się w tej walce jako istota macierzyństwa.  Zanika kwestia  bliskości i ciepła, a przecież to one są najważniejsze. Nieistotne czy karmimy butlą czy piersią, ważne by nasze dzieci nie odczuły głodu miłości . To wszystko.

artykuł możecie przeczytać także na blogu: Matka do góry nogami