Kompleksy w wieku przedszkolnym – problem dziecka czy rodzica?

Kompleksy – zmora wielu kobiet i źródło dochodów salonów piękności – w większym lub mniejszym stopniu dotyczą każdego z nas. Potrafią skutecznie zabrać pewność siebie i utrudniać codzienne życie. Wbrew pozorom, doświadczają ich także mężczyźni, tylko wciąż nie wypada im o tym głośno mówić.

Jak działa "mechanizm kompleksu"?

Kompleksy najczęściej kojarzą się z zastrzeżeniami odnośnie własnego wyglądu, ale mogą być również związane z umiejętnościami, a właściwie ich brakiem (np. nieznajomość języka angielskiego, brak wykształcenia), pewnymi defektami (np. jąkanie się, niezgrabny chód) czy też cechami osobistymi (np. „gapowatość”, nieśmiałość w kontaktach z ludźmi). Kompleksy są bardzo subiektywne. Na przykład, dowiadujemy się, że znana nam osoba nie znosi rysów swojej twarzy, przy czym większość osób uważa je za miłe i ciepłe. Albo osoba z wykształceniem zawodowym, będąca w związku z osobą o wykształceniu wyższym, może czuć się gorsza, głupsza, niepewna siebie. Tymczasem jej partner uważa ją za osobę zaradną życiowo, inteligentną i zazdrości jej cech, których on, mimo wykształcenia, nie posiada. Wiele kompleksów to tak naprawdę samonakręcający się mechanizm – wstydzę się swojego chodu, więc skupiam na nim całą uwagę, bo czuję się obserwowana i oceniania. Stres i napięcie powodują, że faktycznie chodzę niezgrabnie. Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność. Wynika z tego, że kompleksy często są wytworem ich posiadacza! Jak to się dzieje, że sami sobie kręcimy bicz na własne ambicje i dobre samopoczucie? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, warto zastanowić się czy kompleksy dotyczą także dzieci.

Kompleksy związane z wyglądem

Przedszkolaki uwielbiają poznawać swoje ciała. Chętnie przeglądają się w lustrze, stroją różne miny, przebierają się w eksperymentalne ubrania. Dzięki spontanicznej aktywności dowiadują się do czego ich ciała są zdolne – czują, że są silne, szybkie, zwinne, elastyczne. Liczne siniaki, guzy i zadrapania są niezbędne na drodze do poznania granic własnych możliwości i, dosłownie, do poczucia samego siebie. Ciało jest też dla nich najważniejszym medium do okazywania emocji! Ograniczone wciąż możliwości językowe powodują, że dzieci zamiast rozmawiać ze sobą na temat problemu, szczypią się i popychają, zamiast podzielić się z kimś swoim smutkiem – płaczą i ściskają ukochaną przytulankę.

Około 4 roku życia, dzieci szczególnie mocno zaczynają interesować się swoją płciowością. Własne narządy płciowe oraz różnice między płciami zaczynają być jednym z ważniejszych aspektów zainteresowania swoim ciałem. Żeby przypisać się trwale do własnej płci, dzieci chętnie wybierają wszystko, co jest z nią ściśle związane. Chłopcy bawią się samochodami, budują z klocków strzelające maszyny i za żadne skarby nie wsiądą na rowerek w kwiatki. Dziewczynki chcą ubierać sukienki, ozdabiają swoje lalki i bawią się spokojnie, we własnym towarzystwie. W tym całym zamieszaniu wokół cielesności przedszkolaka, kompleksy mają marne szanse na przebicie.

Jak przedszkolaki oceniają swój wygląd?

Dzieci poproszone o to, by określiły swój wygląd, odpowiadały, że są ładne, fajne, piękne, duże, a nawet śliczne jak księżniczki. Mając do wyboru różne kategorie, zawsze określały siebie jako duże (wysokie) i chude. Chęć bycia „dużym” świadczy o potrzebie niezależności dziecka, o poczuciu, że coraz więcej potrafi. Z kolei określenie, że ktoś może być gruby kojarzyło się dzieciom najczęściej z kimś dorosłym (dziadek i tata). U niektórych dzieci słowo „gruby” budziło śmiech, także utożsamiane było z kimś brzydkim, jednak pojawiały się też inne reakcje: „mój tata jest gruby i mi się podoba”. Co ciekawe, przedszkolaki nie potrafiły wskazać wśród rówieśników dzieci chudych, grubych, wysokich czy niskich. Wiąże się to zarówno z ich aktualnymi zdolnościami umysłowymi, ale także z tym, że dzieci nie patrzą na siebie nawzajem pod kątem tych cech. Łatwo za to wskazują kolegów niegrzecznych czy pięknie rysujących.

Przedszkolaki bardzo chętnie wymieniały elementy własnego wyglądu, które im się szczególnie podobają, często miały jednak problem, żeby wybrać coś z tej idealnej całości. Pytając o rzeczy, które dzieciom nie podobają się w ich wyglądzie, dowiedziałam się, że są to głównie bakterie.

Kompleksy związane z umiejętnościami

Umiejętności, których nabywają dzieci w wieku przedszkolnym są podstawą ich samooceny i poczucia sprawczości. To z nimi związane są przedszkolne kompleksy. Dziecko łatwo zauważa, że coś wychodzi mu gorzej niż rówieśnikom, może się wówczas obrażać, odchodzić od zabawy czy odmawiać wykonania zadania. Jednak równie łatwo jest pomóc przedszkolakowi uwierzyć we własne możliwości! Trzeba poświęcić mu wiele uwagi, doceniać wysiłek i nie oszczędzać pochwał. Wskazywać na to, co robi lepiej niż inni. I wreszcie, poddać się autorefleksji, czy to moje wygórowane oczekiwania  wobec dziecka nie powodują przypadkiem, że traci ono pewność siebie? Może kompleksy dziecka są jednak moimi kompleksami?…

Przedszkolaki łatwo spostrzegają też, że ktoś robi coś inaczej niż reszta dzieci (np. dziecko niepełnosprawne mówi bardzo niewyraźnie). Jednak w tym pozbawionym uprzedzeń wieku, wystarczy kilka mądrych słów wyjaśnienia dorosłego, żeby przejść z tym faktem do codziennego porządku. Ważne, żebyśmy nie zaprzepaścili tej wyjątkowej, dziecięcej natury do prawdziwego tolerowania osób w jakiś sposób odbiegających od statystycznej normy.

„Mama mówi, że jestem grubas”

Jak to się dzieje, że kilkulatek jednak dostrzega mankamenty swojego wyglądu i uporczywie zasłania, na przykład, odstające uszy? Niestety, rodzice lub inni bliscy dziecku dorośli muszą wziąć tu winę na siebie. Przykładowo, mama zawsze borykała się z okrągłą sylwetką, więc pragnie uchronić przed tym córkę. Zwraca więc szczególną uwagę na jej dziecięcy odstający brzuszek  i martwi się apetytem dziecka. Dziecko łatwo wyczuwa subtelne uwagi czy  z pozoru niewinne żarty i drogę do kompleksów mamy już wydeptaną. Za kilka lat już w szkole podstawowej zetknie się z medialnym kanonem piękna, porówna się z innymi dziewczynkami, może usłyszy docinki na swój temat…

Najlepsze, co możemy zrobić dla przedszkolaków, aby w przyszłości uchronić je przed kompleksami, to już od dziś zacząć budować silny i trwały fundament do tego, by potrafiły kochać siebie. Nie muszą myśleć, że są idealne i nie chodzi o to, by robiły, co tylko zechcą. Przede wszystkim, musimy doceniać ich, takimi, jakie są. Chwalić! Chwalić za próby i starania, za wysiłek i dobrą wolę. Dostrzegać ich uczucia, intencje, słuchać, co mają do powiedzenia, okazywać miłość i wyrozumiałość. Dawać wsparcie, gdy coś im nie wychodzi. Udzielać odpowiedzi na ważne dla nich pytania. Od docenionego przedszkolaka do szczęśliwego dorosłego.

 Dorota Kaliciak
psycholog i pedagog

źródło fot.: photl.com