Mały Jaś bez taty = PROBLEM dorosłego Jana

Rozbite rodziny w dzisiejszych czasach to właściwie już tylko statystyki, które nikogo nie szokują. W większości przypadków  (97%) opieka nad dzieckiem przyznawana jest matce. Powszechne także stało się przekonanie, iż pozostawienie dziecka pod opieką tylko i wyłącznie mamy do niczego złego nie prowadzi, w końcu to z matką dziecko ma największą więź, tylko ona wie czego mu potrzeba. Nic bardziej mylnego…

Jakie mogą być wady wychowania bez ojca – to pytanie, na które odpowiedź w zasadzie jest oczywista. Warto jednak przyjrzeć się statystykom oraz modelowi rozbitej rodziny, w której to matka odgrywa główną rolę w wychowaniu dziecka. Następnie na przeciw nim przedstawić te oczywistości w sposób jasny i klarowny.

  1. Dziecko otrzymuje tylko i wyłącznie jednostronny punkt widzenia na zaistniałą sytuację rodzinną – punkt widzenia matki.
  2. Dziecko z rozbitej rodziny nie uczy się pewnych fundamentalnych rzeczy – jak stworzyć swoją rodzinę na przykład, poprzez obserwację i uczestnictwo, w taki sposób w jaki ma szansę to życie obserwować dziecko posiadające pełną rodzinę.
  3. Błędy w wychowaniu malca, polegające na nieświadomym wpajaniu rzeczy być może nie do końca dla niego wartościowych, nie mają szans na weryfikację u drugiego rodzica.
  4. Matka próbująca zastąpić ojca, będąca w praktyce dla malucha obojgiem rodziców, może dziecko: albo rozpieścić, albo wychowywać zbyt surowo, lub pod natłokiem codziennych obowiązków nieświadomie ignorować jego potrzebę bliskości oraz uwagi.

To jasne, że każda kobieta chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Jeżeli mama powie że coś jest dobre a coś złe, ukierunkowuje tok myślenia w systemie czarno-białym. Podobnie uczyni zresztą samotny tata. W normalnych warunkach bowiem, kiedy jeden rodzic powie „tak”, a drugi na to, że „niekoniecznie”, automatycznie stymulujemy umysł dziecka do tego, aby sam zastanowił się nad własnym zdaniem w tym temacie. Nie ma to miejsca w przypadku, w którym drugiej strony – taty  po prostu nie ma. Dodatkowo przy braku obiektywnej opinii, mama może wpaść w błędne koło dotyczące ochrony swojego „skarbu”. Bardzo często dzieci wychowujące się bez tatusiów są zamykane w „cudownej ochronnej bańce”. Można tylko przewidywać wpływ, jaki takie wychowanie będzie miało na dorosłego już człowieka.

Idąc tropem braku obiektywizmu, wpajane są im wyidealizowane wartości na temat bezkresnej miłości, poświęcenia, własnej zawyżonej wręcz wartości. Obowiązki domowe na przykład, to problem w zasadzie tylko mamy …

Jak to się ma do dorosłości? Czy takie wychowanie ma na nią wpływ?

– Wychowany tak chłopiec, w wieku 25 lat zamieszka razem z dziewczyną i okaże się, że jego jedynym obowiązkiem jest chodzenie do pracy, poza tym nie potrafi zmywać, sprzątać, gotować, nie umie nawet wynieść śmieci, ba! nawet wymaga żeby jego wybranka przygotowała mu na następny dzień czarne skarpetki do pracy bo on nie wie gdzie są, a nie chce mu się ich szukać, jest przecież zmęczony, ciężko pracował przez 8 godzin, spełnił swój obowiązek i teraz oczekuje że tak jak zawsze wszystko będzie dopięte na ostatni guzik bez jego udziału. W trzech słowach: „wielka życiowa porażka”. – opowiada pewien młody Tato.

Jest to trochę przerysowany obraz rozpieszczenia, aczkolwiek pewne jego aspekty można znaleźć u większości osób określanych jako „syneczek mamusi”, a u niektórych czasami nawet wszystkie.

Dlatego właśnie kluczowym elementem wychowania dziecka „ojcowska ręka” – facet, który nie będzie się bał powiedzieć, że odrobienie lekcji to nie wszystko co należy zrobić.

Nie wspomnę już o rzeczach tak trywialnych jak gra w piłkę, męskie rozmowy, zabawy takie jak przepychanki, noszenie na barana, to nie są czynności jakie wykonują matki, będąc w istocie kobietami. Nie trzeba mieć im tego za złe.

Bardzo ważna jest także ojcowska miłość, mama kojarzy się raczej z przytulaniem, wypłakiwaniem w ramię, głaskaniem po głowie i wszystkim co czułe, słodkie i delikatne. Czasami jednak potrzeba kogoś kto potrafi stać się dobrym kumplem kogoś kto na słowa „mam problem” nie zacznie panikować i szukać tysiąca sposobów żeby nas pocieszyć, tylko odpowie „wal stary” poklepie po ramieniu, pokiwa głową ze zrozumieniem i uśmiechnie się głupio. Kogoś kto w żaden sposób nie rozwiąże za Ciebie Twoich trosk, tylko i wyłącznie Cię wysłucha i okaże zrozumienie. Każdy bowiem potrzebuje od czasu do czasu tylko i wyłącznie się wygadać…

Dlatego właśnie, dzieci z rozbitych rodzin, choćby otoczone najwspanialszą opieką, przepełnione miłością i wychowywane na sto różnych sposobów nigdy nie będą do końca szczęśliwe.

Do pełni potrzeba bowiem wszystkiego, czasem dobrego, czasem złego, a czasami zupełnie głupiego i pozornie zbędnego – to wszystko niesie ze sobą posiadanie ojca.


Rayner