„Mama wraca do pracy” – „Matka Bohaterka” kreowana przez media

Nie ratuje świata przed zombie, nie zabija złoczyńców, nie jest też legendarnym Zorro, Spider -, czy Supermanem. Wystarczy, że wróci do pracy. Właśnie taką „Matkę – Bohaterkę” kreują media.

Nie pierwszy raz telewizja „przeinacza” rzeczywistość. W kolorowym, hipnotyzującym Polaków ekranie zęby są bielsze, produkty spożywcze tańsze (koniecznie z końcówką 0,99), koszule wyprane w najlepszym proszku najczystsze, a ludzie jedzący te produkty spożywcze i piorący swoje koszule w tym właśnie proszku szczęśliwsi.

Nie jesteś kobietą jeśli nie używasz tego właśnie żelu pod prysznic, a jeśli jesteś facetem to na pewno masz ten dezodorant, dzięki któremu tłumy kobiet mdleją na Twój widok wtedy gdy przekraczasz próg biura. Nie ma się co dziwić, że i rodzina w telewizyjnym ekranie wygląda inaczej.

Schemat!

Choć zawsze uderza w modę i aktualne tendencje to jakby sam kreował następujące po nich trendy. Coraz częściej w reklamach kostek rosołowych, szybkich „mixów” do przygotowania w dziesięć minut, proszków do prania występują ojcowie. To oni teraz gotują, „ogarniają” całe to domowe zamieszanie, piorą … ba, znają się także na kobiecych fryzurach (z uśmiechem na twarzy, zaraz po wypraniu, uprasowaniu i ugotowaniu z pasją plotą córkom warkocze). A gdzie jest mama?

Mama jest w pracy. Dziecko jeśli nie zostało w domu z kochającym Tatą na pewno za przyzwoleniem szefa siedzi z nią biurze (na pewno spotkaliście się z podobnymi obrazkami w poradnikach i prasie). Z figurą sprzed ciąży, w biurowych ciuchach, z uśmiechem wraca przed szesnastą do posprzątanego domu. Potem wszyscy wspólnie zasiadają do rodzinnego stołu i śmiejąc się radośnie spożywają smaczny posiłek.

Stary schemat zastąpiono więc nowym schematem. Od dzisiaj jest tak, a nie inaczej, tak jest dobrze, trendy, do tego powinniście się przystosować, rodzina na ekranie jest szczęśliwa ponieważ żyje właśnie według tego schematu.

Jak to się zaczęło?

Dużo mówiło się o dyskryminacji kobiet. „Kobieta siedzi w domu z dziećmi, a facet może sobie wyjść wszędzie gdzie chce, na przykład do pracy!”. Wszystko zmierza więc do równouprawnienia. Czy jednak tak to miało wyglądać? Czy może ktoś coś przeoczył?

Dla kogo rodzicielstwo nie jest trendy?

Coraz częściej wyglądając przez okno widzi się ojców z wózkami, lub spędzającymi czas ze swoimi dziećmi na placach zabaw, wspólnych spacerach. Odczucia „okiennych widzów” są raczej pozytywne. To dobrze, że ojciec spędza czas z dzieckiem. Cieszy się rodzina, cieszą się sąsiedzi. Wszyscy się cieszą z tego poświęcenia. Ojcowie są więc do niego zachęcani.

Mama natomiast będąc 9 miesięcy w ciąży i korzystając z urlopu macierzyńskiego zachęcana jest do podjęcia pracy, założenia własnej firmy, lub jak najszybszego powrotu do życia zawodowego. Chyba nie chce wypaść z gry?

weblog.infopraca.pl

weblog.infopraca.pl

Poradnikowa doskonałość kontra rzeczywiste przygotowania do pracy

W wielu poradnikach, w tym tych „prasowych” znaleźć można listę rzeczy, które każda Matka przed powrotem do pracy zrobić musi. Nie jest tego mało, ale w końcu tysiące kobiet sobie z nimi radzi, więc czemu akurat Ty nie miałabyś temu podołać? Kilka rad, znalezionych w sieci i poradnikach przedstawiamy do Waszej informacji:

  • Szafa. Poradnikowi dziennikarze proponują jej kompletną wymianę. Wiedzą, że dzięki temu Mama poczuje się w pracy pewniej, odniesie zawodowy sukces, a co najważniejsze na pierwszy rzut oka nie będzie wyglądać na Mamę – pamiętaj, to nie jest trendy! – rozbrzmiewają w domyśle poradnikowe rady.
  • Rozmowa kwalifikacyjnalub z szefem, na której Mama „szuka najlepszych odpowiedzi na zadawane pytania” zapominając przy tych deklaracjach, że jej doba drastycznie może się skurczyć.
  • Sen – „Wyśpij się przed pracą!” W nocy dziecko jednak płacze, ponieważ do pracy jeszcze nie chodziło i nie wie, że powinno spać póki może. Po długim i monotonnym usypianiu, Maluch w końcu zasnął, ale Mama już nie może … i tyle wyszło z tego wysypiania się przed pracą. Autor poradnika tego nie przewidział.
  • Ranek. „Nakarm siebie i dziecko/dzieci. Ubierz siebie i dziecko/dzieci.” Podobno koniecznie w tej kolejności w razie zabrudzenia uniformu. Czynności te należy wykonać po należytym wyspaniu się.
  • Rozmowy służbowe. Nie, autorzy poradników nie zapomnieli także o nich. Pamiętajcie by w trakcie rozmowy ze współpracownikami nie poruszać „domowych”, „dziecięcych” tematów (autorka pewnego artykułu znalezionego „W sieci” nazywa nawet sprawę po imieniu: by współpracownicy nie pomyśleli, że „Mama ma pieluchę zamiast mózgu”). Macierzyństwo nie jest więc jednak takie trendy jak na kolorowym ekranie?
  • Babcia, teściowa, niania, żłobek – już dziś zadecyduj kto przechowa Twoje dziecko. Mama „nie musi czuć się winna temu, że wraca do pracy, pracuje bowiem także dla dziecka”. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że …

Absurd goni absurd!

Proś o pomoc każdego dookoła, dziecko zostaw w żłobku, po żłobku u teściowej, a sąsiadów poproś o ugotowanie obiadu. Wszystko ku chwale „powrotu do pracy”. „Pamiętaj jednak by spędzać na zabawie z dzieckiem co najmniej godzinę dziennie” – radzi pani redaktor w artykule dla Mam szykujących się do powrotu do pracy.

Ostrzega jednak przy tym by nianię dokładnie sprawdzić, babcię poinformować o stosowanych metodach wychowawczych, a wśród żłobków wybrać najbardziej polecaną placówkę.

Jakby absurdów było mało pseudoporadniki i spoty reklamowe promują rodzicielstwo jednocześnie radząc – bądź Mamą, ale nie bądź Mamą. Bądź tu mądry … którą drogę Mama powinna więc wybrać?

Kampania reklamowa - Bebilon.

Kampania reklamowa – Bebilon.

Heroiczność, konieczność, czy ucieczka?

Pomijając sytuacje życiowe, w których to konieczność zmusza matki do pozostawienia niemowlęcia z „nie mamą” (przyznajmy, że jeszcze nie zdarza się często by był to ojciec, ale raczej teściowa, babcia, lub żłobek) wiele kobiet „ucieka” do życia zawodowego od natłoku „pieluchowych” spraw dnia domowego.  Spoty reklamowe i społeczne obiecywały, że będzie lepiej. Rodzina będzie szczęśliwa, dom posprzątany, tata bez problemu „obrobi” się ze wszystkim, a Mama będzie spełniona. Dla Taty będzie „bohaterką”. Nie jest tak jak miało być i czyja to wina?

Dojrzałość do macierzyństwa – dojrzałość do pracy

Jeśli sytuacja życiowa nie ciśnie nas na portfel warto rozważyć czy to jednak nie my: Mama, lub Tata powinniśmy mieć wpływ na wychowanie i rozwój swojego dziecka.

Przeliczyć finanse i oszacować, czy po opłaceniu niani, lub żłobka nie zostanie Wam na przysłowiowe „waciki”. Powinniście zdać sobie także sprawę z tego, że nie każda praca zostaje w biurze. Szczęściarze, którzy nie spędzają w biurowcach kilkunastu godzin, często poświęcają dodatkowe godziny pracy w domu. Na koniec warto też ocenić własne siły – kto najlepiej sprawdzi się w pracy, a kto w domu, nie na stałe, ale na jakiś czas. W końcu to nie sztuka powierzyć własne obowiązki babciom, teściowym, czy osobom z zewnątrz. Większym wyzwaniem i bohaterstwem jest stawienie im czoła samemu. Ulec wpływom reklamy można bardzo łatwo, nadrobić stracony czas z dzieckiem i rodziną trudniej.

red. DRG