Między dzieciństwem a dorosłością, czyli o trudzie dojrzewania…

Jest taki moment w życiu człowieka, kiedy to na chwilę musi on utknąć pomiędzy dwoma światami. Chodzi o ten szczególny czas gdy młoda osoba orientuje się, że oto wyrosła właśnie z dzieciństwa, a jednocześnie czuje, że nie pasuje wciąż do dorosłej rzeczywistości. To co należy podkreślić, to fakt jak trudny i nierzadko kłopotliwy to etap w naszym naturalnym, rozwojowym cyklu. 

Okres adolescencji- bo o nim tu mowa- pełen jest tak dynamicznych zmian, że trudno momentami pojąć jak to właściwie możliwe, aby one wszystkie pomieścić się miały w jednej istocie. Na wstępie duże znaczenie mają przemiany dotyczące dojrzewającego ciała. Jak wiadomo poważną rolę odgrywa w nich “burza hormonów”, która wnosi przecież istotne zmiany w ogólnym samopoczuciu i zachowaniu młodego człowieka. Do tego, gdy uwzględnimy intensywne procesy intrapsychiczne, które także równolegle mają miejsce, to obraz całej tej złożoności wyłania się właściwie sam.

Bycie nastolatkiem z emocjonalnego punktu widzenia nie jest wcale łatwą sprawą. Jak wiemy jest to taki moment, w którym w naturalny sposób odsłaniają się kolejne okazje do badania własnej decyzyjności i sprawczości. Młodzi ludzie napędzani wewnętrzną siłą, coraz śmielej pragną smakować osobistej autonomii, doświadczać siebie w coraz to nowszych działaniach ukazujących ich rosnącą odrębność i niezależność. Tymczasem dobrze jest wiedzieć, że podejmowanie wszystkich tych rozwojowych zadań przeżywane może być jako coś ekscytującego zarazem i przerażającego. Kiedy popatrzymy bliżej na celowość przywołanych tu wydarzeń zrozumiemy, że służą one de facto sukcesywnemu “odcinaniu pępowiny” od wszystkiego tego, co było do tej pory. Uświadomienie sobie takiego faktu w zrozumiały sposób może powodować zwątpienie i niepewność. Na zawsze wyrastamy już bowiem z dzieciństwa, a to intuicyjnie może przecież budzić obawy. Psychologiczna separacja, która na tym etapie ma się dokonać, wymagać więc będzie emocjonalnego wysiłku, wewnętrznych kosztów i nierzadko kryzysów.

To wcale nie jest rzadkość, że na ten moment życia przypada pogorszenie samopoczucia. Przejawiać się ono może lękiem, smutkiem, doskwierającą samotnością, czy brakiem pewności siebie. U innych w odróżnieniu dominować może złość, która swe ujście znajdzie w regularnej bitwie ze światem dorosłych, włączywszy w ten świat także własnych rodziców. Pocieszeniem niech będzie fakt, że cały ten wyczerpujący proces, w przyszłości stanie się filarem do emocjonalnie spokojnego opuszczenia rodzinnego gniazda.

Dorastanie jest trudne nie tylko dla adolescentów, bowiem równie trudne pozostaje ono  także dla ich rodziców. Zmiana, która coraz wyraźniej zachodzi w ich dziecku, w naturalny sposób dotyka także ich samych, nie rzadko powodując przy tym podobne, wewnętrzne zamieszanie. Rodzicowi przychodzi spotkać się ze świadomością, że ich potomek dorasta, zaczyna mieć swój świat, i jego w tym świecie nagle nie ma. Dostrzega, że dziecko nie potrzebuje go już tak bardzo, że w jakimś sensie opuszcza go bezpowrotnie. To zupełnie zrozumiałe, że takie odkrycie może budzić uczucia smutku. Nagle należy pogodzić się z odmiennością zdań, która nieustannie wdziera się w relację. Coraz częstszy bunt i sprzeciw ze strony ich dzieci konfrontować może z własną złością i bezradnością.

Ważne jest, aby rodzice opanowali cierpliwe wspieranie swoich dzieci w tym progowym dla nich  momencie. Nie łatwą umiejętnością jest śledzenie własnych stanów psychicznych, ale rozumienie siebie ułatwi, w tym kłopotliwym czasie, mądrze rezonować do nastrojów nastolatka. To jak dorośli radzą sobie z separowaniem ich dzieci, w pewnym stopniu będzie miało znaczenie dla całego tego procesu. Inaczej jest bowiem oddalać się od rodziców wypychających do świata, inaczej od złoszczących się, inaczej od milczących i obojętnych, a jeszcze inaczej od pragnących przytrzymać i zachować przy sobie. Wszyscy separowaliśmy się inaczej i z innym wyposażeniem opuszczaliśmy rodzinny dom, choć znam także i takich- i niech to będzie ku przestrodze- którzy nie zdołali odseparować się nigdy.

Magdalena Tymińska
psycholog