Mity naturalnego planowania rodziny

Ekologia jest dziś na topie. Troska o czystość środowiska naturalnego staje się coraz bardziej modna. Chcemy żyć w zgodzie z naturą. Pragniemy czystych lasów, świeżości powietrza, nieskażonych wód i gleb. W tym kontekście może dziwić fakt, że boimy się ekologii w dziedzinie seksualnej. Wolimy to, co sztuczne i chemiczne. Dlaczego tak się dzieje?

Bez wątpienia, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, ale nie tylko. Owszem antykoncepcja to świetna maszynka do robienia kasy, ale przecież nie tak łatwo na masową skalę "łupić" ludzi. Musi być jakiś super haczyk. I tutaj dochodzimy do sedna. Wciąż brakuje nam rzetelnej wiedzy na temat naturalnych metod rozpoznawania płodności. Królują stereotypy. Spróbujmy przyjrzeć się im z bliska.

Mit 1: "Kalendarzyk małżeński "

Kiedy rozmawiam z narzeczonymi w ramach spotkań poradni życia rodzinnego na temat ich skojarzeń z naturalnym planowaniem rodziny to w 90-u procentach pada hasło "kalendarzyk" – metoda historyczna z 1929 roku od kilkudziesięciu lat nie polecana. Nieprawdopodobne, że mit "kalendarzyka" ma się nadal całkiem nieźle. Ta metoda bazuje na obliczeniach długości cykli menstruacyjnych. Nie ma nic wspólnego z obserwacją śluzu szyjki macicy czy mierzeniem podstawowej temperatury ciała, na czym głównie opiera się naturalne planowanie rodziny (NPR). W internecie pokutują różne warianty tej archaicznej metody pod nowoczesną nazwą kalkulatora płodności (proszę nie mylić z komputerem cyklu, który bazuje nie tylko na obliczeniach, lecz uwzględnia pomiar podstawowej temperatury ciała kobiety i jest zdecydowanie bardziej wiarygodny, ale drogi – kosztuje około 2 tysięcy zł. A przecież to samo tylko z większą pewnością można robić zupełnie za  darmo!

Mit 2: Nieskuteczność

Ten stereotyp poniekąd wynika z poprzedniego. Skoro NPR błędnie utożsamimy z "kalendarzykiem małżeńskim", to faktycznie będzie mało skuteczny odnośnie odkładania poczęcia dziecka (około 80 procent). I stąd biorą się takie dowcipy:

Jak się nazywa kobieta stosująca naturalne planowanie rodziny? Mama.

Zdarza się, że w regularnych, książkowych cyklach kalendarzyk może osiągnąć 100 procentową efektywność. Należy jednak podkreślić, że naturalne planowanie rodziny w odróżnieniu od kalendarzyka jest skuteczne nawet przy nieregularnych miesiączkach.

Efektywność metod naturalnego rozpoznawania płodności zależy od:

  • błędów nauczania,
  • błędów użytkownika,
  • błędów metody.

Po wyłączeniu dwóch pierwszych zawodność wynikająca z błędów poszczególnych metod jest znikoma. Na przykład metody objawowo-termiczne wg. Amerykańskiego Departamentu Zdrowia mają skuteczność 99,8 procent, co dorównuje tabletkom antykoncepcyjnym, a przewyższa prezerwatywę, wkładkę domaciczną i zdecydowanie stosunek przerywany.

Mit 3: Watykańska ruletka

Możemy także spotkać się z obiegowymi opiniami, że naturalne metody rozpoznawania płodności są nienaukowe, tylko „kościółkowe”, niepraktyczne, zacofane. Na pewno kler maczał palce w wymyślaniu zasad tych metod, stąd niektórzy nazywają je "watykańską ruletką", dobrą dla zagorzałych "Katoli". Oczywiście to kolejny mit. Przecież fizjologia jest niezależna od tego, czy ktoś jest katolikiem czy nie. Na całym świecie istnieje wiele ośrodków badawczych zajmujących się naturalnym planowaniem rodziny.

Przykładowe ośrodki prowadzące badania:

  • IFFLP (International Federation for Family Life Promotion) – Waszyngton.
  • Centrum Edukacyjno-Badawcze Naturalnego Planowania Rodziny profesora  Thomasa Hilgersa w Omaha w stanie Nebraska.
  • WOOMB (World Organization of the Ovulation Method, Billings) – Australia.
  • Birmingham Maternity Hospital w Anglii.
  • Niemieckie Towarzystwo Studiów nad Płodnością i Bezpłodnością – NFP Arbeits gruppe Kolonia, Düsseldorf.
  • Ośrodek Rötzera – Austria.

A jak sytuacja wygląda w Polsce?

Pozwolę sobie przytoczyć słowa dr Ewy Ślizień-Kuczapskiej prezesa Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Naturalnego Planowania Rodziny:

W programie kształcenia lekarzy, w tym lekarzy ginekologów i lekarzy rodzinnych, ta tematyka w ogóle nie jest poruszana. Czynimy wszelkie możliwe starania, aby to zmienić i od dwóch lat na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym rozpoczęły się fakultety w zakresie metod rozpoznawania płodności. Podobne zajęcia o różnym zakresie tematycznym i czasowym pojawiają się na uczelniach medycznych w Białymstoku, Gdańsku i Poznaniu. Obecnie wiele zawdzięczamy zainteresowaniu naprotechnologią. To jest dziedzina, która może cały czas się rozwijać. Ta wiedza opiera się na fizjologii, ale okazuje się, że język ciała kobiety nie musi służyć jedynie do określania czasu płodnego i niepłodnego, zawężając stosowanie tej wiedzy do planowania poczęcia. Ta dziedzina nauki może znaleźć ogromne zastosowanie w diagnostyce i terapii różnych schorzeń kobiecych oraz ocenie zagrożenia i monitorowania zdrowia kobiety.

Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli Naturalnego Planowania Rodziny jest organizacją całkowicie świecką. A że często takie szkolenia odbywają się przy parafiach? Nie ma  pieniędzy, aby prowadzić je w innych warunkach. Nie ma programów, które umożliwiałby pracę nauczycielom NPR w poradniach, lekarze nie współpracują z instruktorami NPR i wobec szeroko promowanej antykoncepcji od razu ją przepisują. Mam nadzieję , że takie poradnie z czasem pojawią  się przy przychodniach i szpitalach w całej Polsce.

Mit 4: Naturalna antykoncepcja

Wiele osób mylnie zalicza NPR do antykoncepcji. Nie do przyjęcia jest mówienie o metodach rozpoznawania płodności jako naturalnej antykoncepcji. Pomiędzy nimi istnieje zasadnicza różnica. Metody antykoncepcyjne nie umożliwiają rozpoznawania fazy płodnej i niepłodnej w danym cyklu. Działają tylko przeciwko płodności.

Główną przyczyną stosowania antykoncepcji jest postawa lęku przed płodnością, o której człowiek mało wie, i której nie zna. Jeśli coś znam, to się tego nie boję. Należy więc poznać swoja płodność, a nie niszczyć ją często za cenę własnego zdrowia. Naturalne planowanie rodziny żyje w zgodzie z płodnością. Promuje styl życia wynikający z umiejętności rozpoznawania wspólnej płodności małżonków.

Zalety NPR 

Moim zamiarem nie jest demonizowanie antykoncepcji. Zgadzam się z Szymonem Hołownią, który powiedział kiedyś ,,nie chodzi o to, aby pokazać, że życie z antykoncepcją jest koniecznie „gorsze”, lecz by pokazać, że bez niej może być jeszcze lepsze”. Dlatego na zakończenie chciałbym przedstawić atuty nowoczesnych metod naturalnego planowania rodziny:

  1. skuteczne w zaplanowaniu, lub odłożeniu poczęcia dziecka.
  2. ekologiczne, nieszkodliwe dla zdrowia i darmowe.
  3. Nie eliminują płodności.
  4. Są akceptowane bez względu na wyznawaną religię, poglądy i kulturę (zdarzają się sporadyczne przypadki krytyki ze strony niektórych katolików o rzekomy brak zaufania do Pana Boga. Ale te zarzuty są bezpodstawne i niezgodne z nauczaniem Kościoła Katolickiego: Bóg dał człowiekowi rozum i wolną wolę, aby świadomie i odpowiedzialnie kierował płodnością, rozpoznając jej biologiczne prawa i nie niszcząc naturalnego porządku ustanowionego przez Stwórcę.)
  5. Pogłębiają więź i trwałość związku między małżonkami.
  6. Angażują obojga małżonków, ucząc wzajemnej współodpowiedzialności za płodność. Dają mężczyźnie możliwość większego wczuwania się w samopoczucie żony w różnych fazach jej cyklu, a kobiecie poczucie większego zaangażowania i troski ze strony małżonka.
  7. Zachęcają do czasu oczekiwania i czasu spełnienia. Może wydawać się to minusem naturalnych metod. Ale tak naprawdę średnio 7-9 dni w miesiącu bez współżycia staje się doskonałą okazją do pielęgnowania innych form bliskości, czułości, pieszczot oraz ochrony przed przedmiotowym traktowaniem seksu.
  8. Dają radość i satysfakcję z naturalnego współżycia seksualnego.
  9. Znajdują zastosowanie w diagnostyce i terapii wielu chorób kobiecych, w tym zaburzeń miesiączkowania i zmniejszonej płodności.
  10. Służą określeniu płodności także w cyklach nietypowych, np. po porodzie, w okresie przekwitania, po odstawieniu tabletek antykoncepcyjnych.
  11. Ułatwiają wybór optymalnego czasu poczęcia (szczególnie dla małżeństw z ograniczoną płodnością). 
  12. Pomagają we wczesnym rozpoznaniu ciąży i określeniu terminu porodu.
  13. Są proste i nieczasochłonne w zastosowaniu.

 Jeżeli chcemy nauczyć się zasad rozpoznawania płodności, prowadzenia i interpretacji kart obserwacji cyklu, należy skontaktować się z poradnią rodzinną, w której dyżurują nauczyciele naturalnego planowania rodziny. Warto upewnić się czy nauczyciel NPR posiada profesjonalny dyplom. Odradzam samodzielne uczenie się za pomocą np. internetu.\

fot. źródło: publicdomaipictures.net; Petr Kratochvil

Jurek Jabłoński

Magister teologii

nauczyciel naturalnego planowania rodziny

dyplomowany pracownik socjalny

katecheta z siedmioletnim stażem pedagogicznym

 Bez tytułu

  • tatawtarapatach.com

    komentarz w imieniu autora artykułu:

    Dziękuję za komentarz.

    Zwróciła Pani uwagę na ważny aspekt cykli nietypowych. Cytując moje słowa pominęła Pani jeden wyraz „średnio”, który znacząco zmienia całość wypowiedzi „7-9 dni bez współczucia w miesiącu”. Faktycznie cykle nietypowe mogą zdecydowanie odbiegać od tej średniej…Nie jest prawdą, że NPR zakłada długość trwania cyklu kobiety mniej niż 30 dni i że jest on zawsze owulacyjny. NPR poświęca dużo uwagi cyklom nietypowym (mój artykuł o tym nie traktował, lecz tylko wspominał) nie tylko w kontekście unikania poczęcia, ale także w diagnostyce i pomocy leczenia niepłodności. Przede wszystkim należy indywidualnie rozpatrywać każdy przypadek, dlatego w poradnictwie rodzinnym najważniejszy akcent jest położony na indywidualne spotkania. Zasada indywidualizacji powinna dotyczyć także osądu moralnego, ewentualnych kwestii związanych ze sumieniem i wiarą, które są niezwykle intymne i nie mogą podlegać jednej zero-jedynkowej regule. Zatem priorytetem jest indywidualna współpraca z kompetentnym i empatycznym lekarzem, doradcą rodzinnym czy spowiednikiem. Chodzi o to, aby długie okresy postu lub lęk przed nieplanowanym poczęciem nie były jedyną alternatywą w cyklach nietypowych. Należy szukać rozwiązania w indywidualnym podejściu do danego przypadku.

    Nie mogę zgodzić się z takim stwierdzeniem, że NPR niszczy małżeństwa…moje byłoby już w rozsypce po 6 latach stosowania NPR, a jest zupełnie odwrotnie:) Tak naprawdę w moim odczuciu małżeństwa niszczy brak komunikacji, okazywania uczuć i egoizm…Oczywiście seks jest ważnym składnikiem miłości małżeńskiej, ale nie tylko ograniczony do współżycia. Gdyby tak było to w dniach płodnych, nie planując poczęcia, musielibyśmy spać w osobnych łóżkach i drapać ściany:)

    Reasumując jest mi przykro, że ma Pani negatywne odczucia do NPR…nie wiem czy trafiła Pani na dobrego doradcę, który by pomógł pomóc poszukać indywidualnego rozwiązania. W każdym bądź razie życzę szczęścia pomimo wszelkich trudności.

  • Klaudia

    Trafiłam na ten artykuł przewalając już Internet w poszukiwaniu sensu NPR, którego już nie widzę. Od razu uderzyło mnie Pana stwierdzenie „7-9 dni bez współczucia w miesiącu” – bo właśnie o te kłamstwa mi chodzi – o tą rzeczywistą ilość czasu, która wymusza abstynencję w celu uniknięcia poczęcia. Dlaczego zakłada się, że cykl kobiety ma mniej niż 30 dni? Że jest on zawsze owulacyjny? Że objawy płodności pojawiają się tylko przed rzeczywistym jajeczkowaniem? Otóż tak nie jest. Gromadzą się z wieloma mężatkami, którym tam jak i mi trudno wytrwać w tym świadomym niszczeniu swojego małżeństwa NPR-em… cykle 35-55 dniowe, z kilkoma próbami owulacji w miesiącu (potwierdzone testami hormonalnymi), a więc objawy płodności pojawiają się zaraz po menstruacji – ale nigdy nie wiadomo, czy tym razem poziom hormonów pozwoli na jajeczkowanie i będzie można cieszyć się fazą III, czy może jeszcze z 3 tygodnie zanim nastąpi… tym sposobem mamy możliwość bliskości z mężem średnio tydzień w przeciągu 2 miesięcy.. oczywiście wtedy kiedy ja jestem oziębła i obolała przed miesiączką… to nas nie zbliża, wręcz przeciwnie. Brakuje nam siebie emocjonalnie i fizycznie.Tak mają kobiety karmiące piersią, z chorobami tarczycy, z PCOS. Ja mam lekką formę PCOS, stąd liczne podejścia organizmu do owulacji zanim ona rzeczywiście nastąpi, ale chcę żyć w zgodzie z naturą i sumieniem – dlaczego o tym nie piszą teoretycy, nie mówią na kursach przedmałżeńskich, a jedyna odpowiedzią jest ” pozwolić na ewentualną ciążę lub post przez ten długi czas „?