„Moralny schizofrenik” – jak nie wychować hipokryty?

Nowy rok to okazja to złożenia pewnych obietnic, próby powzięcia wyzwań, spełnienia postanowień, które w połowie roku gdzieś nam umykają…

Bywa tak, że w codziennej, szarej rzeczywistości wkurza Cię mentalność towarzyszących Ci osób (a tak dokładniej, dosłownie wszystko!) W korku facet na Ciebie trąbi – za wolno ruszasz, facet za wolno rusza – Ty go strąbisz, w pracy nieustanna rywalizacja o roczną premię jakoś nie pozwala Ci wierzyć w szczerość uśmiechów koleżanek i kolegów „po fachu”. W rodzinie i wśród znajomych każdy ma swój własny i niezawodny sposób na życie. Każdy jest najmądrzejszy, a przecież … najmądrzejszy jesteś Ty!

Jak wychować dziecko by w przyszłości nie stało się jednym z „wkurzających Cię dorosłych”, a także by nie „wkurzało się” zachowaniem innych?

Tatuś jest uczciwy i ma zawsze rację!

Wierzy w to prawie każde dziecko. Jeśli stłuczesz dżem w markecie i po prostu odejdziesz (przecież słoiki na półkach były źle ustawione!), Twoje dziecko nie pomyśli, że jesteś nieuczciwy. Nie bój się o to. Stanie się coś gorszego: Twoje dziecko przejmie Twój wzorzec uczciwości.

Nawet jeśli personel marketu naprawdę ustawił słoiki „do bani”, lub kiedy je mijałeś cały wszechświat poruszył ten jeden słoik by spadł właśnie koło Ciebie, zrób to dla swojego dziecka  i … przyznaj się! W czasie zgłaszania personelowi marketu „wypadku” możesz upomnieć się o swoje prawa: „uważam, że słoiki były źle ustawione, powinni to Państwo przemyśleć jeśli nie chcecie narażać sklepu na podobne straty w przyszłości”.

Dlaczego niby mam tak robić?

To, że Tata potrafi przyznać się do winy to dla dziecka wielki skarb. Nawet jeśli w 100 procentach nie jest winny warto podkreślać przy dziecku to, że nie postąpiło się właściwie jeśli po naszej stronie faktycznie ciąży jakieś przewinienie. Odsuwając od siebie winę, lub unikając konsekwencji nawet najdrobniejszego przewinienia np. usprawiedliwiając się winą innych (słoiki były źle ustawione), wysyłamy dziecku sygnał: nawet jeśli postępujesz niewłaściwie, nie ma to żadnego znaczenia, dlatego, że każdy postępuje niewłaściwie.

Dziecko bierze z Ciebie przykład …

Dlatego wyobraźmy sobie możliwe konsekwencje:

  • Dostaję złe stopnie, bo „facetka jest porypana”.
  • Uderzyłem go, bo „on powiedział…”, „bo on zaczął”.
  • Nie powiedziałem Ci o tym, bo „to nie była moja wina”.
  • „Mówię k**** jak się wkur***iam, chyba wszyscy tak robią, nie?”
  • Dlaczego nie mogę mówić, że „mama jest głupia” skoro sam tak do niej powiedziałeś, kiedy ostatnio się kłóciliście?
  • „Nie ukradłem tej forsy, przecież tylko frajer zostawia kasę w kieszeni, nie?”,
  • „Mówię do Ciebie tak jak ty do mnie mówisz!”.

Oczywiście to tylko czarny scenariusz, jego schemat jest jednak bardzo prosty, chyba już go dostrzegasz, prawda?

Fragment dla osób wierzących: Tata jest bardzo dobrym człowiekiem, bo chodzi do Kościoła!

Na pewno tak jest, każdy z nas jest z założenia dobry. Jesteśmy jednak tylko ludźmi i czasem bywa tak, że podejmujemy niewłaściwe wybory. Jednak jeśli jesteś osobą wierzącą wymagaj od siebie jeszcze więcej. Jeśli zdarzy Ci się moralna porażka staw jej czoła, szczególnie wtedy jeśli otwarcie wytykasz porażki innych.

Jezus Chrystus nauczał miłości bliźniego. Zamiast walczyć – nadstawiał drugi policzek. Bądź świadectwem dobrego, a nie jego stróżem. Jezus zamiast rzucać kamień – polecał spojrzeć najpierw na siebie samego i swoje winy. Był też waleczny. Jego walka ze złem nie polegała na nieustannym konfrontowaniu zła z teoretycznymi dogmatami, lub też wyparciu ze swojego życia wszystkiego co złe, ale na byciu dobrym, na szerzeniu tego dobra poprzez swoją postawę.

Jeśli co niedziela uczęszczasz na Mszę Świętą pomyśl: czy Twoje codzienne życie jest zgodne z jego nauką, czy raczej jej zaprzeczeniem. Nie wyrabiaj w dziecku przeświadczenia, że pewne przyzwyczajenia religijne nobilitują moralnie. Jeśli nie robisz tego „naprawdę”, jeśli tego nie czujesz i robisz to jedynie z przyzwyczajenia, w końcu jeśli nie postępujesz według zasad swojej wiary w życiu codziennym po co to to wszystko? Jaką wizję bycia dobrym chrześcijaninem przekazujesz swojemu dziecku?

Dlaczego to ma znaczenie dla mojego dziecka?

Wieczna krytyka postępowania innych ludzi przy dziecku, a brak rachunku własnego sumienia oczywiście nie pozostaną bez wpływu na jego zachowanie wobec siebie, Ciebie i innych w przyszłości. Osoba, która widzi winę w całym otaczającym ją środowisku nigdy nie będzie w pełni szczęśliwa. Nawet jeśli środowisko to nie jest w stu procentach poprawne pod względem postępowania, nigdy nie stanie się tak, że ulegnie zmianie pod wpływem konkretnego systemu wartości jednej osoby. To jak bajkowa walka z wiatrakami, a przecież tu mamy do czynienia z prawdziwym życiem, w którym liczy się każdy dzień, i warto przeżyć ten dzień dobrze, w zgodzie z samym sobą.

Dlatego zmianę świata zawsze warto zacząć od siebie, od swojego postępowania, lub podejścia wobec otoczenia. Żyjąc w zgodzie z samym sobą nie ruszy nas złe postępowanie, ani opinia innych. Taki wewnętrzny spokój oparty na świadomej samokrytyce i umiejętności wyważonego wartościowania otaczających nas zdarzeń to prawdziwy skarb. Warto podarować go swojemu dziecku.

red. tatawtarapatach