Na wakacje – ale czym?!

Dziecko, nowe problemy, nowe radości i nowe marzenia – wraz z jego pojawieniem się na świecie wiele rzeczy ulega zmianie. W życiu oraz całorocznych planach każdej rodziny nadchodzi w końcu czas na to by podjąć decyzję o wspólnych wakacjach – gdzie oraz czym jechać w wymarzone miejsce do wspólnego wypoczynku. Zanim jednak cokolwiek dokładnie ustalimy, warto sprawdzić, jaki środek transportu będzie najodpowiedniejszy na wielką wyprawę.

Samochód – Szybki i wygodny, ale czy aby na pewno? Daje jak najbardziej dużą swobodę poruszania się, można nim spod własnego domu dojechać pod punkt docelowy, jednak na krótką metę. Kiedy planujemy dłuższą podróż, zaczyna brakować miejsca, jazda z dzieckiem jest męcząca nie tylko dla nas, ale i dla niego. Trzeba również wliczyć dodatkowe postoje, nawet co godzinę. Ciężko, bowiem karmić malca w trakcie jazdy, nie wspominając o zabawie, bez względu czy jedziemy zwykłym autem czy kombi. Jeżeli decydujemy się na tą opcję, warto pamiętać, że trasa normalnie do pokonania w 6 godzin, zająć nam może nawet do 9.

Pociąg – Z mojego prywatnego doświadczenia, jeden z najlepszych środków transportu, jeżeli chodzi o małe dziecko. Dlaczego? W większości przypadków, pociągi mają w każdym składzie przynajmniej jeden zarezerwowany przedział (mowa teraz o pociągach w stylu korytarz i „pokoiki-przedziały” po 6-8 miejsc) właśnie na takie sytuacje. Miejsca jest aż nadto, można spokojnie rozłożyć kocyk, wyjąć zabawki, poczytać, zabawiać, pokazać cudowne widoki z okna na lasy i pola (warto zauważyć, że na większości autostrad, bo to je zazwyczaj wybieramy na takich wyjazdach, aby dojechać szybciej, prawie na całej ich długości rozstawione są panele dźwiękowe, więc całą drogę jedziemy jak w tunelu) Oczywiście pociąg nie dowiezie nas pod hotel czy z powrotem na podwórko pod domem, jednak, jeżeli nie jedziemy w zimę to wystarczy mieć pod ręką spacerówkę, w pociągu spokojnie można ułożyć ją na półce bagażowej. Czas między przesiadkami, da się bez problemu zorganizować, małe dziecko będzie bowiem zafascynowane nawet sklepikiem z pamiątkami.

Samolot – Wbrew wszelkim ewentualnym obawom, podróże samolotem są przez dzieci znoszone bardzo dobrze. Nawet 6 miesięczne dziecko można spokojnie zabrać w podniebną podróż. Jakie problemy możemy napotkać? Konieczność siedzenia przez długi czas w jednym miejscu to często pierwsze, co zniechęca, jednak nic bardziej mylnego. Jest to konieczne wyłącznie przy starcie i lądowaniu, w momencie, kiedy trzeba mieć zapięte pasy. Podczas swobodnego lotu, wolno przemieszczać się po całej kabinie. Trudność może sprawić natomiast zatykanie się uszu w trakcie zmiany ciśnienia, często bardzo bolesne u dzieci. Jednak jest na to bardzo łatwe rozwiązanie, wystarczy podać butelkę z piciem i dopilnować, aby systematycznie przełykało, niemowlę natomiast dostawić do piersi. Taka podróż jest najlepszym rozwiązaniem, jeżeli planujecie spędzić wakacje dalej niż w swoim kraju, trwa bowiem najkrócej.

Autobus – Ze wszystkich środków transportu, jeżeli myślimy o wyjeździe z niemowlakiem w dalszą trasę, ten jest najgorszy. Minimalna ilość miejsca między fotelami, zazwyczaj stłoczeni wręcz ludzie, korytarze pozastawiane bagażami, jeżeli nawet uda się rodzicom utrzymać 5 godzin dziecko na kolanach to sami będą śmiertelnie zmęczeni. Trochę inaczej ma się sprawa z np. 6-latkiem, oczywiście o ile mamy pewność, że dziecko jest cierpliwe i spokojnie zniesie taką podróż.

Opcji oczywiście nie brakuje, jest dużo innych sposobów na podróżowanie, jedne są bardzo dobre, inne w ogóle. Jazdy motorem z niemowlakiem nikt nie poleca, rejs jachtem natomiast może być fantastycznym, choć powolnym sposobem. Poruszać można się też rowerem, czy nawet konno, jednak decyzja, która opcja będzie najlepsza powinna zostać zawsze podjęta indywidualnie, uwzględniając wiek dziecka, jego cierpliwość, ewentualne choroby i zainteresowania.

Rayner