Narnia krainą Bożego Narodzenia

Pewne święta Bożego Narodzenia na zawsze wpisały się w serce C.S. Lewisa przyszłego autora „Opowieści z Narnii”.

Po wielu latach wyznawania poglądów ateistycznych po raz pierwszy przyjął komunię świętą w kościele anglikańskim. Chrystus na nowo narodził się w jego życiu dzięki między innymi przyjaźni z J.R.R. Tolkienem twórcą „Władcy Pierścieni”. Obaj pisarze często rozmawiali na tematy związane z chrześcijaństwem. Przełomową okazała się jedna z takich nocnych rozmów, która przybliżyła Lewisa do nawrócenia. Jego późniejsza twórczość literacka stała się odzwierciedleniem duchowej przemiany. Stworzył baśniowy świat, w którym przygody narnijskich bohaterów nawiązują  do Pisma Świętego. W krainie centaurów, faunów, minotaurów i innych przedziwnych stworów nie ma ani jednego słowa o Chrystusie.

Paradoksalnie jednak to właśnie Jezus, którego symbolizuje Lew Aslan, stanowi kluczową postać „Opowieści z Narnii”. Odniesienia do Ewangelii są widoczne również w najnowszych ekranizacjach filmowych trzech pierwszych części powieści Lewisa: „Lew, czarownica i stara szafa”, „Książę Kaspian”, „Podróż wędrowca do świtu”. Warto sięgnąć po te filmy szczególnie w okresie świątecznym, przenieść się z całą rodzinką w baśniową krainę, nie tylko rozrywki, ale także zadumy i refleksji.

Zbawienie ratunkiem miłości

Chrystus, dlatego narodził się jako człowiek, aby nas uratować – proste a zarazem skomplikowane…

Pierwsza część „Opowieści z Narnii” obrazuje najważniejszą prawdę wiary chrześcijańskiej – tajemnicę odkupienia – dobrowolną ofiarę miłości Chrystusa, która doprowadziła do zwycięstwa nad grzechem i śmiercią. Wielki lew Aslan jest uosobieniem nieskończonej miłości Jezusa. Natomiast postać Białej Czarownicy ilustruje działanie szatana.

Scena, w której Edmund (jeden z czwórki dzieci przebywających w Narnii – brat Piotra, Łucji i Zuzanny) ulega pokusie Białej Czarownicy, odzwierciedla strategię złego ducha i słabość ludzkiej natury. Szatan posługuje się różnego rodzaju „przysmakami”, które jawią się jako dobre i przyjemne, aby rozbudzić łapczywość serca człowieka. Wydawałoby się, że zdrada Edmunda doprowadzi do zwycięstwa Białej Czarownicy i ostatecznego triumfu zła nad dobrem. Jednak zło nie ma ostatniego zdania, analogicznie jak w Ewangelii. Istnieje miłość potężniejsza niż wszelki grzech. Jedynym wybawcą Narnii jest lew Aslan, który nie tylko przebacza Edmundowi, ale przede wszystkim dobrowolnie oddaje za niego swoje życie.

Punkt kulminacyjny filmu przypada na sceny męki, śmierci i zmartwychwstania Aslana, które stanowią niemal wierne odwzorowanie opisu wydarzeń paschalnych ukazanych w Biblii. Poszczególne sceny zdają się być jak gdyby skopiowane z kart Pisma Świętego. W filmie pojawiają się też pewne rozbieżności, np. ogolenie zamiast odarcia z szat, kaganiec zamiast korony cierniowej, Kamienny Stół zamiast Krzyża, jednak nie zacierają one całości przekazu, który doskonale koresponduje z treścią Ewangelii.

Zaufanie istotą wiary

Wierzyć podczas świąt Bożego Narodzenia…wierzyć codziennie – proste, a zarazem skomplikowane…

Druga część „Opowieści z Narnii” ukazuje tajemnicę wiary, której istotą jest bezgraniczne zaufanie Chrystusowi, podążanie za Nim wbrew wszelkim trudnościom, zaufanie nawet jeśli nie pojmujemy sensu wydarzeń. Łucja jest wzorem takiego zaufania do lwa Aslana. Pomimo, iż sytuacja w Narnii była dla niej niepojęta (okupacja Telemarów) jednak jako jedyna bezgranicznie ufa Aslanowi i chce podążać za Nim. Na tym właśnie polega zaufanie do Jezusa: to skok w ramiona Jego niezgłębionej woli, która ostatecznie jest drogą bezpieczną i pewną. Doskonale rozumie to Łucja kiedy przestrzega Piotra przed poleganiem tylko na własnych zdolnościach.

Piotr nie posłuchał Łucji, co przyniosło klęskę. Dopiero pomoc Aslana dała wyzwolenie. Decydująca scena zwycięstwa, w której drobna dziewczynka Łucja wchodzi na most z małym sztyletem w ręku, a obok niej kroczy Aslan, obrazuje istotę wiary – człowiek jest prawdziwym zwycięzcą, kiedy przez życie podąża w bezgranicznym zaufaniu do Chrystusa.

Życie wyprawą ku Niebu

Gwiazda betlejemska wskazuje kierunek drogi – proste, a zarazem skomplikowane…   Przygody bohaterów III części Narnii możemy odczytać jako metaforę wędrówki człowieka przez życie na spotkanie w Niebie z Bogiem. Rejs po narnijskich wodach przyniósł wiele niebezpieczeństw i trudności. Niezawodnym kompasem wskazującym drogę do Aslana było światło gwiazdy Lilliandil. Podobnie, jak blask gwiazdy betlejemskiej wiódł do Zbawiciela pasterzy i mędrców.

Najbardziej odważny bohater filmu – mysz Rypiczysk – stanowi ucieleśnienie cech autentycznego chrześcijanina, który gotów jest poświęcić wszystko, by spotkać się z Chrystusem. Całym sercem wierzył w istnienie wschodniego krańca świata – lądu Aslana. Wymowna scena przejścia Rypiczyska z Narnii do wiecznej krainy Aslana, ukazuje chrześcijańskie spojrzenie na śmierć: Jak daleko sięgam pamięcią zawsze marzyłem, żeby zobaczyć Twój ląd. Przeżyłem wiele wspaniałych chwil na tym świecie, ale to pragnienie nigdy we mnie nie osłabło. Wiem, że nie jestem tego godzien, jak mi tylko pozwolisz, to złożę na wieki swoją broń, by móc wreszcie na własne oczy zobaczyć Twój kraj. Odpowiedź Aslana emanuje nadzieją Dobrej Nowiny: Mój ląd jest ojczyzną szlachetnych serc, takich jak twoje, bez względu na to w jak drobnej biją piersi.

Jurek Jabłoński

Magister teologii

nauczyciel naturalnego planowania rodziny

dyplomowany pracownik socjalny

katecheta z siedmioletnim stażem pedagogicznym

 Bez tytułu