Nauczyciel muzyki spod „rodzinnej” gwiazdy…

Bardzo często kiedy decydujemy się na lekcje muzyki dla naszego dziecka, sięgamy po telefon do kogoś znajomego, lub z rodziny. Wydaje nam się, że osoba znajoma lub wujek sprawią, że dziecko nauczy się szybciej, bez stresu i o wiele lepiej niż z zawodowym, ale obcym nauczycielem. Dziecko na początku nauki musi jednak przejść kilka etapów. Nie da się tego ani przyspieszyć, ani ominąć. Nikt nie sprawi więc cudu, żeby ten normalny cykl nauczania przeskoczyć i nie stworzy „z niczego” muzycznego geniusza.

Kilka prawdziwych historii …

Uczyłam dziecko znajomego. Kiedy dziewczynce nie bardzo wychodziło, tata przychodził na lekcje i mówił „popatrz, znam taką piosenkę, siadam i ją gram, dlaczego ona tego nie umie?”. Kiedy tłumaczyłam, że ona musi najpierw poznać nuty, klawisze i wysokości dźwięków, patrzył na mnie z niedowierzaniem i ze zdumieniem, że ja, zawodowy muzyk, mówię takie rzeczy i nie umiem nauczyć jego córki, czegoś, co wydawało mu się takie oczywiste. Rodzice często zapominają, że byli kiedyś dziećmi i też czegoś nie umieli.

Bywa też inaczej. Uczyłam kiedyś dzieci znajomej i ona przypomniała sobie, że kiedyś też uczyła się grać. Przed każdą lekcją z dziećmi pokazywała mi czego się sama nauczyła. W konfrontacji z dorosłym dziecko nie ma szans. Dzieci musiały konkurować z mamą. Lekcje skończyły się wkrótce i bardzo zdolne dzieci zniechęciły się do muzyki na zawsze. Uczyąc dziecko innej swojej koleżanki i zdarzało się, że dzwoniła 30 minut przed lekcją mówiła że właśnie jest w sklepie „no to może później” albo „właśnie umyłam głowę wpadnij jutro”…. Wtedy kiedy ja już wychodziłam z domu i miałam zaplanowany czas. Z obcą osobą nie było by to możliwe. 

Znajoma nauczycielka uczyła dziecko swojego znajomego i zdarzało się, że tata wbiegał do pokoju krzycząc: „Ja w twoim wieku grałem tak!” i grał jakąś sonatinę czy etiudę. Wiadomo jaki był finał tej nauki.

Jasno określona relacja: uczeń – nauczyciel

Dla dzieci jest lepiej kiedy relacja z osobą dorosłą jest zrozumiała, wiadomo kto jaką pełni funkcję. Dziecku trudno jest się przestawić z sytuacji, gdy ktoś przychodzi na herbatę czy kawę, a potem zamienia się w nauczyciela. Nie wie, która część tej osoby jest „prawdziwa”. Kiedy przychodzi do domu osoba obca relacja jest prosta i oczywista dla obu stron. Pomiędzy dzieckiem a nauczycielem jest dystans, dziecko i nauczyciel mają wobec siebie obowiązki i tylko to się liczy. Lekcje odwołuje się dzień wcześniej, musimy na nią być gotowi niezależnie od sytuacji w domu. Nauczyciel przychodzi na określony czas i wychodzi.

Rodzice natomiast nie powinni w tę relację angażować się ponieważ albo krępują dziecko swoimi umiejętnościami, albo powodują, że dziecko nie wie kogo ma słuchać: rodzica, czy nauczyciela i kto ma rację. Kto ma być dla niego autorytetem w temacie nauczania muzycznego.

Płacić, czy „po znajomości” …

Pozostaje też krępujący problem finansowy: płacić – nie płacić. Z jednej strony niezręcznie jest płacić komuś znajomemu czy kuzynowi, z drugiej strony głupio jest nie płacić, jeśli to jest czyjś zawód. Osoba ucząca jest też skrępowana przyjmowaniem pieniędzy w takiej sytuacji. Znajomych traktuje się inaczej i w zasadzie nie powinno się przyjmować pieniędzy.

Jeśli płacę – wymagam, nauczyciel nie może jednak  traktować dziecka swych znajomych zbyt surowo, a z kolei  dziecko też wie, że może pozwolić sobie na swobodniejsze zachowanie.

To wszystko wpływa na jakoś naszej wspólnej nauki, tak powstaje łańcuch niezręczności, z którego trudno się wyplątać bez nieporozumień. Obie strony mają poczucie zawodu. Źle czują się Rodzice, nauczyciel i dziecko, które niczego się nie nauczyło.

Wzajemne oczekiwania: nauczyciel – uczeń

Musimy jednak także wiedzieć, że dziecko wypróbuje swojego nowego nauczyciela. Sprawdzi: czy mogę się nie nauczyć i co wtedy będzie, czy nauczyciel łatwo się denerwuje (a to dzieci wykorzystują z największym upodobaniem), czy nauczyciel jest wobec niego lojalny, czy może mieć do niego zaufanie.

Dzieci na lekcji okazują swoją słabość, często im coś nie wychodzi, nie mogą się skoncentrować. Nauka muzyki nie jest przecież łatwa. Rodzice nie muszą tego wszystkiego wiedzieć – to są sprawy pomiędzy nauczycielem a uczniem. Dziecko chce być dla swoich rodziców źródłem radości i dumy, a ciągłe skargi: że się znowu nie nauczył, nie mógł się skupić, podważa jego zaufanie do nauczyciela i do osób dorosłych. Dobry nauczyciel nie skarży się na swojego ucznia, ale do skutku próbuje swoich metod na rozwiązanie problemów z motywacją ucznia. Poza tym może być to jego sposób na ukrycie własnej niekompetencji – winny niepowodzeniom jest uczeń, a nie ja.

Wzajemne oczekiwania: rodzic – dziecko

Wydawać by się mogło, że w historii wielcy kompozytorzy, czy muzycy byli uczeni przez rodziców, na przykład Mozart. Jednak ojciec wykorzystywał jego talent. Mozart jako dziecko koncertował, spędzał dużo czasu w podróży, jego organizm: siły psychiczne i fizyczne były bardzo obciążone. Do końca życia pozostał osobą niedojrzałą –  nie miał czasu, ani okazji aby dorosnąć. Kiedy ojciec odszedł, syn pozostał osobą bezradną i nieprzygotowaną do życia.  Wbrew powszechnej opinii, dostawał on ogromne honoraria za swoje utwory,  ale zarobione pieniądze trwonił, wydawał na zabawy i  przyjęcia.

Rodzice potrafią być zbyt surowi, chcą wychować od razu geniusza, zmuszają do wielogodzinnych ćwiczeń, potem chcą swym utalentowanym dzieckiem pochwalić się przed całym światem. I rzadko kiedy kończy się to dobrze dla dziecka.

To wszystko nie musi się zdarzyć, ale trudno jest przewidzieć czy nasz najlepszy przyjaciel, kuzynka będzie dobrym nauczycielem naszego dziecka, nie tylko dlatego, że umie lub nie umie uczyć. Musimy wiedzieć zawczasu czego się spodziewać, jak zareagować., by niechęć do nauki muzyki nie przyszła zanim edukacja zacznie się na dobre. Warto więc wszystko wcześniej ustalić: sprawy finansowe i sprawy relacji uczeń-nauczyciel.  Dajmy możliwość dziecku by wyrażało swe emocje i radość poprzez dźwięki.

Dorota Dywańska

Nauczyciel gry na fortepianie,

specjalizujący się w pracy z grupą dzieci trudnych,

kompozytor muzyki dla dzieci z zadaniami pianistycznymi oraz do filmów dokumentalnych i eksperymentalnych