Nauka chodzenia – z chodzikiem czy bez?

Kiedy dziecko samodzielnie potrafi utrzymać się w pozycji siedzącej, zaczyna raczkować i podciągać się rączkami do pozycji stojącej, jest to znak dla rodziców, że ich ciekawska świata pociecha chce zacząć chodzić. O ile dla dziecka jest to czas nowych doznań, dla rodziców to okres, w którym zaczną narzekać na ból kręgosłupa.

Kilkugodzinne podtrzymywanie pod paszkami wędrującego dziecka może nadwyrężyć każdy kręgosłup, dlatego rodzice wyszukują sposoby, które odciążą ich obolałe ręce i plecy i będą zastępować ich podczas nauki chodzenia malucha.

Mimo, że kupno chodzika dla dziecka potępiają neurolodzy, rehabilitanci i fizjoterapeuci, wzrost ich sprzedaży rośnie z każdym rokiem. Dla rodziców to wygoda, a dla dziecka szkoda…

Chodziki to specjalne krzesełka, w których można posadzić maleństwo. Każdy składa się z metalowej ramy, chroniącej dziecko przed upadkiem i urazem, a pod podstawą znajdują się obrotowe kółka, dzięki którym dziecko samodzielnie może przemieszczać się po mieszkaniu. Na stoliczku przymocowanym do ramy chodzika mogą znajdować się różnego rodzaju zabawki, które dodatkowo zajmują czas dziecka i pozwalają rodzicom na odpoczynek. Właściwie na tym zalety chodzika się kończą, bo niestety jego wad można wymienić o wiele więcej.

Wady chodzika:

  • Nie przyczynia się do nauki chodzenia!! Dziecko odpycha się w nim jednocześnie dwiema nogami, a nie naprzemiennie stawia kroki,
  • zniekształca biodra, poprzez „chodzenie na siedząco”,
  • powoduje skrzywienie kręgosłupa,
  • powoduje płaskostopie, ponieważ dziecko niepotrzebnie obciąża słabe mięśnie nóg,
  • dziecko nie ma możliwości nauki równowagi, ponieważ ma wokół siebie obręcz, która nie pozwala mu upaść,
  • pozabawia dziecka doświadczenia upadków i w rezultacie zwykłej ostrożności.

Producenci chodzików robią wszystko, aby przekonać do siebie rodziców. Zapewnienia o bezpieczeństwie „małego cudu techniki” to nie tylko starania producenta, ale przede wszystkim narzucona norma, która ma uchronić maluchy przed wypadkiem. Całość Decyzji Komisji co do zgodności normy EN-1273 chodzików, można przeczytać tutaj..

Najważniejsze z założeń to:

  • projektowania chodzików w sposób ograniczający ryzyko urazów,
  • testowania stabilności chodzików jeszcze w fazie produkcji,
  • dołączenia klauzuli informującej o tym, że długotrwałe używanie chodzika może u dziecka zaburzyć naturalny rozwój umiejętności chodzenia.

Wieloletnie doświadczenie z chodzikami, przez które często dochodziło do domowych wypadków, doprowadziło do tego, że ich producenci zabezpieczają się przed nałożeniem wysokich kar i odszkodowań. Odpowiedzialność za jakiekolwiek domowe kolizje zrzucona jest na rodziców, bo to oni odpowiadają za bezpieczeństwo swojej pociechy. Dowodem na to jest między innymi dołączana instrukcja obsługi, w której jasno sprecyzowane są zasady korzystania z urządzenia. Pamiętajmy, że najważniejsze jest dobro dziecka, a nie nasza wygoda. Decydując się na dziecko musimy być pewni, że czeka nas wiele wyrzeczeń, dlatego czasami lepiej wytężyć własne siły zawczasu i poświęcić czas dziecku podczas nauki chodzenia, niż w przyszłości stracić go na dojazdy do lekarzy i fizjoterapeutów.

red. MG