O wychowaniu bezstresowym i „stresowym” …

Temat bezstresowego wychowania  pojawia się nie tylko w rodzinnych rozmowach i mediach, ale także dosyć często w dowcipach lub anegdotkach opowiadanych sobie przy kawie. Co to właściwie jest wychowanie bezstresowe i czy w ogóle jest ono możliwe?

Bezstresowe wychowanie

Prekursorem tego terminu, który powstawał od lat ‘50 aż do ’70 ubiegłego wieku, był amerykański pediatra Benjamin Spock.  Podejście to (zwane też permisywnym) stawia dziecko i jego potrzeby na pierwszym miejscu. Od momentu  narodzin potomka rodzice powinni zaspokajać wszystkie potrzeby swojego dziecka. O ile w pierwszych okresach życia sformułowanie to wydaje się być oczywiste, o tyle wraz ze wzrostem  i dojrzewaniem dziecka,  opiekunowie zaczynają dostrzegać  negatywne skutki takiego podejścia.

Cechą charakterystyczną podejścia bezstresowego jest  brak kar, wymagań oraz oczekiwań w stosunku do dziecka. W założeniu miało to przyczynić się do rozwoju indywidualności  dziecka i harmonijnego rozwoju jego predyspozycji. Przeciwnicy takiego podejścia zauważają bardzo częste niedostosowanie dziecka do panujących norm i duże trudności z wejściem w  określone role społeczne. Dziecko tak wychowywane, nie jest nauczone hierarchii, natomiast  przyzwyczajone jest do natychmiastowego zaspokajania jego potrzeb oraz zachcianek. Zjawisko to jest uciążliwe nie tylko dla otoczenia, ale także niekorzystnie wpływa na samą osobę, która w dorosłości odczuwa efekty bezstresowego wychowania.

Każdy człowiek, także ten najmniejszy, powinien doświadczyć tak zwanej  „optymalnej frustracji” aby nauczył się radzić sobie ze stresem i złością. Stres w małych ilościach działa na człowieka motywująco i pozwala mu na lepszy rozwój. Dzięki stresowi, człowiek czuje, że może polegać na sobie nie będąc zależnym od innych. Dziecko odkrywa na co je stać, poznaje własne możliwości, dowiaduje się też, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście.

Przykład: Mama kupiła paczkę ciastek i położyła je na stole, do którego dziecko nie dosięga (pomijamy kwestię, że to niezdrowo dla dziecka zjeść całą paczkę ciasteczek). U dziecka wychowywanego bezstresowo po żądaniu otrzymania ciastek (ewentualnie po płaczu i histerii) otrzymuje ono nagrodę  – słodycze.

Przez uległą postawę komunikujemy dziecku: płacz jest sposobem na rozwiązanie problemu, Twoja wola jest najważniejsza. Inne dziecko nie otrzymawszy ciastek zacznie myśleć co zrobić by je otrzymać. Nauczone, że płacz nie pomoże, wymyśli inną czynność. Być może użyje stołka aby dostać się do ciastek.

Wychowanie „stresowe”

Na drugim biegunie mamy wychowanie składające się głównie z nakazów i zakazów.  Skrupulatne przygotowywanie planów dla dziecka i restrykcyjne ich przestrzeganie nie pozostaje bez wpływu na psychikę dziecka. Owszem, tak zwane rytuały czyli czynności następujące kolejno po sobie w określonej kolejności powtarzające się po sobie np. dzień w dzień (piszę tutaj o przykładowym  rytuale jakim jest  kąpiel dla Maluszków, po której następuje karmienie, czytanie bajki itp.) działają na dziecko uspokajająco i dają mu poczucie bezpieczeństwa jednak należy pamiętać, że Nasz Maluszek nie jest robotem i nie wszystko idzie zgodnie z założonym planem.

Tak jak nam dorosłym, zdarza mu się mieć gorszy dzień i swoje humory (a także być chorym), tak i dziecku może zdarzyć się gorszy dzień. Dziecko trzeba obserwować i reagować odpowiednio na sygnały jakie Wam wysyła. Zbyt wielkie oczekiwania i wymagania jakie będziemy mieli w stosunku do niego mogą wpłynąć niekorzystnie na jego poczucie własnej wartości, stosunek do innych. W późniejszych latach  będzie mu towarzyszyć stres o to, że nie spełnia oczekiwań rodziców. Może to prowadzić do różnego rodzaju zaburzeń psychicznych (np. u dziewczynek bardzo często dochodzi do występowania  zaburzeń odżywiania, nerwic itp.)

Klarowny system kar i nagród za poszczególne zachowania  oraz jasna komunikacja z dzieckiem są mu niezbędne do dobrego samopoczucia i wytworzenia poczucia bezpieczeństwa.  Najgorszą karą jaka może spotkać dziecko jest (stosowana bardzo często nieświadomie) lekceważący lub oziębły stosunek rodzica. Dziecko karane brakiem miłości za złe zachowanie (w mniemaniu rodziców)  czuje się gorsze od innych, niewystarczająco dobre. To z kolei doprowadza do wykształcenia wewnętrzne go przekonania o tym, że na miłość innych trzeba sobie zasłużyć.

Pamiętajmy, że u dzieci procesy myślenia różnią się diametralnie od tych samych procesów u dorosłych (np. dziecko konsekwencje swoich działań jest w stanie przewidzieć  dopiero około 9 roku życia). Nie wymagajmy więc od Malucha tego, czego wymagalibyśmy od nastolatków lub dorosłych.

Rodzic wymagający, ale mądry …

Od dziecka należy wymagać, ale róbmy to mądrze.  Nie wszystkie dzieci są geniuszami, nie muszą się super uczyć, czytać w wieku 4 lat lub mieć świadectwo z czerwonym paskiem w szkole podstawowej, nie muszą też pięknie śpiewać czy grać na jakimś instrumencie.

Jeśli jesteś rodzicem i zauważysz, że jesteś zły na coś, co zrobiło Twoje dziecko  – zrób krótki ale szczery rachunek sumienia. (np. odpowiedz sobie na pytanie  – czy to, że córka naszej koleżanki  Kasia, lepiej rysuje przeszkadza naszej Zosi, czy nam?)

Zastanówmy się w czym nasze dziecko jest dobre. Może lubi tańczyć? Albo chętnie chodzi na basen? Pomóżmy mu rozwijać swoje talenty i zapiszmy na lekcje tańca, zajęcia na basenie, karate itp.  Nie wymagajmy samych „dobrych efektów”, ale uczestniczmy w ich tworzeniu. Nie gniewajmy się za złe wyniki w nauce, ale pomóżmy dziecku je poprawić – osobiście. Na koniec, sami bądźmy przykładem dla dziecka. Sami żyjmy wobec reguł, które wyznaczamy innym.

 Anna Skiba

psycholog kliniczny