„Okna życia” – co naprawdę o nich myślimy?

Działają w wielu krajach Europy, w Polsce jest ich około czterdziestu. W Niemczech nazywane są „Babyklappe”, w Czechach „Babybox” …

„Okna życia”

To specjalnie wydzielone miejsce, w których matki ze względu na niechęć do opieki nad swoim dzieckiem, lub ze względu na swoją sytuację mają szansę anonimowo pozostawić w nim noworodka. Choć idea ochrony noworodka wydaje się wszystkim jasna i wywodzi się ze średniowiecza (najstarsze zachowane Okno życia zachowane jest w Rzymie i pochodzi z 1198 roku). Noworodek pozostawiony w Oknie życia natychmiast objęty jest opieką medyczną, uruchamiane są także procedury: nadania tożsamości oraz adopcyjna. listę znajdziecie tutaj

Pewnego dnia w Niemczech …

Niemiecka Rada Etyki uznaje, że istnienie „Okien życia” godzi w prawo dziecka do poznania swojego pochodzenia. Równocześnie odzywają się głosy sprzeciwu: Każde dziecko, które uratowano dzięki oknom życia, to argument przeciwko zaleceniu Rady Etyki – stwierdza Andrea Nahles w „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung”, tłumacząc: każdy człowiek powinien wiedzieć, kim są jego rodzice (…) ale bez okien życia niektóre dzieci nie miałyby szansy nawet na to, by szukać takiej informacji (…) prawo dziecka do życia stoi ponad wszelkimi innymi prawami.

Tymczasem w Polsce …

Do tej pory w Oknach Życia pozostawiono 63 niemowlęta. W Warszawie w „Oknie” znalazło schronienie 13 dzieci; w diecezji ełckiej ośmioro (w Ełku – 6; w Giżycku – 2); w Rzeszowie, Legnicy – pozostawiono po jednym noworodku. Dwóch chłopców oddano w Oknie Życia w Piotrkowie Trybunalskim, Poznaniu i Łodzi, dwoje noworodków oddano w Szczecinie. W Krakowie, gdzie „okno” działa najdłużej – szesnaścioro. W 2012 roku oddano piątkę dzieci – w Poznaniu, Radomiu, Legnicy, Krakowie i Borowej Wsi na Śląsku. W 2013 roku w „oknach” znaleziono kilkoro dzieci – m.in. w nocy 7 maja w Warszawie przy ul. Hożej oraz 8 maja w Zielonej Górze. Ostatnimi dziećmi były jednodniowa dziewczynka znaleziona w Oknie Życia w Gdańsku 28 czerwca i również jednodniowy chłopczyk pozostawiony w Zamościu 30 czerwca.

czytamy na stronie Caritas

Wokół sprawy „Okien życia” zaczęło robić się gorąco w 2012 roku, kiedy Komitet Praw dziecka ONZ, powołując się na prawo dziecka do poznania swoich biologicznych rodziców, chciał wymóc na Parlamencie Europejskim by zakazano ich funkcjonowania. Zdaniem Marii Herczog (węgierska socjolog, członkini Komitetu Praw Dziecka): „Okna życia” nie służą najlepszemu interesowi dziecka lub matki.

Prawo do poznania swojego pochodzenia, czy prawo do życia?

W odpowiedzi na tezę Marii Herczog, konstytucjonalista Piotr Kwiecień wskazał jednak poważniejszy problem: Przede wszystkim prawo do świadomości pochodzenia, czyli prawo poznania wiedzy o swoich rodzicach, jest naturalnym, podmiotowym prawem  każdego człowieka (…) manipulacja tą sytuacją ma miejsce, kiedy prawo stanu do poznania swojej tożsamości rodzinnej przeciwstawia się  prawu do życia.

Prawa do życia noworodków pozostawianych w „Oknach życia” broni także polski Kościół: Życie jest wartością fundamentalną i jego obrona ma pierwszeństwo przed innymi prawami. W oknach życia ratuje się istnienie niewinnych istot, zapewniając im natychmiastową opiekę medyczną i socjalną, a następnie miłość rodzicielską. Nie rozumiemy, jak można podważać sens istnienia takich miejsc (ks. Marian Subocz, dr Caritas Polska).

Porzucenie, krzywda, morderstwo …

to zdarzenia, o których w ostatnim czasie słyszy się w Polsce coraz częściej. Do tego fakty odwołuje się także Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak: Stanowczo lepiej jest pozostawić dziecko w miejscu do tego przeznaczonym, jakim jest okno życia, niż porzucić je na ulicy, pod mostem czy w lesie. Jeśli nie ma lepszej alternatywy dla niechcianych dzieci, lepiej nie kwestionować zasadności czegoś, co im pomaga.

„Okna życia” to relikt epoki Dickensa – według profesor Magdaleny Środy – co tak naprawdę jest reliktem?

Działalność „Okien życia” jest przestarzała i nie rozwiązuje problemu jakim zdaniem polskiej profesor są niechciane dzieci. Skutecznych rozwiązań należy szukać gdzie indziej m.in. w poprawieniu – ulepszeniu edukacji seksualnej w szkołach oraz ułatwieniu dostępu do środków antykoncepcyjnych.

Wypowiedź prof. Magdaleny Środy, jaką usłyszeć można było na antenie jednej ze znanych polskich stacji telewizyjnych zdaje się być absurdalna dla każdego, wierzącego, czy niewierzącego, który choć trochę ceni ludzkie życie i zna bezbronność nowo narodzonego dziecka.

Obrończyni równości i praw kobiet odwołująca się do patologicznych sytuacji z ostatnich lat w Polsce w noworodkami, lub niemowlętami w roli głównej mówi: 

Dla mnie te okna są bez znaczenia. Jeśli było 100 przypadków w ciągu kilku lat to znaczy, że one nie pełnią swojej funkcji. (…) Przy tak silnym nacisku tradycji nie wyobrażam sobie, żebym miała wiarę w to, że nie ma w tym oknie jakiejś kamery, która wyśledzi tego potwora-kobietę, która porzuca to dziecko. Bo ważniejszy w tym elemencie jest fakt porzucania dziecka, niż to, że to dziecko ktoś weźmie. Poza tym te okna mają charakter absolutnie ideologiczny. Tak jakbym dawała dziecko Kościołowi, co mi się wydaje jakąś aberracją. (…) W Polsce panuje zjawisko fetyszyzacji płodu, bowiem najpilniej strzeżone jest bezpieczeństwo dziecka na etapie embrionu, potem nie ma już jakiejkolwiek troski.

I choć fakty są bardzo jasne i klarowne: matka nie może, lub nie chce wychowywać dziecka, Kościół oferuje jej możliwość pozostawienia go, daje możliwość ocalenia życia, któremu w akcie desperacji mogłaby stać się krzywda, w wypowiedzi Magdaleny Środy  została chyba pomylona ofiara, zgubiona istota problemu. Nie jest nią dla profesor ocalenie życia, ale likwidacja skostniałego Kościoła co to wszystko nam tu w tej świeckiej Polsce psuje …

Jak zwykle polemika Magdaleny Środy nawiązała do jedynego, powtarzanego metodą zdartej płyty argumentu, który niby modny, ale w tym temacie jakoś nie przekonuje … „Okna życia” złe bo kościelne …

Miejmy nadzieję, że życie będzie w wyzwolonej Europie przynajmniej dla nas Polaków, katolików, czy nie katolików, najważniejsze, a reliktami z epoki Dickensa nazywać będziemy takie wypowiedzi jak ta zacytowana powyżej.

red. DRG