Początkujący tata – pacyfista, zazdrośnik, czy odepchnięty aktywista?

Scenariuszy jest kilka. Czasem tata odsunięty jest zupełnie na drugi plan przez Mamę, która wszystko przecież robi najlepiej. Czasem wybiera tę opcję świadomie czując swój brak kwalifikacji do pełnienia funkcji Taty. Czasem też praca zawodowa nie pozwala mu w pełni uczestniczyć w dorastaniu malucha.

Choć kobieta przygotowuje się do bycia Matką już w okresie ciąży, warto wiedzieć, ze i Tata przez te 9 miesięcy jest w „odmiennym stanie”, w którym czasem trudno mu jest się odnaleźć. Choć to faktycznie Mama jest w centrum uwagi, warto pamiętać, by w okresie tym nie tylko oczekiwać i egzekwować, ale też pomagać Tacie przyuczać się do tej nowej funkcji, którą przyszło mu pełnić.

Okres ciąży – Egipska cierpiętnica 

Zapomnijcie o pełnej wigoru, aktywnej Mamie, która przez 9 miesięcy tryskać będzie radością. Oczywiście, że to się zdarza. Media, poradniki, zdjęcia kobiet w ciąży ukazują jednak prawie zawsze ten wizerunek Mamy, która z uśmiechem wyrażającym pełną gotowość na macierzyństwo klepie się po brzuchu myśląc: „Czuję się świetnie, urodzę dzielnie, wykarmię piersią, nie będę zmęczona, szybko wrócę do pracy”.

W rzeczywistości Mama może czuć się naprawdę źle (psychicznie i fizycznie). Dodatkowo może czuć się przytłoczona oczekiwaniami, którymi bombardowana jest ze strony mediów, lub otoczenia. Nie każda Mama musi otwierać swój biznes w trakcie ciąży, nie każda musi napisać książkę o macierzyństwie, lub o tym jak przy 30 kilogramowym przyroście wagi nadal być sexy … Może po prostu wcale nie czuć się sexy, w domowym zaciszu odpoczywać, czytać książki, spać, oglądać świetne filmy, chodzić na spacery i … czekać. Nie ma w tym zupełnie nic złego.

Żeby podnieść ją na duchu wyrażaj swoje zainteresowanie tym jak się czuje  z … maluchem. Ty planujesz to jak będzie wyglądało Wasze życie po jego przyjściu na świat, ona już może czuć się tak jakby dziecko było z Wami. Unikaj więc sformułowań „pomyślimy o tym kiedy się urodzi” – to normalne, że przyszła Mama już przed porodem chce mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Nie dajcie się jednak zakupowemu szaleństwu. Kupcie tylko niezbędne rzeczy z „wyprawkowej listy”. Mów jej także, że „cieszysz się z tego, że maleństwo jest z Wami i wkrótce pojawi się na świecie”. Dla Ciebie to oczywiście. Dla niej – takich zapewnień nigdy za wiele!

Wspólnie chodźcie do lekarza i … do szkoły rodzenia! Szkoła rodzenia jest nie tyle przygotowaniem do porodu, co oswojeniem lęku przed samym zdarzeniem, który dla niektórych jest przerażający.

Wielu też boi się „na zapas” tego co może oznaczać tacierzyństwo. Dla tych bardziej gotowych na przyjęcie Malucha do swojego świata oznacza to zazwyczaj sprawdzenie się w nowej roli, otworzenie się na nowe wyzwania – dla siebie samego, dla związku. Dla tych mniej dojrzałych do ojcostwa, bycie Tatą kojarzy się z pewnego rodzaju „końcem”: kontaktów towarzyskich, prywatności, wszelkiego rodzaju wygody, zmianą rodzaju spędzania wolnego czasu. Wokół tych obaw koncentrują się więc także myśli związane z narodzinami dziecka. Obawy te są grubo przesadzone. To jak będzie wyglądało Wasze życie po narodzinach malucha zależy tylko od Was. Na każdym etapie życia można znaleźć coś, co cieszy nawet jeśli odrobinę odbiega od tego życia, które znaliście do tej pory.

Jesteśmy już razem – pacyfista kontra odepchnięty aktywista

Wielu ludzi burzy się na widok „instrukcji obsługi”, które w łopatologiczny sposób przedstawiają ojcom jak przewinąć, chwycić czy wykąpać malucha. Mężczyzna, który nie wie jak wykonać przy dziecku podstawowych czynności to jednak nie gatunek wymarły. Mimo kwitnącego w mediach wizerunku „zaangażowanego taty” wielu jest jeszcze i tych, którzy ani razu nie uczestniczyli w praktycznej opiece nad dzieckiem.

Nie jest to zawsze decyzja Taty. Bardzo często praca nie pozwala mu na aktywne uczestniczenie w pewnych czynnościach. W bardziej pesymistycznym scenariuszu Tata jest odsuwany od pielęgnacji dziecka przez jego Mamę. Godzi się na to z pokorą ponieważ … tak jest wygodniej! Jakie jednak są konsekwencje takiego podziału obowiązków?

Kobieta, która odsuwa mężczyznę od codziennej pielęgnacji dziecka w chwili przemęczenia nie pamięta już, że tak naprawdę sama podjęła tę decyzję. Robi więc Tacie wyrzuty, że „wszystko musi robić sama”. Dodatkowo „nigdy nigdzie nie może wyjść, przecież z niczym sobie nie poradzi”. Czy nie warto więc przejąć inicjatywę, powiedzieć STOP, potrafię to zrobić sam?

Rodzic spędzający większość dnia z dzieckiem to nadal nasz partner, tyle że wraz z wszelkimi konsekwencjami przytłaczających go obowiązków. Jeśli więc większość obowiązków spoczywa na Mamie – zrozum jej zmęczenie i zmiany jakie zachodzą w jej osobie. Postaraj się pokochać na nowo już nie tylko kobietę, którą znałeś do tej pory, ale Mamę, która łączy w sobie dotychczasowe cechy charakteru wraz z nowymi, dostarczanymi przez doświadczanie macierzyństwa. Jeśli sytuacja jest odwrotna warto zdobyć się na szczerą rozmowę. Nie każmy się domyślać tej drugiej – równie zmęczonej osobie, co nam chodzi po głowie, co nas truje, co nam nie pasuje w obecnym podziale zadań.

Dziecko to wiele radości i wiele zmęczenia, które czasem równoważą się, a czasem przeważają w jedną, lub drugą stronę. Taka huśtawka euforii pomieszanej ze zmęczeniem nie zawsze sprzyja trzeźwemu myśleniu. Rozmawiajcie więc, tłumaczcie sobie na spokojnie wszystko co „nie do końca gra”, wybaczajcie sobie niefortunne zachowania.

Praktyczne nawyki – rady rodziców

Brzmi banalnie, ale niektóre nawyki, które wypracujecie wzajemnie przy dziecku ułatwią Wam życie przez parę miesięcy. Poniżej przedstawiamy Wam kilka sprawdzonych rad rodziców:

  • Nie musicie wiecznie „wymieniać się” w opiece nad dzieckiem, licytować się o to, kto spędza z nim więcej czasu, kto jest bardziej zmęczony. Róbcie wszystko z maluchem, nawet jeśli marudzi. Zabierajcie go w każde miejsce ze sobą, pokazujcie to co w danej chwili robicie, mówcie do niego. Wtedy dziecko będzie spokojne. Wy też z biegiem czasu przyzwyczaicie się do towarzystwa nowego członka rodziny w codziennych czynnościach i nie będziecie odbierać spędzania tych chwil jako spełniania koniecznego obowiązku.
  • Niektórzy rodzice przywykając do ograniczenia pewnego rodzaju intymności lepiej radzą sobie z codzienną organizacją dnia. Nie trzeba czekać, aż druga osoba będzie wolna, lub wróci z pracy by spokojnie np. się wykąpać. Dziecko można zabrać ze sobą do łazienki – w wózku, nosidełku, gondoli.
  • Nie siedźcie cały czas w domu. Nie musicie każdej wolnej chwili spędzać w zatłoczonych miejscach, ale nie musicie ich też unikać. Dziecko nie złapie każdej infekcji, która je zaatakuje. Bardzo często dzieci wystawione od wczesnego niemowlęctwa na kontakt z różnymi zarazkami są na nie bardziej odporne w przyszłości.
  • Nie reagujcie paniką na każdy płacz, lub dźwięk wydawany przez dziecko. Dziecko nie potrafiąc mówić komunikuje się z Wami płacząc, „bucząc”, „gaworząc” (czasami naprawdę głośno), lub nawet piszcząc. Nie zawsze musi mu coś wtedy dolegać. Nie przejmujcie się, że otoczenie oceni Was źle, jeśli nie zareagujecie na płacz dziecka. To wy jesteście rodzicami – jeśli jesteście pewni tego, że nic mu nie jest, nie jest głodne, lub nie wymaga przewinięcia – i to wy decydujcie o tym jak reagować na różnego rodzaju histerie. Jeśli każdy rodzaj płaczu spotka się z „cyrkiem”, mającym na celu ukojenie zdenerwowanego malucha, możecie być pewni, ze starsze już dziecko doskonale będzie wykorzystywać tego typu sytuacje w celu zwrócenia na siebie Waszej uwagi.
  • Nie dajcie się zapędzić w ślepą uliczkę jaką jest „podrzucanie” dziecka dziadkom. Róbcie to okazjonalnie, by „zresetować” swój organizm i by na chwilę odetchnąć sam na sam.

Kiedy maluch ma już kilka miesięcy …

Trudno w to uwierzyć, ale zazdrosnym można być także o dziecko. Jeśli czujesz zazdrość o Malucha, o to, że wszystko dookoła kręci się tylko wokół niego i spraw z nim związanych wiedz, że to normalne. Jeśli tego nie czujesz – nie śmiej się. Zdarza się, że Mama nie widzi świata poza niemowlęciem. Czasem dlatego, że to wydaje się jej to słuszne, czasem po prostu tak czuje, czasem „tak wypada”. Efekt jest bardzo podobny we wszystkich przypadkach. To Tata usłyszy w końcu: „zupełnie o mnie zapomniałeś”, „w ogóle już nie dbamy o nasz związek” … Wtedy najdzie Cię refleksja – gdzie to faktycznie się zaczęło i kto tu o kim zapomniał. Przypominaj więc Mamie, że jest też Twoją kobietą. Bycie kobietą, żoną, kochanką nie jest wyznacznikiem tego jaką jest się Mamą. Zżyci, rozumiejący się, okazujący sobie czułość rodzice to świetny przykład dla dziecka.

Praca, praca, ach ta praca …

Pomijając skrajne sytuacje, w których kredyt nie pozwala Wam na pozostanie w domu z Maluchem, w kwestii pracy przystańcie na moment i pomyślcie … Piszemy to w momencie, w którym urlop macierzyński trwa 5 miesięcy. Otoczenie często wywiera na Mamie (i Tacie) presję by nie korzystać z urlopu wychowawczego, który przecież należy się Wam, Waszej rodzinie – co najważniejsze – Dziecku.

Do czego Wam się śpieszy? Pracujecie przez całe życie. Dziecko malutkie jest tylko raz. Tego czasu nikt Wam nie zwróci.

Popularne dziś reklamy społeczne przedstawiają ojców, którzy mówią o Mamie powracającej do pracy: jest praca, dom, rodzina, ona to wszystko potrafi pogodzić, to moja bohaterka, jestem z niej dumny … Ile mają wspólnego z rzeczywistością? Czy w rzeczywistości dziecko nie przebywa w tym czasie całe dnie u dziadków,  w żłobku (zbyt wcześnie), lub z nianią?

Ostateczna decyzja należy jednak do Was. Pozostanie z dzieckiem w domu chociaż do ukończenia przez niego 1 – 1,5 roku to nie jest pójście na łatwiznę, ale podjęcie wyzwania wychowania swojego dziecka osobiście. Maluch chłonie wtedy wszystko „jak gąbka” i to od Was zależy to w jaki sposób będzie się rozwijał. Nie przegapcie tego okresu oddając go w ręce dziadków, lub obcych ludzi.

Mamy nadzieję – my wraz z rodzicami, którzy pomagali nam stworzyć ten artykuł, że poruszył Was jedynie do pozytywnych refleksji!

Powodzenia!

red. DRG