Przedszkolak na balecie – „czasy zajęć dodatkowych”

Dzieci w wieku przedszkolnym zdają się chłonąć otaczającą ich rzeczywistość. Mają zadziwiającą wyobraźnię, zaskakujące reakcje, niekończące się pokłady sił; stawiają setki pytań o rzeczy, nad którymi dorośli rzadko się zastanawiają. Przedszkolak uwielbia doświadczać nowości, szybko się uczy, czasem mamy wrażenie, że zmienia się na naszych oczach, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim pod względem zdobywanych umiejętności.

Współczesny świat doskonale podąża za tym pędzącym przedszkolakiem, ale także za jego rodzicem, który pragnie, aby jego dziecko za kilkanaście lat było w pełni gotowe na rozpoczęcie prawdziwego wyścigu jakim bywa dorosłe życie. Kochający rodzic zrobi wszystko, by umożliwić swojemu dziecku, jak najlepszy rozwój, rozwinąć jego talenty, zadbać, aby nigdy nie zostało w tyle za innymi.

Jednak czy „wszystko”, to nie jest czasem zbyt dużo?

Obecnie w przedszkolach, jak i w innych instytucjach skierowanych do małych dzieci, mamy bardzo rozbudowaną ofertę, tak zwanych zajęć dodatkowych, czyli takich, które nie stanowią podstawy wiedzy i umiejętności, jakie w danym wieku powinno nabyć dziecko. Rodzice mogą dziś wybierać, między innymi, wśród zajęć tanecznych, sportowych, muzycznych, językowych, teatralnych, matematycznych, plastycznych… Oczywiście każda z tych kategorii mieści w sobie wiele konkretnych propozycji, które mogą uprzyjemnić czas ciekawemu świata przedszkolakowi. Zajęcia najczęściej prowadzone są w przyjemnej, dostosowanej do wieku dzieci formie, a więc w formie zabawy, przy użyciu rozmaitych rekwizytów i bodźców. W normalnej sytuacji dziecko z takich zajęć wraca pełne nowych doznań i emocji, w dobrym humorze, pełne energii lub wyciszone. Po jakimś czasie regularnych spotkań, rodzic zauważa także konkretne pozytywne efekty, jak na przykład nowe umiejętności, lepsza koordynacja ruchowa, tuzin zapamiętanych wierszyków i piosenek czy po prostu większa śmiałość w kontaktach z innymi dziećmi.

„Nie chcę tam iść!”

Ale są również takie sytuacje, kiedy pomimo świetnego poziomu zajęć dodatkowych i najlepszych na świecie prowadzących, przedszkolak mówi rodzicom: „nie chcę tam iść!”.    

Rodzice pragnący dla swojego dziecka wszystkiego, co najlepsze i jednocześnie przytłoczeni nadmiarem ofert, czasami w wyborze zajęć dodatkowych dla przedszkolaka kierują się własnymi pragnieniami, niespełnionymi marzeniami lub też wizją dziecka
w przyszłości. Wybierają swojemu przedszkolakowi formę zajęć, która kompletnie nie jest zgodna z jego upodobaniami czy temperamentem. Efekt jest taki, że zajęcia szybko zaczynają dziecko nudzić lub zniechęcać. Wówczas przestają być dla niego pyszną zabawą, a stają się przykrym obowiązkiem, którego celu dziecko nie jest w stanie zrozumieć.

Jeszcze innym błędem jest, kiedy przedszkolak zostaje przeciążony liczbą takich zajęć. Jak tu wybrać między angielskim, pływaniem, baletem i matematyką, kiedy wszystkie z pewnością będą miały dobroczynny wpływ na rozwój dziecka i zapewnią mu lepszy start
w przyszłość? Jaką podjąć decyzję, żeby nasze dziecko nie odstawało pod względem wiedzy i umiejętności od swoich rówieśników? Postawiony w takiej sytuacji rodzic, często wybiera kilka różnych zajęć, organizując w ten sposób przedszkolakowi niemal każdy dzień. Po takim maratonie dziecko czuje się zwyczajnie zmęczone, odczuwa brak czasu spędzanego z rodziną lub po prostu na spontanicznej zabawie.

Czym zatem kierować się wybierając przedszkolakowi zajęcia dodatkowe?

Przede wszystkim, jego zdaniem. Dziecko w tym wieku doskonale wie, co mu sprawia przyjemność, przynosi radość, a co jest dla niego zbyt trudne lub nieciekawe. Warto słuchać relacji, które dziecko zdaje po przyjściu z zajęć, ale także warto obserwować jego zachowanie! Jeśli po zajęciach czy przed spodziewanym wyjazdem na nie, dziecko jest smutne, nienaturalnie wyciszone lub pobudzone, ma problemy ze spaniem, apetytem, odczuwa silne zmęczenie, trzeba potraktować to jako sygnał, że być może zajęcia mają negatywny wpływ na nasze dziecko lub po prostu na dany moment nie są dla niego. Oczywiście może się zdarzyć, że za kilka miesięcy czy lat, przedszkolak z chęcią i z zapałem będzie wskakiwał do basenu, co jeszcze jakiś czas temu było dla niego źródłem lęków i złego samopoczucia. Czasami rodzice muszą trochę cierpliwie poczekać.

Wydaje się to oczywiste, ale warto także posłuchać opinii innych rodziców, co do danych zajęć dodatkowych i sposobu ich prowadzenia. W razie wątpliwości, nie zaszkodzi sprawdzić kwalifikacje prowadzących. Dobrym pomysłem jest także obserwowanie jednego do kilku zajęć, zarówno przed ich wyborem, jak i z udziałem naszego dziecka. Można wówczas sprawdzić czy odpowiadają nam metody prowadzących oraz jak radzi sobie i czuje się nasz przedszkolak. Oczywiście rodzic absolutnie nie powinien się wtrącać w przebieg zajęć ani publicznie ich krytykować. Jeśli na pierwszych zajęciach dziecko było onieśmielone
i nie brało w nich w pełni udziału, to nie powód, by od razu rezygnować. Należy dać dziecku czas na oswojenie się z nową sytuacją, delikatnie go zachęcać, a przede wszystkim słuchać co ma ono w tej sprawie do powiedzenia.

Zabawa = marnowanie czasu?

Wreszcie trzeba podkreślić, że dobry rozwój przedszkolaka wcale nie zależy od tego, ile czasu spędzi na rozmaitych zajęciach. Czasami my, dorośli, mamy wielki lęk przed tak zwanym „marnowaniem czasu”. Mając w głowie słynne powiedzenie „czas to pieniądz”, chcemy jak najlepiej wykorzystać każdą chwilę, zaplanować każdy dzień. Zdarza się, że takie myślenie odnosimy także do dzieci. Tymczasem spontaniczna zabawa to najlepsza i jednocześnie najtańsza forma zajęć, jaką możemy zaoferować naszemu dziecku! Wolny czas, kilka zabawek, trochę przestrzeni, i główny składnik, czyli dobrane towarzystwo, to najlepszy przepis na szczęśliwe, rozwijające, pełne przygód i emocji chwile. To one będą kiedyś podstawą udanego startu w dorosłość.

 Dorota Kaliciak
psycholog i pedagog