„Przyłapany na gorącym uczynku!” – Tato z tatablog.pl opowiada o tym, na czym przyłapała go Mama!

Muszę przyznać się Wam do czegoś. Wstyd mi, bo dopiero po fakcie ze wszystkiego zdałem sobie sprawę.

A było tak:
Wraca Ona – Mama – po ciężkim dniu pracy na swoim zakładzie i zastaje mnie w kuchennym fartuchu oprószonym mąką, piekarnik rozgrzany, dzieci umyte, w piżamach pomagają mi dosypując kolejnych składników do wyrabianego ciasta.

Jak do cholery do tego doszło? Sprawa jest dużo poważniejsza niż na początku myślałem. Żeby to wyjaśnić musimy cofnąć się w historii parę lat.

Ci co są mniej więcej w moim wieku pamiętają pewnie jeszcze te wszystkie urządzenia AGD z końcowych dekad ubiegłego wieku, których przeciętny facet nie był w stanie obsłużyć bo były zwyczajnie nielogiczne. Taka np. pralka Polar z tajemniczym guzikiem ‚bio’. Jak technologowie w latach siedemdziesiątych wyobrażali sobie, że za pomocą jednego pokrętła można ustawić pranie tkanin bawełnianych lub lnianych kolorowych lekko lub umiarkowanie zabrudzonych?

Jak na miłość boską w tamtych ciemnych czasach zwykły przekaźnik elektryczny mógł to zrobić? Na oko widać, że coś tu śmierdzi.

Albo jak np. przeciętny facet mógł zabrać się za gotowanie, skoro najprostsza potrawa wymagała posiadania wagi, różnych menzurek, długiego drewnianego patyczka i specjalnego sitka do przesiewania mąki? A, i jeszcze stolnicy oczywiście. Odpowiedź jest prosta – wszystkie te wspomagane przez ówczesne AGD prace domowe były skrajnie nie-userfriendly.

Oczywiście w czasach, kiedy gospodarstwem domowym zajmowały się wyłącznie kobiety, nie było potrzeby zastanawiania się czy coś jest logicznie czy nielogicznie zaprojektowane, bo jak ogólnie wiadomo gospodynie intuicyjnie potrafią radzić sobie z podobnymi przeszkodami, bez zadawania zbędnych pytań.

I właśnie dobrnęliśmy do meritum.

Parę lat później kobiety, które z natury są świetnymi obserwatorami, z jakiegoś powodu zajęły się projektowaniem przemysłowym. I tak powstał np. zaprojektowany przez kobiety samochód dla kobiet, który jak życie pokazało pokochali faceci…

Połechtane tymi sukcesami projektantki nie spoczęły na laurach. Zaprojektowały pralkę z wyświetlaczem LCD, na którym klika się temperaturę, ustawia się czy jasne czy ciemne, czy mocno czy bardzo mocno zabrudzone, klika się ilość obrotów i play… i już.

Jest zrozumiały, logiczny, intuicyjny wyświetlacz. To przez nie ja dziś robię pranie bo nie mam wymówki, że coś jest niezrozumiałe.

Ponieważ projektantki widocznie uznały, że łatwo im poszło, postanowiły zagonić nas do kuchni. Nie potrzeba było wiele czasu, aby zaprojektowały blender, który ma miliard różnych programów obsługiwanych przez kilkanaście prostych ikonek.

Ponieważ blender nie tylko miksuje ale też podgrzewa, waży i gotuje na parze, okazało się, że nie potrzeba żadnego innego urządzenia w kuchni do przygotowania całkiem sensownego obiadu. I to w 3 min. Do tego jest „książka kucharska”, która pokazuje w której sekundzie należy kliknąć którą ikonkę…

I tak mój naturalny instynkt obronny został otępiony i zupełnie nieświadomie wpadłem w zasadzkę, a co gorsza wciągnąłem w nią własnych synów.

W ten sposób wracamy do początku.

Wraca Ona – Mama – po ciężkim dniu pracy na swoim zakładzie i zastaje mnie mnie w kuchennym fartuchu oprószonym mąką…

red. Tato
tatablog.pl

zobacz także: Tata w kuchni – instrukcja obsługi najprostszych urządzeń