Rodzicielstwo to nie ring!

banner matka do góry nogamiMatka kąpie się w wannie, próbuje się zrelaksować po ciężkim dniu. Nagle słyszy dobiegający z pokoju płacz dziecka. Do jej uszu dociera głos ojca, który próbuje uspokoić malca . Bezskutecznie, żeby nie powiedzieć z odwrotnym skutkiem. Matka wyskakuje z wanny, przejmuje dziecko i jak ręką odjął. Ojciec odsuwa się na bok.

Pierwsza myśl jaka rodzi się w głowie…

“Biedna ,wszystko na jej głowie, nawet nie ma chwili dla siebie”, “Tak wygląda rzeczywistość matki” . Może się mylę, ale przypuszczam, że większość w taki lub inny sposób wykaże się empatią w stosunku do niej. Skąd takie przypuszczenie? Sama nie wiem. Łatwiej chyba ocenia się sytuację z bliższej nam perspektywy. A może sedno tkwi w tym, że tak wiele mówi się o osobie matki, że zdaje się ona przysłaniać osobę ojca.

A gdybym napisała tak:

Do jej uszu dociera ciepły i czuły głos ojca, który próbuje utulić malca do snu. Bezskutecznie, żeby nie powiedzieć z odwrotnym skutkiem. Matka wyskakuje z wanny, przejmuje dziecko i jak ręką odjął. Ojciec odsuwa się na bok, Matka dostrzega to w jego oczach- odchodzi zasmucony.

To tylko ubarwiona emocjonalnie wersja. Jednak wszyscy dobrze wiemy, że mężczyźni raczej nie uzewnętrzniają i rzadko rozmawiają o swoich uczuciach. Nie dlatego, że są ich pozbawieni, raczej taka ich natura. My – matki – nie mamy z tym problemu, wręcz przeciwnie. Może dlatego ojcostwo w starciu z macierzyństwem zdaje się być na nieco słabszej pozycji. Choć rodzicielstwo to nie ring, a my nie toczymy ze sobą walki o dziecko, przynajmniej tak być nie powinno. Czasem zwyczajnie potrzeba nam wzajemnego zrozumienia i spojrzenia z perspektywy tej drugiej osoby.

Nasuwa mi się tu pewna myśl, odnaleziona dziś w sieci “Matkę kocha się “z automatu”, ojciec na miłość musi zasłużyć”. Nie jest to reguła, ale z mojego punktu widzenia sporo w tym prawdy. Zdaje się, że mamy pewnego rodzaju ” przewagę” już od samego początku. Najpierw ciąża, gdzie tak naturalnie budzi się więź między matką i dzieckiem. Okres adaptacyjny po porodzie, gdzie jesteśmy w roli głównej, zwłaszcza gdy karmimy naturalnie. Zazwyczaj to matka zostaje z dzieckiem , a ojciec wraca do pracy. Niestety często ich wspólne chwile sprowadzają się do porannego pośpiesznego “dzień dobry” i schabowego zagryzanego przy rodzinnej obiadokolacji. Choć dla ojców rozdzielonych z rodziną, pracujących za granicą czy w delegacji, nawet to zdaje się być rarytasem. Pojawia się problem ojca nieobecnego, nie zawsze z własnego wyboru. Żeby można było mówić o tęsknocie potrzeba uczucia, ojciec niewątpliwie ma tu trudniejsze zadanie, najpierw musi je w dziecku obudzić.

Dużo słyszymy o matce, której jest trudno bo przytłoczona obowiązkami, opieką nad dzieckiem często nie daje rady. Sporadycznie o ojcu, przygniecionym odpowiedzialnością walki o godny byt dla swoich bliskich, zapędzonym w tygodniowym kieracie, któremu niekiedy trudno o statystyczne 40 minut na obcowanie z dzieckiem. Ojciec odpowiedzialny, ktoś więcej niż dawca nasienia, który broni się przed zamknięciem w “probówce” z jednoznacznym skazaniem na bycie nieznanym i nieobecnym w życiu dziecka.

artykuł możecie przeczytać także na blogu: Matka do góry nogami