Rodzinne więzi – jaką mają moc, jaki wpływ na malucha?

„Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu” – brzmi dość stare już przysłowie, które odnosi się do sytuacji w wielu domach … Jednak nawet jeśli nie czujemy się zbyt związani z rodziną, lub nie mamy możliwości by pielęgnować te więzi, mieszkamy gdzieś daleko, gdzie rodzinne wieści dochodzą do nas jedynie pocztą elektroniczną, lub w lepszych przypadkach, na przykład przez skype’a, warto wiedzieć, że nasze dziecko nigdy nie miało okazji do podjęcia takiej decyzji jak my – by z kimś, z kim relacje nie wyglądają najlepiej nie utrzymywać kontaktu.

Przeżywając dni w izolacji i odosobnieniu, z daleka od tego, co być może sami pamiętamy z dzieciństwa, należy mieć chociaż świadomość tego, czego pozbawia się dziecka.

Magiczny czas świąt

Kto z nas nie pamięta opowieści przy wigilijnym, czy wielkanocnym stole? Ręka w górę. Każdemu takie chwile, chociażby przez mgłę, ale zawsze przebijają się  przez wspomnienia z okresu dzieciństwa. Na co dzień maluch przebywa z mamą, tatą, rodzeństwem – przy świątecznym stole ma okazję zbliżyć się do osób, które kojarzy tylko ze zdjęć, lub Waszych rozmów. Opowiadania dziadków z dzieciństwa, jak to pomagali uciec krowie sąsiada, wchodzili na wysokie drzewa ku wielkiemu zmartwieniu ich rodziców, ciotek, które przejechały pół świata, kuzynów, którzy są być może już na studiach – to wszystko zapisuje się na kartach pamięci wielkimi literami (dodatkowo pogrubioną czcionką). Niezależnie też od codziennych kontaktów rodziców z resztą rodziny, dziecko zapamięta te osoby właśnie przez pryzmat takich spotkań – to jest właśnie w świętach najważniejsze.

Miejsce w grupie

Na co dzień maluch ma do dyspozycji grupę ludzi, w skład której wchodzą: rodzice, dziadkowie, ewentualnie rodzeństwo – jeśli takie posiada. Musi się wydarzyć coś naprawdę ważnego by spotkała się cała rodzina. Ważne jest więc, by podkreślać u dziecka wagę tych spotkań. Ważne jest by uczyć je, by nie stało gdzieś z boku, ale aktywnie potrafiło uczestniczyć w takim spotkaniu. Niektórych członków rodziny pamięta się przecież wyłącznie z takich spotkań. Dziecko nabiera przez to świadomości, że jest członkiem większej grupy, którą łączą więzi przyjaźni, lub więzi rodzinne.

Ach ci dziadkowie …

Najwięcej wspomniej z dzieciństwa wiąże się chyba z dziadkami … Jak to jest w naszych rodzinach? Słowo „dziadkowie” dla dziecka ma znaczenie albo obojętne, albo nacechowane jest bardzo pozytywnie. Dla rodziców, „dziadkowie” to także „teściowie”, a z nimi relacje wyglądać mogą różnie. W sytuacji komfortowej, pozytywnej dziadkowie to osoby bliskie dziecku, które dbają o kontakt z maluchem, jednocześnie też nie wtrącając się do jego wychowania oraz w sprawy Wasze – rodziców. Bardzo często jednak przez pogorszenie relacji miedzy rodzicami a dziadkami kontakty z wnuczką, lub wnuczkiem także ulegają degradacji, schodzą na dalszy plan. Rzadko kiedy sytuacja posuwa sie tak daleko, by dziadkowie w ogóle nie interesowali się losem swoich wnucząt – historie takie mają jednak miejsce. Przyczyny takich „powikłań rodzinnych” mogą być różne, jednak w ich świetle dziecko nie powinno nigdy myśleć o dziadkach źle, lub wcale ich nie znać. Jeśli wasze stosunki są bardzo zaognione i nie w głowie Wam wspólne odwiedziny, nigdy nie ograniczajcie dziadkom możliwości odwiedzenia wnuczka. Jeśli nie skorzystają z tej możliwości, to chyba wyłącznie ich strata, Wy jednak nie mówcie o  nich źle maluchowi.

Wzór do naśladowania

Nie rzadko bywa i tak, że rodzinne spotkanie kończy się kłótnią, lub przynajmniej ostrą wymianą zdań (ach, ta polityka …). Pokażcie dziecku, że te kłótnie w ogólnym rozumieniu miłości do rodziny, nic nie znaczą. Dziecko musi rozumieć, że obraz rodziny, w której takiej wymiany zdań nie ma, w której od czasu do czasu ktoś się nie posprzecza jest fałszywy. To bardzo rzutuje na jego przyszłe relacje z ludźmi. Na to jak w przyszłości będzie odbierać właśnie tego typu „rozmowy na ostrzu noża”. Sami dobrze wiemy, że jeśli traktuje się je jako zwykłą wymianę zdań (burzę, po której często przychodzi słońce … wymianę zdań, po której pokłóceni wujkowie często przechylają razem kielicha … ) łatwiej jest w dorosłym życiu porozumieć się  z innymi.

Nawet jeśli w Waszej rodzinie zdarzyła się większa kłótnia, relacje chwilowo ostygły, starajcie się nie ukierunkowywać myślenia dziecka, na osoby, których w danej chwili nie darzycie zbyt dużą sympatią.

Pamiętajcie też o tym, jak przy dziecku zwracacie się do swoich bliskich. To jak teraz rozmawiacie między sobą, z rodzicami, dziadkami, ciotkami wróci do Was za parę lat. Również, jeśli nie rozmawiacie wcale.

Dziecko to doskonały obserwator!

red. DRG