Sądowe tarapaty

Tata. Stereotyp. Społeczeństwo. Te trzy słowa często spotykają się w jednym zdaniu, sprowadzając rolę taty do prostego „żywiciela rodziny”. Nawet znane porzekadło o świętych powinnościach mężczyzny  mówi: „zbudować dom, spłodzić syna, zasadzić drzewo”.

Tata ma  zarobić, zapewnić środki do przeżycia, przyczynić się do przyjścia na świat kolejnego reproduktora. Mama natomiast zostaje z maluchem w domu i to ona jest odpowiedzialna za jego emocje i potrzeby. Obecnie przysługuje jej kilka miesięcy urlopu macierzyńskiego, natomiast ojcowski to zaledwie 14 dni. Tymczasem dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje matki i ojca. Teoretycznie wszyscy to wiemy.

Praktycznie znana jest już wszystkim sprawa sądów rodzinnych, w których kobiety wygrywają znaczną większość spraw. Zjawisko to, w kuluarach, zwane jest feminizacją sądów. Oczywiście, tylko w kuluarach, ponieważ oficjalnie sądy są niezawisłe i obiektywne. Statystyki mówią jednak same za siebie. 97% spraw o przyznanie opieki nad dzieckiem wygrywają matki. Czy to możliwe, aby tylko w przypadku 3% ojców sąd stwierdził, że lepiej dziecko będzie się czuć przy tacie?

A może mężczyźni sami zniszczyli opinię o sobie? Ponad 70% rodzicieli płci męskiej nie umie sobie poradzić z regularnym płaceniem alimentów na rzecz swoich dzieci. Nieważne nawet jak wygląda statystyka z należnościami wobec byłych żon, ale sytuacja w której znaczna większość mężczyzn  nie rozumie potrzeby zapewnienia pociechom minimum dobrobytu, nie świadczy dobrze o ich instynkcie „tacierzyńskim”.

A jak wiadomo… tata, stereotyp, społeczeństwo. Wystarczy jedna sprawa opisana w lokalnej gazecie, o ojcu źle traktującym swoje dzieci, aby wywołać międzysąsiedzką debatę o męskiej nieczułości i bezduszności.

Efektem tego jest świat, w którym tata, który nie jest milionerem, a zwyczajnie dobrym facetem, który chce zadbać o swoje dziecko, często niesłusznie jest oceniany jako szowinista i brutal. Bolesne jest to nie tylko dla ojca, ale i dla dziecka, które często przez dane statystyczne, konwenanse i utarte w społeczeństwie opinie, zostaje niesłusznie przydzielone matce, a ta nie zawsze jest tak idealna, jaką chcą wyobrażać sobie wszyscy zwolennicy feminizacji otoczenia.

Paulina Krupska