Skąd się bierze „trudne” zachowanie?

Wszyscy – dorośli i dzieci, zdrowi i niepełnosprawni – miewamy czasem „trudne” zachowania. Pod tym nieco eufemistycznym terminem kryją się nasze nie aprobowane społecznie reakcje, najczęściej się chyba pojawiające gdy czujemy złość, lęk, gdy chcemy czegoś uniknąć lub zdobyć czyjąś uwagę albo mamy po prostu gorsze samopoczucie. Mogą przybierać formę krzyku, niszczenia przedmiotów, odwlekania wykonania obowiązku i robienie w zamian czegoś przyjemnego, czy błaznowania.

Również osoby z autyzmem mają swoje trudne zachowania, które wynikają często z podobnych przyczyn: negatywnych emocji (np. frustracji – gryzienie terapeuty), chęci uniknięcia wykonania trudnego lub nudnego zadania (np. zjedzenia „ohydnej” zupy- wylanie zupy, ucieczka), chęci zdobycia uwagi lub upragnionego przedmiotu, doznania  (np. wyrwania włosów).

Ze względu na szczególną wrażliwość lub wzmożone zapotrzebowanie na pewne bodźce, u osób z autyzmem łatwo może zostać zachwiany  „dobrostan” i będę one dążyły do jego odzyskania w dostępny dla siebie sposób, co wiąże się z angażowaniem się w sensoryzmy (np. klaskanie, wąchanie, stukanie, patrzenie na światła) zamiast realizowania wyznaczonych dla nich, jakże mniej interesujących, zadań.

Osoby za autyzmem, ze względu na swoją małą elastyczność w przystosowaniu się do nowych sytuacji i dość wąski repertuar zachowań, lepiej się czują w uporządkowanej rzeczywistości – mogą więc też dążyć do przejęcia kontroli nad otoczeniem w celu uzyskania jego przewidywalności i reagować dużym pobudzeniem gdy ktoś inny zdecyduje o istotnej dla nich sprawie (np. mama zdecydowała jaką dziecko ma  założyć bluzkę – krzyki, rzucenie się na podłogę)

Należy sobie uświadomić, że każde zachowanie trudne u osób z autyzmem ma swoją przyczynę lub wynika z jakiejś potrzeby, choć na pierwszy rzut oka może być ona dla nas niewidoczna.

Opisane wyżej zachowania są u osób z autyzmem szczególnie utrwalone. Wynika to często  z ograniczonej ilości wyuczonych sposobów reagowania oraz trudności komunikacyjnych – w pewnym sensie zachowanie pojawia się zamiast słów i trzeba się przyjrzeć jemu samemu oraz sytuacjom, w jakich się pojawia, by dowiedzieć się czegoś o potrzebach osoby z autyzmem. Zachowanie to utrwaliło się, bo jak dotąd dobrze spełniało swoją funkcję – było skuteczne i wywoływało zamierzony efekt.

Gdy mamy już jakąś koncepcję należałoby nauczyć taką osobę, jak daną  potrzebę może zaspokoić w inny sposób, jednocześnie (!) pozbawiając ją pozytywnych efektów zachowania trudnego.  W pewnych przypadkach należałoby też trochę zmodyfikować „warunki zewnętrzne” na przykład przez wprowadzenie planu dnia, który zwiększa poczucie bezpieczeństwa przez swoją przewidywalność a także dawanie możliwości wyboru i porządkowania rzeczywistości tam, gdzie uznamy to za możliwe i akceptowalne.

Anna Legeżyńska

psycholog

Fundacja Silentio

xxx