Tato, skąd się biorą dzieci? Część II

Kolejna porcja ważnych informacji na temat rozmów z dziećmi o miłości i seksie. Dlaczego ważne jest to, czy podczas rozmowy jesteś spięty czy zrelaksowany? Jak nauczyć dziecko szacunku do cielesności, jego i innych? Co jeszcze możesz przekazać dziecku podczas rozmów o seksie? I dlaczego powinieneś podjąć ten temat? Dowiesz się, czytając część drugą tematu „Tato, skąd się biorą dzieci?”. 

Twoje malutkie dziecko właśnie pyta, skąd się wzięło… Czy ma znaczenie stan, w jakim się teraz znajdujesz? Tak, dobrze się domyślasz: wstyd i zdenerwowanie to niezbyt dobra postawa. Wiesz dlaczego? Dziecko z jednej strony instynktownie wyczuwa Twój stres, a z drugiej nie wie, dlaczego tak reagujesz. Dla niego pytanie skąd się biorą dzieci jest równie naturalne, jak pytanie o to, dlaczego drzewa mają liście. Maluszek nie wie, o co pyta. Nie wie, jak silnym tabu w naszej kulturze obwarowany jest ten temat. Jeśli wyczuje Twoje zdenerwowanie, może pomyśleć, że najwidoczniej z jego pytaniem jest coś nie w porządku, że nie powinno pytać, bo Tatuś się denerwuje. Skutek? Być może dziecko nigdy więcej nie poruszy tego tematu, a Ty stracisz kontrolę nad tym obszarem jego rozwoju.

Dlatego musisz zrobić wszystko, żeby podejść do tematu na luzie. Spróbuj przygotować się wcześniej: ułóż sobie odpowiedzi na takie trudne pytania, żebyś później od razu wiedział, co i jak mówić. Pamiętaj o założeniu niewinności: dziecko pyta nie po to, żeby mnie drażnić i prowokować. Ono po prostu chce się dowiedzieć, a ponieważ ufa mi, to pyta właśnie mnie. To nobilitacja dla mnie!

Co przy okazji?

Rozmowy o miłości to idealny moment do „przemycania” dodatkowych, równie istotnych treści. Na przykład? Gdy tłumaczysz dziecku, co to jest seks, możesz napomknąć, że jest zarezerwowany tylko dla dorosłych. Uwierz, to zapadnie mu w pamięć. A powtórzone kilka razy zakorzeni się w głowie dzieciątka. Możesz też ustalić z dzieckiem, że na takie tematy będziecie rozmawiać tylko w domu – dzięki temu dziecko raczej nie będzie prowokowało kolegów w przedszkolu i bulwersowało opiekunów opowiadaniem o tym, czego na temat seksu dzień wcześniej dowiedziało się od Ciebie.

Granice dotyczące ciała

Niezwykle ważne jest też ustanawianie z dzieckiem granic dotyczących jego ciała. Podczas rozmów z pociechą o intymnych częściach ciała za każdym razem powtarzaj mu, że te części są bardziej osobiste niż inne, dlatego należy im się szczególne traktowanie. Może ich dotykać tylko właściciel (czyli nasz dzieciaczek) oraz  – w zależności od wieku dziecka – rodzice i lekarz, za zgodą dziecka i rodziców. Powiedz dziecku: nikomu innemu nie wolno dotykać intymnych części Twojego ciała. Pamiętaj też, żeby przedstawić problem z drugiej strony: dziecku nie wolno dotykać intymnych części ciał innych osób: kolegów z przedszkola, koleżanek z klasy itp. Częste powtarzanie takich komunikatów w znacznym stopniu chroni dzieci przed wykorzystaniem seksualnym oraz przed dotykaniem przez nie dla zabawy innych dzieci.

Nie unikaj tych rozmów!

Najlepiej byłoby, gdybyś został domowym Ekspertem od Seksu. Ty i Mama. Żeby dziecko wiedziało, że z tym tematem lepiej przyjść do rodziców, niż do kolegów z podwórka. Musisz pamiętać jedno: unikając rozmów o erotyce, przekazujesz dziecku informację, że nie chcesz wiedzieć, co ono robi i że nie należy poruszać z Tobą takich tematów. A to może mieć bardzo groźne konsekwencje dla dziecka: od przypadkowych kontaktów seksualnych, po niechciane ciąże i różnego rodzaju traumy. Naprawdę nic nie zastąpi dziecku szczerych rozmów z Tobą! Twoja odwaga ma kolosalne znaczenie!

Na koniec

Pytanie o to, skąd się biorą dzieci, jest w gruncie rzeczy całkiem lekkie i niewinne. Dzieci potrafią zadawać pytania znacznie większego kalibru, na przykład: czy mogę zobaczyć, jak wygląda Twój penis? Jeśli usłyszysz coś takiego, pamiętaj, że masz prawo odmówić. Dziecku nic się z tego powodu nie stanie. Powiedz: to jest moje bardzo osobiste miejsce, dlatego nie pokażę Ci go. Zamiast tego możemy pooglądać… – i tu wyciągasz książeczkę z rysunkami, w którą przezornie zaopatrzyłeś się wcześniej. Ufff, sytuacja uratowana!

Małgorzata Stoch

psycholog