„Tato, skąd się biorą pieniądze?”

W życiu każdego rodzica nadchodzi taki moment, w którym codziennie, do znudzenia, czasem z trwogą, lub lekkim uśmiechem będzie musiał stawić czoła pytaniom kilkulatka. „Dlaczego to”, „dlaczego tamto” przewija się na okrągło, metodą zdartej płyty uderzając w coraz to nowsze dziedziny, na temat których rodzic nie do końca musi mieć wiele do powiedzenia.

O jednej z tych dziedzin, o których dzieci wiedzą mało, a dorośli powinni wiedzieć więcej pisze Anna Raciniewska „W sieci”. Na co dzień dziennikarka w portalu wGospodarce.pl podpowiada rodzicom jakie wartości i postawy kształtować przy okazji „ekonomicznej edukacji”.

Największa zagadka wszechczasów …

Skąd się biorą pieniądze? Spadają z nieba, rosną na drzewie (przecież w końcu są zielone, prawda?), a może dorośli wyjmują je ze ściany? Na to pozornie skomplikowane pytanie wiele kilkuletnich dzieci odpowie bez namysłu, ale logicznie: jak to skąd, z bankomatu!

Warto jednak dotrzeć w tych „opowieściach o pieniądzach” do sedna, istoty problemu, a co za tym idzie, dla Malucha jeszcze większej zagadki: Skąd pieniądze biorą się w ścianie?

Kształtowanie nawyku oszczędzania, czy…

„ubankowienie” przyszłych klientów? Takie pytanie stawia Anna Raciniewska, sugerując dość jednoznaczną odpowiedź. Chodzi bowiem o SKO (Szkolne Kasy Oszczędnościowe), które swoją tradycją sięgają lat 20., a ich rozkwit przypadł na okres PRL. SKO jako papierowe książeczki, lub ich późniejsza forma – konta bankowe (skierowane przez PKO BP do najmłodszych między 6. a 13. rokiem życia) miały wpoić dzieciom umiejętność oszczędzania pieniędzy. W okresie PRL było to szczególnie proste biorąc pod uwagę fakt, że niespecjalnie na co było je wydawać.

Praktyka czyni „mistrza”? Ale w czym?

Choć SKO w takiej, czy innej formie uczy praktycznego oszczędzania, nie mniej ważna jest rola jaką odgrywają rodzice i szkoła. To one bowiem „prostują” w młodym umyśle istotę oszczędzania, to, że „pieniądz to nie cel, ale środek”. Uświadamiają wartość pieniądza jako efektu ciężkiej pracy rodzica, a nie miary, którą po prostu „się ma”, i według której ocenia się innych. Celem oszczędzania, posiadania większych oszczędności nie powinno więc stać się zwiększenie podziałów pomiędzy biednymi, a bogatszymi. Tu wkracza w grę poważna rola rodzica.

Ekonomiczna edukacja dla najmłodszych …

to program przygotowany dla przedszkolaków w zerówkach, którzy mają poznać właśnie ten „sens oszczędzania”, dowiedzieć się czym są rachunki bankowe, także te elektroniczne. Po tej teoretycznej edukacji otrzymują własne SKO. Dzieciaki będą miały wgląd we własny rachunek, ale nie będą mogły zarządzać środkami, które się na nim znajdują. Nawiązanie do tradycji wydaje się być strzałem w dziesiątkę, jednak wielu przedszkolakom na odkładanie 2 zł tygodniowo nadal wystarczy „świnka – skarbonka”. Być może z czasem dla niektórych Maluchów taki rachunek może okazać się frajdą. Użyteczność jest czymś nad czym warto się zastanowić i każdy rodzic ma do tego prawo. Edukację o finansach zawsze można przeprowadzić samemu, „własne (niewielkie) oszczędności” dziecka odkładać do przysłowiowej „świnki”, a samemu zadbać o to by  w miarę indywidualnych możliwości konto z oszczędnościami dziecka z biegiem czasu nabierało siły i środków.

Literatura o oszczędzaniu

wyselekcjonowana przez Annę Raciniewską to takie pozycje jak:

page

  • „Bankructwo małego Dżeka” – Janusz Korczak w powieściowej formie zawarł wykład nauk ekonomicznych, przybliżył dzieciom reguły przedsiębiorczości i coś jeszcze, o wiele ważniejszego dla Małego ekonoma …
  • „Pestka, drops, cukierek! Liczby kultury” – Grzegorz Kasdepke. Nauka ekonomii dla dziecka w wieku 7-11 lat, po której maluch będzie wiedział co to jest „budżet” czy „kryzys”.
  • „Ile płacę? ABC … uczę się!” – Małgorzata Strzałkowska, a poniżej fragment tej książki przytaczany przez autorkę artykułu „W sieci”, w którym to dorosły uczy się od dziecka czegoś więcej niż ekonomii …

Syn: „Tato, czy mogę Tobie zadać pytanie?”

Ojciec: „Tak, oczywiście, a o co chodzi?”

Syn: „Tato, ile zarabiasz na godzinę?”

Ojciec: ” Czemu w ogóle dlaczego pytasz o takie rzeczy”

Syn: ” Ja tylko chciałem wiedzieć, ile zarabiasz na godzinę, nie gniewaj się”

Ojciec: „Jeśli musisz to wiedzieć, zarabiam 100 dolarów na godzinę.”

Syn: „Och… Tato, a czy mógłbym od Ciebie pożyczyć 50 dolarów?”

Ojciec był wściekły: „Synu jeśli tylko dlatego pytasz, że chcesz pożyczyć pieniądze aby kupić głupią zabawkę lub inne bzdury, to w tej chwili maszeruj prosto do swojego pokoju i wskakuj do łóżka. Pomyśl o tym, dlaczego jesteś taki samolubny. Ja ciężko pracuje każdego dnia dla takiego egoistycznego zachowania jak Twoje?!”

Chłopiec cicho odszedł do swojego pokoju i zamknął drzwi.

Mężczyzna usiadł i zaczął się jeszcze bardziej nakręcać myśląc o pytaniach małego chłopca . Jak on śmie pytać żeby tylko wyciągnąć pieniądze?

Minęła godzina, emocje opadły i mężczyzna zaczął się zastanawiać: „Może mały rzeczywiście potrzebował tych $50 na coś niezwykle ważnego.. przecież do tej pory nie za często prosił o pieniądze”.

Wstał , ruszył spokojnym krokiem w stronę pokoju synka i otworzył drzwi..

„Synu, śpisz?”- zapytał.

„Nie tato, nie śpię”.

„Pomyślałem, że trochę za ostro zareagowałem na Twoje wcześniejsze pytania …Wiesz, że ciężko pracuje a to był szczególnie męczący i długi dzień…” Wyjął banknot. ”Oto 50 dolarów o które prosiłeś…”

Chłopiec usiadł prosto i uśmiechnął się. „Och, dziękuję tatusiu!”

Następnie, sięgając pod poduszkę swoją małą rączką, wyciągnął kilka zgniecionych banknotów i pokazał je ojcu. Mężczyzna zobaczył, że chłopak miał już pieniądze i złość ponownie zaczęła powracać.

Chłopiec powoli liczył swoje pieniądze, a potem spojrzał na ojca z wyrazem radości na twarzy.

„Dlaczego chcesz mieć więcej pieniędzy, jeśli już jakieś masz „? zapytał ojciec.

„Ponieważ nie miałem dość, ale teraz już mam” odpowiedział ucieszony chłopiec.

„Tatusiu, uzbierałem już 100 dolarów. CZY MOGĘ TERAZ KUPIĆ GODZINĘ TWOJEGO CZASU? Proszę wróć jutro wcześniej do domu żebym mógł z tobą zjeść wspólną kolację…”

Ojciec został na swoim miejscu jak rażony piorunem. Minęła długa chwila po której objął małego synka i zaczął błagać o przebaczenie…

„W sieci”, nr 26(30) 2013; Pieniądze nie biorą się ze ściany (w:) Abecadło dziecka, autor: Anna Raciniewska

red. DRG