Toksyczny rodzic kontra mit rodzica doskonałego

"Był przerażony jego nagłymi wybuchami i wyczerpany jego bezlitosnym krytycyzmem. On zdawał sobie sprawę ze swojej wybuchowości oraz tego, że może być nieznośny, jednakże kiedy żona od niego odeszła był zaskoczony. (…) Gdy zapytałam o rodziców, uśmiechnął się i namalował promienny obraz, szczególnie ojca. (…) Często wrzeszczał. Raz na jakiś czas dostawałem lanie, jak każdy inny dzieciak. Ale nie nazwałbym go tyranem. (…) Okazało się, że ojciec spuszczał mu lanie pasem dwa lub trzy razy w tygodniu. Nie trzeba było wiele by (…) naraził się na bicie (…). Spytałam go jak mocno ojciec ranił go fizycznie. (…) Nie krwawiłem, ani nic w tym rodzaju. To znaczy, wychodziłem cało. On po prostu chciał utrzymać mnie w ryzach. (…) Ale bałeś się go prawda? (…) Śmiertelnie się go bałem, ale czy tak właśnie nie bywa zawsze z rodzicami?" 

Mit rodzica doskonałego …

Starożytni Grecy i współcześni ludzie mają jeden wspólny problem. W mitologii starożytni bogowie spoglądali na ziemię. Osądzali wszystko co robili starożytni Grecy. Kiedy nie byli zadowoleni wymierzali im karę. Najgorsze w tym wszystkim było to, że zupełnie nie można było przewidzieć działań tych potężnych bogów. Wśród ich wyznawców to uczucie niepewności siało niepokój i zamęt. 

Podobnie jest z dzieckiem toksycznego rodzica. Rodzic, którego zachowań nie można przewidzieć jawi się jako przerażający starożytny bóg. Kiedy dziecko jest małe, jego rodzic jest dla niego całym światem. Bez rodziców bylibyśmy niekochani, pozbawieni opieki, domu, jedzenia … To rodzic jest dla dziecka "wszechpotężnym opiekunem". Dopóki wierzymy, że nasi rodzice są idealni czujemy się bezpieczni.

Jednak z biegiem lat dziecko dorasta a jego perspektywa poszerza się. Przy czym potrzeba utrzymania wizji "idealnego rodzica" pozostaje bez zmian.

Sytuacja ta zaostrza się w okresie dojrzewania, kiedy to wartości, autorytety, gusta i zasady przekazane dziecku konfrontują się ze światem zewnętrznym.  Toksyczni rodzice nie są wtedy wyrozumiali, mają skłonności do traktowania buntu czy nawet różnic osobowosciowych jako ataku na nich samych. Bronią się przed tym atakiem wzmacniając w dziecku poczucie bezradności i zależności od nich samych.

Wiara w idealnych rodziców opiera się na II głównych przekonaniach dziecka:

Ja jestem zły – moi rodzice są dobrzy.

Ja jestem słaby – moi rodzice są silni.

Kim jest toksyczny rodzic?

Nie popadając w skrajności: jest to całkowicie normalne, że rodzice czasami krzyczą na swoje dzieci. Wszyscy od czasu do czasu bywają zbyt władczy. Większość rodziców, czy opiekunów nawet jeśli zdarza się to rzadko sprawia lanie swoim dzieciom. Czy z tego powodu można uznać ich za "toksycznych" i "okrutników"?

Oczywiście – nie. Jesteśmy tylko ludźmi. Każdy z nas ma swoje problemu. Większość dzieci znosi okazjonlane wybuchy naszej złości, pod warunkiem, że jako przeciwwagę otrzymuje dużo więcej miłości i zrozumienia.

Niestety w niektórych przypadkach negatywne wzorce zachowań w sposób trwały i dominujący wpływają na życie dziecka.  Wraz z jego rozwojem rośnie odczuwany w nim żal i ból. Tacy rodzice zaszczepiają w dziecku wieczną traumę, poczucie znieważenia, poniżenia i nie przestają tego robić nawet kiedy dziecko jest już dorosłe.

Jakie rodzaje przemocy stosują toksyczni rodzice?

  • bicie nawet małych dzieci, 
  • pozostawianie dziecka samemu sobie, 
  • seksualne znieważanie dziecka, 
  • traktowanie dziecka jako głupca, 
  • obciążanie dziecka winą za problemy w domu, pracy, w małżeństwie itp..

Jak czuje się dziecko?

Dziecko tłumaczy sobie zachowanie rodzica w najprostszy dla siebie sposób. Najłatwiej poczuć się winnym i zasłużyć na gniew tatusia, czy mamusi. Dużo trudniej uznać malcowi, lub dorastającemu człowiekowi przerażający fakt, że to tata/mama powinien otaczać je opieką i przez to zachowanie nie powinno mu/jej się ufać.

  • czuje się bezwartościowe, 
  • niekochane, 
  • nieadekwatne, 
  • wini siebie za rodzicielskie zniewagi.

Ludziom trudno jest dostrzec jak ich relacje z rodzicami wpływają na ich dorosłe życie. Nasi rodzice sieją w nas mentalne i emocjonalne ziarna: zierna, które rosną wraz z nami. W niektórych ludziach są to zasiane ziarna miłości, szacunku i wolności. Niestety w wielu innych są to ziarna strachu, obowiązku, czy winy. Ich pędy mogły zaszkodizć uczuciowym związkom, karierze, życiu rodzinnemu. To one duszą w nas poczucie własnej wartości i pewności siebie.

Sporo osób uświadamia sobie w dorosłości,z e prowadzi wewnętrzną walkę zastanawiając się, czy byli źle traktowani w przeszłości, czy też są przewrażliwieni w teraźniejszości.

W zrozumieniu tej kwestii pomoże Ci kwestiariusz. Dla uproszczenia pytania odnoszą się do rodzicó w liczbie mnogiej. Odpowiedź może jednak dotyczyć tylko jednego rodzica.

A to wszystko w dobrej wierze i trosce o dziecko …

Toksyczni rodzice, zmiast przyczyniać się do zdrowego rozwoju dziecka, nieświadomie utrudniają go. Często wierzą, że robią to w jego interesie. Mogą posługiwać się takimi zwrotami: kształtuję jego/jej charakter, czy: on/ona musi nauczyć się odróżniać dobro od zła etc. Do tego wzmacniają owe wypowiedzi: jak śmiesz tak do mnie mówić, nie odpowiadaj w ten sposób matce – stosowane w sytuacjach, które nie wymają tego typy zwrotów, ale rzeczowej dyskusji. Nasza tradycja, religia i kultura wzmacniają w nas przekonanie, że sprzeciwianie się rodzicom jest czymś złym.

Prawo do dzieciństwa

Dzieci mają prawo do bycia dziećmi. Mają prawo przeżyć swoje młode lata  zradością, spontanicznością, trochę nawet nieodpowiedzialnie. Naturalne jest, że w miarę ich dorastania, kochający rodzice powinni pielęgnować w nich dojrzałość, powierzając im pewną dozę odpowiedzialności, rodzinne obowiązki, ale nigdy za cenę dzieciństwa.

Literatura:

Toksyczni rodzice – Susan Forward

red. tatawtarapatach