Ulf Stark – ” Jak tata się z nami bawił”

Ulf Stark

Historia rozpoczyna się w Szwecji, gdzie w 1944 roku na świat przychodzi Ulf Stark. Choć jego przygoda z pisaniem rozpoczyna się o wiele wcześniej, pierwszą książkę wydaje w wieku 19 lat. Od roku 1970 na jego koncie powstało już kilkadziesiąt pozycji dla dzieci! Jego miasto rodzinne  Stureby , w którym także się wychował powraca w wielu opisywanych przez niego historiach. Ciepłe, mądre, poetyckie opowiadania i wiersze, poruszające tematy ważne w życiu każdego człowieka, z pewnością sprawdzą się nie tylko jako prezent, ale sposób na spędzenie 365 wieczorów w roku.

Rodzice

Jednak by polubić historie Ulfa Starka trzeba mieć do siebie odrobinę dystansu. Rodzice przedstawiani w jego opowiadaniach to nie bohaterowie, którzy wzorowo opiekują się dziećmi, ale pełni wad, zalatani dorośli, którzy popełniają błędy, nie mają czasu, nie rozumieją … Zupełnie tacy sami jak Ci, których znamy osobiście przyglądając się im każdego ranka w lustrze!

Jak tata się z nami bawił

Tata, który raz na jakiś czas zostaje w domu z dzieckiem, lub co gorsza z więcej niż jedną sztuką dziecka (!),  wystawiany jest na próbę. Jego wyobraźnia, pomysłowość skrupulatnie egzaminowane są przez maluchów, którym przecież ciągle się nudzi.

W takiej właśnie sytuacji poznajemy tatę, który nie ma w zwyczaju zbyt często organizować zabaw dla siebie i dzieci. Zostając więc z nimi pewnego wieczoru sam na sam, organizuje zabawę w poszukiwanie klucza. „Ciepło zimno” oraz „ptak i ryba” to komendy za pomocą, których porozumiewają się duzi i mali we wspólnej zabawie. Ale czy faktycznie jest to tylko zabawa?

W historii tej dorośli uczą się czegoś od dzieci i na odwrót. Ci najmłodsi na pewno ubawią się obserwując zmagania taty z zabawą, którą sam wymyślił.  Jego miny, starania, spinanie się i … stopniowe, wraz z trwaniem zabawy, odkrywanie w sobie dziecka przyciągną uwagę niejednego malucha.

Wyśmienita zabawa kończy się w momencie, w którym jeden z synów chowa klucz w … ubikacji. Do domu powraca także mama – artystka, która wręcz przeciwnie do stereotypu, który zna chyba każdy, umalowana od stóp do głów przygląda się z zaciekawieniem zagonionemu tacie.

Zakończenie może być tylko jedno … tata uznaje, że na razie ma dość aż tak intensywnych wieczorów. Czy nie jest to życiowe zakończenie? Czy nie jest krzepiące?

red. DRG

jasne werka