Z podniesioną głową w świat – uczymy dziecko samodzielności!

Tego czym jest "samodzielność" żadnemu dorosłemu nikt tłumaczyć nie musi. A może jednak? Według Słownika Języka Polskiego osoba samodzielna, to ta, która sama daje sobie radę, nie potrzebuje przy tym pomocy innych. Do czego kluczem jest samodzielność? Co samodzielność daje maluchowi, a co rodzicom? Przekonajmy się …

Od kiedy i jak uczyć samodzielności?

Maluchy powinny być uczone samodzielności już od najwcześniejszych chwil. Dlaczego? Każdy, kto choć raz obserwował zachowanie dwulatka, z pewnością nazwie go "Zosią samosią" – dwulatki chcą bowiem wszystko robić same, po swojemu. Powtarzają przy tym nieustannie "ja sam", "ja sama".

Jaka jest standardowa reakcja rodzica na takie zachowanie dwulatka? Zazwyczaj rodzice nie zgadzają się z zapędami maluchów ku samodzielności. Wszystko trwa bowiem za długo, Lewy but jest na prawej nodze, koszulka założona jest na lewą stronę, obiad zamiast w buzi, leży na podłodze, lub rozsmarowany jest na stoliku. I tu jest ogromy błąd! Należy dziecku pozwolić na powolne ubieranie się (chyba, że Twój szef wysłał już za Tobą list gończy – wtedy możesz ubrać malucha!), brudzenie przy jedzeniu, zakładanie ubrań na opak – wyręczając dziecko w tych czynnościach, owszem, meble, ubrania będą czyste, buty założone będą poprawnie, jednak ta chęć do samodzielności, którą obserwujemy u dzieci około 2 roku życia minie. Zastąpi ją lenistwo i chęć bycia wyręczanym przez rodzica.

Trzeba więc cierpliwości i konsekwencji w nauce samodzielności. Być może też trochę więcej ubrań na zamianę, ścierki pod ręką , lub nieustannego poprawiania źle założonych ubranek.

– Pamiętam moją córeczkę, kiedy miała niecałe dwa lata, przez czterdzieści minut potrafiła układać sobie skarpetki na nóżkach. Kładła je, gładziła do momentu kiedy idealnie zakrywały paluszki – myślała, że w ten sposób zakłada się skarpetki. Nigdy jej w tym nie przeszkadzaliśmy. Pokazałem jej jak mama i tata zakładają skarpetki – w końcu załapała, a chęci do samodzielnego ubierania nie straciła. – opowiada młody tata z województwa łódzkiego.

Wszystko to wiąże się także z czasem, który musimy poświęcić na cierpliwą naukę samodzielności dziecka. Warto to zrobić, ponieważ zaowocuje to w przyszłości tym, że nasze dziecko będzie zaradne.

Od czego rozpocząć naukę samodzielności?

Najważniejsza w nauce samodzielności jest żelazna zasada – "nie łapać dwóch srok za ogon". Nie starajmy się więc nauczyć dziecka wszystkiego od razu, efektów tej nauki nie oczekujmy na "już". Choć do każdego dziecka należy podejść indywidualnie, pewne zasady możemy stosować do wszystkich dzieci. Warunkiem powodzenia jest bezwzględna konsekwencja w działaniu, cierpliwość oraz czas.

Samodzielne jedzenie – pierwsza rada to uzbroić się w cierpliwość, druga – w ścierkę, trzecia – ciuszki na zmianę. Bałaganu przy nauce samodzielnego jedzenia nigdy się nie uniknie. Jeśli bardzo się go boicie, ubierzcie dziecko w specjalny kaftanik do karmienia. Dziecko może uczyć się samodzielnego jedzenia po ukończeniu pierwszego roku życia. Warto rozpocząć tę naukę od pokarmów, które można nabić na widelec, od tych które nie mają płynnej konsystencji – mały odkrywca nie poradzi sobie jeszcze z zupą, czy płynną kaszką. Umiejętność jedzenia widelcem jest dla dziecka łatwiejsza, potem (za około 6 miesięcy) przychodzi kolej na jedzenie łyżką. Jeśli jedzenie sztućcami nie zdaje egzaminu, dziecko może też jeść rękami. Przed włożeniem jedzenia do buzi, mały Sherlock dokładnie zbada każdy kawałek. Samodzielne jedzenie to nie tylko wielka frajda dla dziecka ale też niezły ubaw dla rodziców.

Jeśli nie jesteście przekonani co do tego, czy dziecko w taki sposób faktycznie się naje, weźcie drugi widelec w swoje ręce i ukradkiem podkarmiajcie uczącego się samodzielności malucha.

Higiena osobista – głównymi problemami są tutaj:

  • nauka załatwiania się na nocniku,
  • kąpanie się,
  • mycie zębów.

Czy wiecie, że nawet ośmiomiesięcznego malucha możecie uczyć siadania na nocniku? (Wszystko zależy od tego, czy dziecko stabilnie już siedzi). Na początku dziecko może nic nie zrobić, a nawet jeśli mu się uda, na pewno nie będzie to świadome działanie. Na tym etapie chodzi o oswojenie dziecka z nowym gadżetem. Dziecko, któremu uda się załatwić do nocnika należy pochwalić. Nie należy nocnika traktować jako zabawki. Czy leżymy przy sedesie, lub przytulamy się do niego? Oczywiście, że nie. Dlatego też i nasz maluch nie powinien wchodzić do nocnika, nosić go ze sobą po całym domu. Może to hamować naukę samodzielnego załatwiania się na nocniku, którego dziecko nie będzie potrafiło używać zgodnie z jego przeznaczeniem, myśląc, że jest zabawką.

Jeśli chodzi o samodzielną kąpiel, już dwulatek może starać się umyć bez pomocy Mamy, lub Taty, od stóp do głów. Rodzic powinien być jednak zawsze obecny przy dziecku, w szczególności mając na uwagę fakt, iż takie mycie z pewnością będzie trzeba poprawić! Dla dziecka jest to ogromna frajda i naprawdę duża satysfakcja. Każdą próbę samodzielności w tej kwestii nagradzajmy więc pochwałą.

W temacie mycia zębów dobrze jest wyrobić sobie z dzieckiem rytuał. Nie egzekwować mycia zębów, ale robić to razem z nim. Będzie to dla dziecka czynność naturalna. Na początku zawsze poprawmy to szczotkowanie, by zęby niedokładnie umyte, nie dorobiły się próchnicy!

Czym jeszcze jest samodzielność i co może dawać rodzicom i dziecku?

Samodzielne dziecko lepiej radzi sobie w środowisku obcych, w którym brakuje Mamy i Taty. Przebywanie w przedszkolu nie wiąże się dla niego ze stresem, a wiele nieprzewidzianych przypadków jest mniej niebezpiecznych wtedy, kiedy nasz maluch jest samodzielny.

Samodzielność bowiem to nie tylko jedzenie, picie, ubieranie, czy mycie się samemu. Samodzielne dziecko potrafi odważnie o coś spytać , wie jak się nazywa, gdzie mieszka. Wie do kogo zwrócić się o pomoc, lub komu zakomunikować brak mamy, czy taty. Nie boi się działać, ponieważ tego nauczyli go rodzice nie wyręczając go w każdej sytuacji. Samodzielność jest więc także pewnością siebie dla dziecka i zwiększonym poczuciem bezpieczeństwa dla rodzica.

Nauka samodzielności naprawdę procentuje!

red. tatawtarapatach / źródło fot. dgp