Zasady są ważne! #blogującyrodzice

Jak się okazało Zasady są ważne i potrzebne. Możliwe, że Zasady są najważniejsze ze wszystkiego. To coś jak Przykazania albo rozkład jazdy gdy nam się spieszy. Coś na czym musimy się oprzeć.

Spokojnie, Zasady umieszczone poniżej są przez nas sprawdzone a co ważniejsze działają. Im szybciej zacznie się je stosować tym będą bardziej oczywiste dla każdego dziecka.
Z drugiej strony w niezbyt na razie wielkim Świecie Synka to Zasady pozwalają mu wyznaczać granice Świata i jednocześnie czuć się w nim bezpiecznie. Co za mądrość.

Najważniejszą cechą Zasad jest ich bezwzględne przestrzeganie.

A zatem nasza Złota Zasada nr.:

1. Konsekwencja

Najprawdopodobniej Królowa wszystkich Zasad. Uwierzcie mi, cała reszta jest mniej lub bardziej potrzebna. Natomiast bez Zasady nr. 1 po prostu nie da rady.

Synek patrzy i się uczy. Dużo szybciej niż się nam wydaje. Aby być dla niego Autorytetem, z którego zdaniem będzie się liczył, musimy być konsekwentni. Dzięki temu pokazujemy, że nasze zdanie czy decyzja są ważne. To co powie lub zrobi Tata jest ważne i należy się z tym liczyć. Z drugiej strony Konsekwencja też mi się bardzo przydaje. Uczy mnie nie rzucać słów na wiatr.
Będę wracał do tej Zasady wiele razy.

2. Rozmowa i Ruch

Nie jestem pewien na jakim miejscu w spisie Zasad powinna znaleźć się Rozmowa i Ruch. Na pewno w najważniejszych. Dlaczego Rozmowa i Ruch są zgrupowane razem? Myślę, że dlatego, że służą interakcji. W pierwszym przypadku interakcji z ludźmi, w drugim interakcji z otoczeniem.
Dzięki Rozmowie i Ruchowi Synek się uczy.

I jeszcze bardzo ważna rzecz związana z Ruchem.
Z jednej strony nie ograniczamy go. Jeśli widzieliśmy, że Synek zaczynał podnosić głowę, sięgać, przewracać się, podciągać czy podnosić – pozwalaliśmy mu na to.
Nie pakowaliśmy go w nosidełka, foteliki utrudniające ruch. Rozkładaliśmy koc i rozrzucaliśmy najprostsze zabawki.
Teraz jeśli próbuje się gdzieś wspinać, niech się wspina (oczywiście pod kontrolą). Uczy się dzięki temu koordynacji ruchowej. Podsadzamy w razie potrzeby i pomagamy w awaryjnych sytuacjach. Większość robi jednak sam.

I bardzo dobrze, ponieważ z drugiej strony nie zmuszamy go do rzeczy, których sam jeszcze nie potrzebuje. Kiedy Synek postanowił, że zaczyna wstawać, pozwalaliśmy mu na to ale nie zmuszaliśmy go do nauki chodzenia. Kiedy zaczął wstawać siłą rzeczy też się przewracał. Pozwalaliśmy mu się przewracać. Dzięki temu narobił sobie mniej szkody, niż podczas stałej asekuracji.
Chociaż strasznie chciałem by już chodził, to nie był jeszcze jego czas.

Organizm dziecka w rewelacyjny sposób kontroluje sobie dawki nauki. Jeżeli czuje, że nie jest jeszcze na coś gotów, po prostu nie podejmuje takich prób. Zrobi to pewnie niedługo w swoim czasie.

red. Tato
tatablog.pl

 

Ty też chcesz opublikować na naszym portalu swoją notkę zawierającą rady, spostrzeżenia, emocje? Napisz do nas, podaj link do swojego bloga, lub prześlij próbny tekst.