Złość u dziecka – czy można na nią pozwalać?

Złość zdaje się być najmniej lubianą i akceptowaną emocją. Kojarzy nam się z wrogością, agresją, czasami nawet z przemocą. Kiedy dziecko przeżywa smutek czy strach, rodzic od razu reaguje kojącym słowem, ciepłem, zrozumieniem. Rzadko kiedy złość spotyka się z taką samą aprobatą. W wielu domach okazywanie złości kojarzy się wręcz z buntem i nieposłuszeństwem, jest przy tym surowo karane.

Tymczasem złość to obok smutku, strachu, radości, wstrętu i zaskoczenia, jedna z sześciu podstawowych, naturalnych i wrodzonych emocji! Rodzimy się wyposażeni w umiejętność odczuwania złości i w sposób naturalny potrafimy ją okazywać. Trening tłumienia złości stosowany już od dzieciństwa powoduje, że z czasem zamiast wyrzucać złość, uczymy się chować ją w sobie. Mogą być różne powody stosowania takiego stylu wychowawczego. Czasem przyczynia się do tego niewiedza, czasem wzory wychowawcze, które wynieśliśmy z własnych domów. Jedno jest pewne – konsekwencje tłumienia emocji, a w tym przypadku złości, nasze dziecko może odczuwać jeszcze wiele lat po tym, jak rozpocznie samodzielne dorosłe życie.

Do czego może doprowadzić tłumienie złości?

Przede wszystkim dziecko nie nauczy się rozpoznawać i nazywać przeżywanych przez siebie emocji. Nie będzie rozumiało, co się dzieje z jego ciałem (przyspieszone bicie serca, trzęsące się ręce, uczucie gorąca…) i jak pozbyć się tych przykrych objawów. Nie będzie potrafiło przekazywać swoich przeżyć i jednocześnie odczytywać ich u innych, co za tym idzie, napotka problemy w relacjach międzyludzkich. Tłumienie emocji może też przyczyniać się do powstawania lub nasilania objawów chorób psychosomatycznych (zalicza się tu, min. cukrzycę, astmę oskrzelową, nadciśnienie tętnicze, chorobę wrzodową żołądka czy nadczynność tarczycy).

Wymienione konsekwencje pokazują, jak wielkie znaczenie dla zdrowia psychicznego, a także fizycznego ma nauka odczuwania, nazywania, rozumienia i okazywania emocji, czyli psychoedukacja emocjonalna. Niestety, często zapomina się o niej w wychowaniu dziecka.

Co w takim razie może zrobić rodzic?

Rodzic powinien pamiętać o tym, że emocje, w tym złość, są wrodzone i naturalne – nie ma takiej możliwości, że dziecko przestanie je odczuwać. Jak bardzo nas samych irytuje pocieszenie w stylu „nie denerwuj się”, „nie martw się”, „przestań się smucić”! To tak jakby usłyszeć komunikat „nie czuj tego, co czujesz”. Rodzice mają za zadanie pokazać dziecku, że dostrzegają i akceptują jego przeżycia, na przykład mówiąc: „widzę, że jesteś zła o to, że nie pozwoliłem ci zjeść czekolady przed obiadem. Wiesz, że przed obiadem nie jesz słodyczy, bo potem nie masz już ochoty na obiad”. Taka informacja sprawia, że dziecko uczy się rozpoznawać co się z nim dzieje i dostrzegać, że może coś przekazać za pomocą swojego ciała. Dodatkowo dowiaduje się, że emocje nie służą do tego, by za ich pomocą manipulować! To z kolei jest podstawą konsekwentnego i mądrego wychowania. Uleganie dziecku, które w odpowiedzi na nasze polecenie/ zdanie/ decyzję okazuje złość, to najlepsza droga do ataków histerii, „sklepowego wymuszania” i innych rodzicielskich koszmarów.

Kiedy dziecko w złości bije, kopie, krzyczy…

Taka reakcja świadczy o tym, że dziecko nie zna innego sposobu na wyrażenie swojego gniewu. Rolą rodzica jest pokazanie lepszej alternatywy. „Widzę, że jesteś zły, bo…. Kiedy jesteś bardo zły możesz zrobić tak:…”. Oto kilka pomysłów:

  • Stwórzcie w domu tzw. kącik złości, czyli w miarę ustronne miejsce, gdzie mogą być stare gazety, które dziecko w złości będzie gnieść i rwać na kawałki, lub duża poduszka, w którą dziecko może uderzać i kopać.
  • Podpowiedz dziecku, że w chwili złości może wziąć kartkę i kredkę i „bazgrać” nią tak mocno i długo, aż się skończy rysik.
  • Pozwól dziecku wyrzucić z siebie złość poprzez skakanie, tupanie czy nawet krzyczenie, ale w jednym, wybranym miejscu w domu.

Dodatkowo:

  • Zadbaj o to, żeby dziecko miało zapewniony ruch, szczególnie na świeżym powietrzu.
  • Ograniczaj ilość spożywanych przez dziecko słodyczy.
  • Nie pozwalaj mu na oglądanie agresywnych, głośnych, przeładowanych bodźcami bajek.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się, dlaczego twoje dziecko było zdenerwowane lub wytłumaczyć mu daną sytuację, nigdy nie rób tego w momencie, kiedy przeżywa silne emocje. Pozwól mu ochłonąć, wyładować się i wyciszyć, sam też ochłoń, dopiero potem rozpocznij rozmowę.

Najskuteczniejszy własny przykład!

Na nic się zdadzą „kąciki złości” i mozolne tłumaczenia, kiedy wracając po trudnym dniu w pracy trzaskasz drzwiami i krzyczysz na wałęsającego się pod nogami kota. To od Ciebie dziecko uczy się, jak okazywać emocje i wkrótce będzie naśladować Twoje zachowania. Spróbuj więc być dla niego przykładem. Zamiast oceniać, krytykować, wypominać, oskarżać, mów o tym , co Ty czujesz. Mów: „jestem zły, że wygłupiałeś się i przez to stłukłeś szklankę”, „smutno mi, kiedy kłócisz się z siostrą”. Nazywaj swoje emocje, pokazuj je mimiką, gestami, postawą ciała. Bądź autentyczny. Ta prosta recepta może mieć zadziwiający wpływ na nasze samopoczucie i na rodzinne relacje.

                                                                              Dorota Kaliciak
psycholog i pedagog